Sidra. Wiadomość o samobójstwie urzędnika, kandydata na wójta, wstrząsnęła społecznością.
Sidra. Wiadomość o samobójstwie urzędnika, kandydata na wójta, wstrząsnęła społecznością. Fot. Wikiepedia/CC BY-SA 3.0

Ta historia wstrząsnęła Sidrą w połowie października. Tuż przed wyborami samorządowymi, kandydat na wójta popełnił samobójstwo. Reperkusje tego zdarzenia w małej miejscowości na Podlasiu najwyraźniej jednak odczuwane są do dziś. – On jest zaszczuty przez lokalną społeczność. Bardzo proszę pana o to, by wypowiedział się pan w kwestii tego chłopaka – tak jeden z radnych zwrócił się ostatnio do wójta. Mał na myśli mężczyznę, o którym samobójca miał wspomnieć w pożegnalnym liście.

REKLAMA
Lokalne media w ostatnich tygodniach mocno żyły tą historią. Do Sidry przyjechała też ekipa "Alarmu" TVP i zrobiła krótki reportaż. Pan Radosław pokazał w nim twarz, mówi, że ktoś krzyknął za nim "zabójca...."
Sprawa odżyła za sprawą jednego z radnych, który nieoczekiwanie dla wszystkich poruszył temat podczas ostatniej sesji Rady Gminy i powiedział, że mężczyzna czuje się zaszczuty przez lokalną społeczność.
Podobno boi się wychodzić z domu. Mieszka z mamą, tuż przy budynku Urzędu Gminy. Ma 31 lat. Jego mama 40 lat przepracowała w urzędzie. W reportażu TVP kobieta płacze. "Sprawa jeszcze jest niewyjaśniona, a już został nazwany zabójcą" – mówi przez łzy. "Jak raz wyszedłem, to usłyszałem, że jestem zabójcą. Ludzie powariowali" – cytował jej syna również sokólski portal.

Czy tak faktycznie jest, czy mężczyzna czuje się zaszczuty? Jakie nieprzyjemności spotkały go ze strony mieszkańców? – Pan Radosław ogranicza wychodzenie z domu z obawy przed nieprzyjemnymi komentarzami, które słyszał od mieszkańców Sidry. Spotkały go niemiłe komentarze, w których był bezpodstawnie posądzany o śmierć kandydata na wójta Gminy. Pan Radosław usłyszał kilkakrotnie, że jest mordercą – odpowiada nam prawnik pana Radosława, Magdalena Chodyko.
– Skoro tak się boi, to dlaczego pokazał się do kamery? – reaguje jednak jeden z mieszkańców. Twierdzi, że nikt nikogo nie gnębi, nie wyzywa. A pan Radosław kreuje się na ofiarę.
"Żona twierdziła, że mąż czuje się mobbingowany"
Sprawa jest trudna i delikatna, zwłaszcza w tak małej społeczności. Wieś Sidra pod wschodnią granicą liczy około 700 mieszkańców, cała gmina około 4 tysięcy.
Nazwisko Radosława miało znaleźć się w liście pożegnalnym wieloletniego urzędnika Urzędu Gminy, kandydata na wójta, który odebrał sobie życie 10 dni przed wyborami. Żona Lecha Nowika udostępniła szczegóły mediom: "W liście padło kilka razy nazwisko jednego pana, młodego człowieka, mieszkańca Sidry. Mój mąż był nieustannie nachodzony w urzędzie przez tego pana, obawiał się, że jak zostanie wójtem, to ten nie da mu spokojnie rządzić". Żona twierdziła, że jej mąż czuł się mobbingowany.
Niektórzy powątpiewają, czy nazwisko Radosława faktycznie było w liście. Skarbnik urzędu jest pewna, że tak, ale według niej Radosław nie został w nim oczerniony. Fragment został odczytany w pracy, Lech Nowik pożegnał się z kolegami, przeprosił, że zawiódł ich zaufanie. – Był wspaniałym człowiekiem. Wspieraliśmy go w czasie kampanii wyborczej. Z urzędem związany był od połowy lat 80. – mówi nam skarbnik Bogusława Burak.
Słyszymy, że Lech Nowik zajmował się inwestycjami, głównie zamówieniami publicznymi. Radosław od kilku lat miał był ciągłym gościem w urzędzie. Niektórzy twierdzą, że jego "odwiedziny" potrafiły trwać godzinę, dwie. Żądał udostępnienia informacji publicznej, ciągle szczegółowo pytał o inwestycje, jak twierdzą nasi rozmówcy, zadawał te same pytania, urzędnicy musieli kopiować faktury, umowy... – Ciągle były jakieś wnioski, jakieś zapytania. On był tu ciągle, ciągle miał dużo spraw – mówi jeden z nich.
"Zaszczuty przez lokalną społeczność"
W programie "Alarm" mężczyzna tłumaczy, że zależało mu na gminie, na jej rozwoju, bardzo się tym interesował. Był obserwatorem lokalnego życia, wymieniał błędy i zaniedbania urzędników. "Nie miałem wrażenia, że go nachodzę. Po prostu dopytywałem o różne sprawy, głównie związane ze sprawami budowlanymi, bo mam takie wykształcenie" – tłumaczył lokalnym dziennikarzom.
Na jego profilu FB jest sporo bardzo szczegółowych wpisów o tym, co w gminie się dzieje. "Sidra - Perła Kresów musi odzyskać swój blask. Gmina Sidra ze względu na swój potencjał historyczny, przyrodniczy, turystyczny musi być zauważalna w skali powiatu, województwa, kraju" – pisał. Interweniował nawet w sprawie upublicznienia danych kontaktowych do radnych.
fragment wpisu na FB

