Adrian Urbański jest sołtysem w Stróżewie i radnym powiatu chodzieskiego
Adrian Urbański jest sołtysem w Stróżewie i radnym powiatu chodzieskiego Fot: Adrian Urbański/Facebook

Proboszcz Józef Wędzikowski z parafii w Stróżewie podczas homilii ogłosił, że sołtys Adrian Urbański "nie jest już katolikiem", bo startował w wyborach na radnego z "koalicji wrogiej Bogu, Krzyżowi, Ewangelii i Kościołowi" czyli z Koalicji Obywatelskiej. – Sam ksiądz wprost nie mówi na jaką partię głosuje, ale namawia do oglądania Telewizji Trwam, słuchania Radia Maryja – opowiada w rozmowie z naTemat Urbański.

REKLAMA
Jak pan się dowiedział, że "nie jest już katolikiem”?
Adrian Urbański, sołtys Stróżewa, radny powiatu chodzieskiego: – Nie było mnie w kościele w Stróżewie. Byłem w tym czasie na mszy w innym kościele. O tym, co mówił podczas homilii ksiądz Józef Wędzikowski dowiedziałem się od mieszkańców parafii. Odebrałem kilka telefonów w tej sprawie.
Jak to wyglądało w relacji parafian?
Ksiądz nie powiedział wprost w kazaniu, że chodzi o mnie, ale wszyscy się domyślili. Ludzie byli oburzeni. Wiem, że część wiernych opuściła kościół w trakcie kazania.
Stróżewo to mała wieś, wszyscy się znają.
Tak. Wieś liczy niespełna 500 mieszkańców. Jesteśmy prawie jak jedna rodzina.
Czym pan podpadł proboszczowi?
Dokładnie nie wiem. Na pewno jednak tym, że startowałem w wyborach na radnego powiatu chodzieskiego jako reprezentant Koalicji Obywatelskiej, a cztery lata temu jako reprezentant PO.
Przez ostatnie lata jako sołtys Stróżewa nie miałem jednak żadnych zatargów z proboszczem, bo mam pokojową i ugodową naturę. Zależy mi na łączeniu, a nie na dzieleniu mieszkańców. Byłem więc zaskoczony tym nagłym atakiem na mnie z ambony.
Ksiądz zdradzał wcześniej swoje preferencje polityczne, agitował za jakąś partią?
Wszystkim parafianom znane są preferencje polityczne księdza, bo niejednokrotnie podczas kazań, albo poza kościołem mówił albo sugerował na kogo powinniśmy głosować. W trakcie ostatniej kampanii wyborczej sugerował mieszkańcom Stróżewa by głosowali na jednego z kandydatów do rady gminy. Jego kontrkandydatką także była osoba związana z Koalicję Obywatelską. Ale w tym przypadku ksiądz nie powiedział o tym w ogłoszeniach parafialnych, ani nie opublikował swojego apelu na Facebooku parafii.
Kazanie na pana temat opublikował?
Tak. Od tego zaczął się medialny szum. Kazanie, w którym o mnie mówił ksiądz zostało opublikowane na stronie FB parafii. Ksiądz często dodawał polityczne komentarze do swoich kazań z ambony, ale nie miało to dotąd potwierdzenia na piśmie.
Pewnie domyśla się pan jakie poglądy polityczne ma ksiądz?
Wprost nie mówi na jaką partię głosuje, ale namawia do oglądania Telewizji Trwam, słuchania Radia Maryja.
Czy po tym kazaniu ktoś poza parafianami wziął pana w obronę?
Przewodniczący KO w Chodzieży skierował skargę na księdza. Ale wszyscy tutaj znają proboszcza, wiedzą czego się można po nim spodziewać. Dla nikogo nie było więc dużym zaskoczeniem, że takie słowa padły akurat z jego ust.
Podobno kuria upomniała księdza za agitację wyborczą.
Kuria upomniała księdza, a on sam w ostatni weekend w trakcie mszy przeczytał przeprosiny. Powiedział, że przeprasza wszystkich tych, którzy poczuli się urażeni jego wypowiedzią. Ja te przeprosiny oczywiście przyjmuję, ale jest bardzo duży nacisk ze strony parafian żeby ksiądz przestał kierować naszą parafią, w której spędził ostatnie 14 lat. Mieszkańcy mojego sołectwa chcieliby chodzić do swojego kościoła. A teraz wielu z nich jeździ na msze, do sąsiednich parafii, bo lepiej się tam czują. Są lepsze kazania i nie ma polityki.
Proboszcz osobiście pana nie przeprosił?
Nie było takiej sytuacji.
Pan jest bardzo młody, skąd zainteresowanie polityką?
Mam 24 lata. W wieku 19 lat zostałem sołtysem. Rok później zostałem radnym powiatu. W ubiegłym roku awansowałem na członka zarządu powiatu. W tym roku mieszkańcy ponownie wybrali mnie na radnego i ponownie zasiadam w zarządzie. Lubię działać społecznie.