"Proszę pokazać dowody i skończyć z tym molestowaniem". Hejterzy atakują Wellman, ekspertka im tłumaczy

Dorota Wellman opowiedziała, co spotkało ją w pracy zawodowej, internauci oceniają.
Dorota Wellman opowiedziała, co spotkało ją w pracy zawodowej, internauci oceniają. Fot. Łukasz Krajewski / Agencja Gazeta
Dorota Wellman opowiedziała w niedawnym wywiadzie dla "SE", że przed laty składano jej niemoralne propozycje w pracy, ale się nie dała, bo ma za mocny charakter, żeby się złamać. W sieci zaraz pojawiło się wiele nieprzyjemnych komentarzy zarówno pod jej adresem, jak i samego molestowania w ogóle. Wybraliśmy kilka z nich i poprosiliśmy ekspertkę, by się do nich odniosła. – Przerażające – mówi naTemat Urszula Nowakowska, założycielka Centrum Praw Kobiet.


Przez pryzmat tych komentarzy widać, jak wielu Polaków podchodzi do molestowania kobiet. Schemat wszędzie jest taki sam, bez względu na to, czy informacja o molestowaniu pojawia się w mediach społecznościowych, czy w opiniach pod artykułami na portalach.


Pomijając słowa wsparcia i otuchy, te negatywne – a jest ich niemało – na ogół krążą wokół bardzo podobnych zagadnień: wyglądu kobiety, pytań "co on w niej widział", braku dowodów na molestowanie, a także – jak można wyczuć – ogólnego znużenia tematem. Wiele podobnych komentarzy pojawiło się też pod artykułami o słowach Doroty Wellman.


Urszula Nowakowska, która od końca lat 90. ma do czynienia z kobietami molestowanymi, zgodziła się przeanalizować dla nas kilka z takich komentarzy. Odpowiedzieć hejterom i wszystkim, którzy nie rozumieją, na czym polega problem.

Żeby zrobić karierę w telewizji trzeba ulegać przełożonym? Dziennikarka zdradziła nam tajemnicę Więcej tutaj

Opublikowany przez se.pl Czwartek, 29 listopada 2018
"E tam puszcza jakiegoś fake newsa" – skomentował ktoś słowa Doroty Wellman.
Komentarze internautów

"To jakiś prank chyba"


To nie są żadne fake newsy. To historie głęboko skrywane od lat. Nie były ujawniane bo w tamtych latach był to temat tabu. Kobiety jeszcze bardziej niż dzisiaj wstydziły się o tym mówić i same siebie obwiniały za to czego doświadczyły. A teraz, szczególnie po akcji #MeToo  jest większe przyzwolenie, by mówić o tym głośno. Kobiety dopiero teraz nabrały odwagi, by się ujawniać. To, że kobiety o swoich doświadczeniach nie mówiły nie oznacza, że tego nie było.




Pamiętam, że już wiele lat temu (a była to druga połowa lat dziewięćdziesiątych), gdy przy jednej ze spraw, którą się zajmowałyśmy w Centrum, występowałam w radiu, były podobne komentarze jak po słowach Doroty Wellman. Pytania, dlaczego kobiety to robią,  podważanie wiarygodności kobiet, bo skoro przez lata milczały to ich motywacja jest jakoś podejrzana.

Pamiętam, że spośród dzwoniących do radia tylko jedna osoba i był to w dodatku mężczyzna, powiedziała, że  rozumie kobiety, które po latach od zdarzenia decydują się ujawnić swoją historię. Przyznał, że on również był molestowany przez przełożoną i chociaż jest facetem, nie zdobył się na odwagę aby się poskarżyć.




"Nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego po latach kobiety ujawniają, że były molestowane". Widać, że wielu ludzi kompletnie tego nie pojmuje, dlaczego tyle zwlekały, milczały i dopiero teraz o tym mówią. 


Komentarze internautów

"Tylko pogratulować tak dobrej pamięci!!!

"Szkoda że tak późno sobie przypomniała".

Takie wydarzenia są dla wielu kobiet traumatyczne i nie łatwo o nich zapomnieć, chociaż niejedna kobieta usiłowała je wyprzeć ze swojej pamięci. Trudno czynić zarzut kobietom, że nie mówiły o swoich doświadczeniach w czasach, kiedy nie było na to przyzwolenia, a te, które zdobyły się na odwagę nierzadko spotykały się z ostracyzmem społecznym i oskarżeniami, że same są sobie winne, bo np. prowokowały lub w inny sposób dały mężczyźnie przyzwolenie.

