
Pomnik księdza Henryka Jankowskiego stał się symbolem obłudy, kłamstwa i krzywdy. Ci, którzy mają wątpliwości co do tego, co trzeba z nim zrobić, niech spróbują postawić się na miejscu ofiar, gdy z cokołu spogląda na nich ponad dwumetrowa podobizna ich kata.
Mieszkańcy Gdańska chcą usunięcia pomnika kontrowersyjnego księdza. W mieście zawrzało po tym, jak jedna z jego domniemanych ofiar postanowiła opowiedzieć o swoim dramacie.
Molestowanie i pedofilia. Tego nie można i nie da się wybaczyć. Na dramat ofiar księdza Jankowskiego przez lata spuszczona była zasłona milczenia. Teraz mieszkańcy Gdańska postanowili rozprawić się z kontrowersyjnym prałatem i przeciwko temu, co robił, głośno zaprotestować.
Chcą aby ksiądz zniknął z przestrzeni publicznej. Chodzi o jego pomnik, który od siedmiu lat stoi na skwerze imienia księdza Jankowskiego przed kościołem św. Brygidy. Dokładnie przed tym kościołem, w którego plebanii duchowny miał wykorzystywać swoje ofiary.
Taki stan rzeczy wydaje się tworzyć groteskową, a wręcz przerażającą rzeczywistość. Dlatego oczywistym jest, że teraz od pomnika nie można odwracać oczu. Trzeba zrobić z nim porządek.
Gdanskmojemiasto
Vito(ld)
bilbo9
Beckett
W sprawę usunięcia pomnika między innymi zaangażowała się posłanka Joanna Scheuring-Wielgus. W liście do prezydenta Gdańska pisze: "Stara zasada mówi, że o zmarłych należy mówić dobrze lub wcale. Ksiądz Jankowski już nie przemówi, ale mówią jego ofiary, które przez całe życie zmagają się z traumą spotkań z nim, gdy były dziećmi".
To wyjątkowo smutne, że człowiek tak zasłużony dla polskiej historii ma też swoją haniebną stronę. Bo molestowanie dzieci, zmuszanie ich do czynności seksualnych i łamanie im życia u samych jego początków to zbrodnia. W pedofilii nie ma okoliczności łagodzących.
Pod wpisem wywiązała się dyskusja. Przeważające głosy poparcia przerywały absurdalne próby obrony "legendarnego kapelana Solidarności”. Takie zachowanie, czyli stawianie kata w roli ofiary, jest dalece nierozsądne, ponieważ w efekcie prawdziwe ofiary mogą po prostu bać się mówić o tym, co powinno się piętnować.
Pomnik stał się symbolem obłudy, kłamstwa i krzywdy. Ci, którzy mają wątpliwości co do tego, co trzeba z nim zrobić, niech spróbują postawić się na miejscu ofiar, gdy z cokołu spogląda na nich ponad dwumetrowa podobizna ich kata (cały monument to 3,7 metra wstydu). Hipokryzji w tym obrazie dopełnia Pismo Święte w jego lewej dłoni.

Wykonanie pomnika z brązu kosztowało 130 tysięcy złotych. Pieniądze pochodziły z publicznej zbiórki. A na jego odsłonięciu w 2012 roku, w rocznicę podpisania porozumień sierpniowych, pojawiły się tłumy.
Do sprawy odniósł się także prezydent Gdańska. Paweł Adamowicz zabrał głos, kiedy do tablicy wywołał go jeden z użytkowników facbooka.
W rozmowie z nami przewodnicząca rady miasta Agnieszka Owczarczyk przyznaje, że jest wstrząśnięta sprawą. – W poniedziałek na posiedzenie klubu Koalicji Obywatelskiej będziemy zastanawiać się jak zareagować. Sprawa jest świeża, to jest jeden artykuł, a mamy w Gdańsku nie tylko pomnik księdza Jankowskiego, ale i skwer jego imienia i księdzu Jankowskiemu kiedyś rada miasta nadała tytuł honorowego obywatela miasta – mówi.
Mieszkańcy Gdańska nie zamierzają biernie czekać na reakcję radnych. W internecie powstała petycja w sprawie Likwidacji Pomnika i odebraniu skwerowi imienia ks. Henryka Jankowskiego.

W tej sprawie bez dwóch zdań popieramy mieszkańców Gdańska, którzy nie chcą, aby krajobraz ich miasta psuło tak monumentalne wspomnienie dramatu dzieci.
O sprawie księdza Jankowskiego zrobiło się głośno po publikacji w "Dużym Formacie”. O tymm, czego prałat miał się dopuszczać, w rozmowie z autorką tekstu Bożeną Aksamit opowiada jedna z ofiar kontrowersyjnego duchownego. Barbara Borowiecka odważyła się opowiedzieć o swojej tragedii po 50 latach.