"Radny jest funkcjonariuszem publicznym, który ma reprezentować mieszkańców, aby czynić to dobrze i rzetelnie musi mieć z mieszkańcami dobry kontakt. Otrzymałem odpowiedz iż numery telefonów, adresy poczty elektronicznej nie zostały podane przez żadnego z radnych do upublicznienia. Pani Przewodnicząca również nie udostępniła danych kontaktowych. Proponowałem dla Wójta i Przewodniczącej, aby założyć maile służbowe wszystkim radnym (imię.nazwisko@radni.gmina-sidra.pl), odpowiedz: „radni nie chcą".

– Pan Radosław stał się kozłem ofiarnym. Moim zdaniem mógł poczuć się napiętnowany, słysząc różne komentarze. Proszę pamiętać, że występował przeciwko obecnej władzy. I to w sposób stanowczy, mówiąc co mu się nie podoba. Pisał publiczne listy. Pomysły, które przedstawiał, były bardzo dobre. To nie jest człowiek, który mógł kogoś nachodzić jak zostało to przedstawione – twierdzi jeden z mieszkańców.
W obronie mężczyzny stanął ostatnio jeden z radnych. Oficjalnie zwrócił się w jego sprawie do wójta. – Bardzo proszę pana o to, by wypowiedział się pan w kwestii tego chłopaka. Czy Radek faktycznie niszczył życie pana Nowika tutaj w Urzędzie Gminy swoim zachowaniem, swoimi pismami? W tej chwili on jest zaszczuty przez lokalną społeczność. I myślę, że pana głos w tej sprawie jest nieodzowny, nie może się pan od niej uchylać jako wójt gminy – zapytał Michał Lewicki. Jak pisze portal sokolka.naszemiasto.pl, nikt nie spodziewał się takiego tematu.
"Dla wszystkich to trudna sytuacja"
Samobójstwo urzędnika mocno wstrząsnęło Sidrą. Głosy najwyraźniej są podzielone, choć wszyscy przyznają, że na śmierć kandydata mogły mieć wpływ różne czynniki.
Niektórzy mówią, że pan Nowik w ogóle nie chciał startować wyborach. Doszukują się wątków politycznych.
– My, jako pracownicy urzędu, nie wiemy, kto szczuje pan Radosława. Nikt go nie zaczepia. Bardzo proszę to napisać. To nie jest młody chłopak. Jeśli czuje się tak zaszczuty w naszym małym społeczeństwie, to czy nie może porozmawiać z żoną Lecha Nowika? Najlepiej u źródła wyjaśnić sprawę, a nie przed mediami udawać poszkodowanego. Dla wszystkich jest to trudna sytuacja. Wszystkim jest trudno z tego powodu – mówi naTemat skarbnik gminy Bogusława Burak.
Najtrudniej na pewno rodzinie.