Kobiety więc tłamsiły w sobie doświadczenia, o których wstyd było mówić. To, że kobiety po latach decydują się mówić o swoim doświadczeniu jest swoistym przełamaniem traumy, oczyszczeniem. One wreszcie mogą o tym powiedzieć. Dać przykład innym, aby nie milczały. Kobiety są coraz odważniejsze, ale wciąż wiele 
ryzykują.



Dlaczego?

Często ujawnienie się, zwłaszcza w małych społecznościach, wciąż jeszcze nie musi być dobrze widziane. Dalej pokutuje to, że kobieta chyba sobie czymś zasłużyła, skoro ją to spotkało. Bo przecież bez powodu nic się nie dzieje.



Pamiętam jak jeździłam na południe Polski. Słyszałam: "Tak, to kawał drania, robił to niejednej kobiecie", ale żadna z kobiet nie zdecydowała się o tym mówić. Często od kobiet wymaga to dużej odwagi, zwłaszcza jeśli jest to przełożony. Pamiętam kobietę, która mówiła, że chciałaby się ujawnić – a chodziło o dużą państwową firmę, w której również pracował jej mąż – ale przełożony groził jej, że mąż straci pracę. Mieli kredyt, było to dla niej poważne ostrzeżenie. Zrezygnowała z pracy, przeniosła się do innej.



I pamiętam też kobietę, która się ujawniła, a jej syn – nastolatek – zaczął mieć z tego powodu problemy w szkole z rówieśnikami. Bardzo to przeżył. Powiedziała potem, że drugi raz nie podjęłaby takiej decyzji.




"Czy to jest forma dowartościowania, że nagle o tym mówią?" – takie też pada pytanie.


Komentarze internautów
Facebook

"Chwali się, chce zabłysnąć."

"Czyżby popularność spadła?"

Myślę, że fakt ujawnienia głęboko skrywanej historii, przełamanie się i pokazanie innym, że to nie ja powinnam się wstydzić tylko ten, który mnie molestował jest oczyszczające i wzmacniające poczucie własnej wartości kobiet.  Odzyskują głos, ich doświadczenie przestaje być jednostkowe, okazuje się, że inne kobiety przeżyły podobne historie.

Pomimo hejtu, z którym się spotykają, doświadczenie kobiet, które podzieliły się publicznie swoją historią ma wpływ na zmianę świadomości społecznej, zmiany w prawie, polityce. Zmiany nie następują szybko, ale się dokonują, a to jest budujące.



Internauci chyba uważają, że to jakaś moda wśród znanych osób. Była na Zachodzie, teraz jak widać w Polsce. Wcześniej o molestowaniu na uczelni i w telewizji mówiła Krystyna Czubówna. 


Komentarze internautów

"To chyba już modne u tych bab. A mnie nie chce nikt molestować".

"Wrzuć na luz ...kobieto czy to nowa moda jest???

"Kto z tych celebrytek nie był, wszystkie!

Dobrze jest, jeśli osoby, które mają znane nazwiska o tym mówią. Kobiety nabierają wtedy odwagi, widzą, że nie tylko one doświadczyły molestowania, że dotyka to również tych kobiet, które są na świecznikach. Sama mam takie wspomnienia z młodości, o których wcześniej nie mówiłam. Dopiero akcja #MeToo spowodowała, że zaczęłam przywoływać swoje wspomnienia i o nich mówić przy różnych okazjach i analizować jaki wpływ miały na moje życie.


"Jedna powie, że jest molestowana, to zaraz następna krzyczy: "Ja też, ja też". To kolejny komentarz.



No i dobrze! Właśnie o to, chodzi, żebyśmy mówiły, żebyśmy pokazywały, że molestowanie seksualne to nie jest problem marginalny jak niektórzy chcieliby to widzieć, abyśmy się nie wstydziły. Na milczeniu zyskują tylko sprawcy. Jeśli nie będziemy o tym mówić, mogą czuć się bezkarni.

Pamiętam jedną z pierwszych molestowanych kobiet, która do nas trafiła. Gdy zdecydowała się o tym opowiedzieć, wiele kobiet w ogóle jej nie wspierało. W sądzie żadna nie zdecydowała się wystąpić w jej obronie.

 Mężczyzna był brygadzistą w fabryce. Molestował babcię, matkę i córkę. Jedna z nich nie powiedziała o molestowaniu nawet swojemu mężowi, bała się, że będzie jej zarzucał, że to jej wina. Jego pierwsza reakcja właśnie taka była, ale później już wspierał żonę.



"Proszę pokazać dowody albo skończyć już o tym molestowaniu, bo nie uwierzę". Jak na to reagować?


O te dowody nie zawsze jest łatwo, ludzie niechętnie zeznają, usprawiedliwiają sprawców molestowania, doszukują się winy po stronie krzywdzonych kobiet. Nasze doświadczenie jeśli chodzi o przemoc wobec kobiet i molestowanie seksualne jest takie, ze kobietom co do zasady się nie ufa i robi wszystko, aby podważyć ich wiarygodność. 

Zaufanie do pokrzywdzonych kobiet jest dla mnie podstawą a jeśli zdecydują się na dochodzenie swoich praw na drodze sądowej wspieranie ich również w zabezpieczaniu i zbieraniu dowodów. Dowodem może być przecież samo świadectwo kobiety, opinia psychologiczna. Reagujmy na niewłaściwe zachowania, przemoc seksualną czy psychiczną wobec kobiet. Nie udawajmy, że nic nie widzimy i nie słyszymy bo to w istocie wspieranie sprawców. 


Często było jednak tak, że jeśli jedna kobieta powiedziała o molestowaniu w pracy, to pojawiły się inne kobiety, które również to spotkało. Miałyśmy głośną sprawę molestowania pielęgniarek przez lekarza. Jedna zdobyła się na odwagę, wkrótce kolejne do niej dołączyły. Choć początki nie były łatwe, część z nich na początku go broniła. Ostatecznie lekarza oskarżało kilkanaście  pielęgniarek.



Jest wiele komentarzy odnoszących się do wyglądu kobiet. 

Nie będziemy ich cytować.

Przerażające. To jest oburzające, że kobiety próbuje się zdyskredytować w taki sposób. Zaraz pojawiają się pytania w rodzaju "a kto by ciebie chciał?".



Dokładnie tak brzmi jeden z komentarzy. "A kto by ją chciał? W jakim celu?". To jest ta łagodniejsza wersja. 



Wczoraj byłam na konferencji na temat przemocy wobec starszych kobiet. Badania pokazują, że około 22 procent z nich było molestowanych lub wykorzystywanych seksualnie. Tym kobietom również często się nie wierzy, bo kto by taką starą babę chciał? Często jest właśnie taka reakcja.



Pamiętam taką sytuację, chodziło o molestowanie w miejscu pracy. Kobieta była po 50-tce, wyglądała rewelacyjnie. Jej przełożony, młodszy od niej, molestował ją. Skończyło się wyrzuceniem jej z pracy. Wcześniej była najlepszą pracownicą, a potem najgorszą. Wygrała w sądzie. To była duża państwowa firma. Ale również wtedy były komentarze: "to starsza kobieta, co ona wymyśla". Trwało to długo była bardzo dzielna. Jej przełożony musiał zapłacić wysokie zadośćuczynienie.



"Himalaje megalomanii" – tak słowa Doroty Wellman określił jeden z internautów. 


Bo osądza ją i uważa, że pewnie wszystko wymyśla.



Co odpowiedziałaby Pani tym wszystkim oceniającym wygląd? Te komentarze są potworne.
Komentarze internautów

"Ale wychodzi buractwo tutaj z ludzi w komentarzach to wymiękam. Żenujące są wypowiedzi kobiet, które się śmieją jak może ona być " obiektem seksualnym" oby Was nikt jako taki obiekt nigdy nie potraktował. Małe naprawdę małe rozumki".



Powiedziałabym: niech się zastanowią. Niech przyjrzą sami sobie, czy sami są oby na tyle atrakcyjni, że każda kobieta ich zechce. Często kobiety oceniamy dużo surowiej. Jeśli facet jest gruby, starszy, to wszystko w porządku. Ma prawo, w ogóle się nie kryguje i nie zadaje sobie pytania czy jego zaloty będą się podobały młodszym kobietom. A w przypadku kobiet uważa się, że molestowane mogą być tylko atrakcyjne dziewczyny.

Badania i nasze doświadczenia pokazują jednak, że spotyka to bardzo różne kobiety, w różnym wieku, o różnym wyglądzie. Tak samo jak z molestującymi.



A co powiedziałaby Pani wszystkim niedowiarkom, którzy domagają się dowodów i wyśmiewają opowieści molestowanych kobiet?
Komentarze internautów
Facebook

"3/4 z komentujących nie ma zielonego pojęcia czym jest molestowanie, najpierw radzę się doedukować a dopiero później brać za komentowanie".

"Najgorsze komentarze tutaj wstawiaja faceci... niegrzeczne, poziom żenujący , zero delikatności i empatii, wstyd panowie, wstyd!".



Czasami działa na niektóre osoby próba powiedzenia: spójrz na swoją siostrę, koleżankę, którą lubisz. Co byś powiedział, gdyby to ją spotkało? Czasem może to spowodować jakąś refleksję u mężczyzn.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...