
– Pracownik pomocy społecznej nie jest Bogiem, też może iść do więzienia za niedopełnienie obowiązków. Odpowiedzialność jest duża. Zwłaszcza, że mamy pod opieką po 120 rodzin, a powinniśmy mieć 50. Trudno czasami nadążyć za zmianami, jakie zachodzą w tych rodzinach. A przecież w papierach musi wszystko grać. Ale do takiej tragedii jak w Izdebkach nie powinno dojść. Można by to zrozumieć, gdyby w domu było jedno dziecko albo jeśli rodzina nie byłaby znana OPS-owi. Na przykład, gdyby dopiero co przeprowadzili się do tej wsi – ocenia Iza, pracowniczka pomocy społecznej z Lublina.
Izdebki na Podkarpaciu. Na skraju wsi, na wzgórzu, stoi niewielki dom. Już zaniedbany, choć gmina rok temu go wyremontowana. W pobliżu walają się plastikowe worki i zniszczone zabawki. To tu rozegrał się dramat dziesięciorga dzieci.
Ojciec dzieci został zatrzymany. One same trafiły do pogotowia opiekuńczego. I zaczęto szukać winnych. "Co robili pracownicy pomocy społecznej? Dlaczego nikt nie pomógł tym dzieciom? – takie pytanie zadaje sobie dziś wielu internautów.
Kolejna rozmówczyni – Zyta – nie chce oceniać pracy kolegów po fachu. Ale decyduje się pokazać, z czym na co dzień musi się mierzyć.
W OPS pracuję dopiero od dwóch lat. Nie jest to zawód najlepiej płatny, aktualnie działamy w tej sprawie na skalę krajową. Trwa spór z ministerstwem. W październiku w Warszawie odbyła się pikieta. Wiele OPS-ów i DPS-ów zakłada w końcu związki zawodowe.
Nie dość, że mało zarabiamy, to jesteśmy bardzo źle postrzegani przez społeczeństwo. To często jest spowodowane tym, że w OPS-ach pracują może i osoby pełne empatii, o dobrych sercach, ale z wyższością traktujące ludzi z tzw. marginesu. To powoduje, że nasi klienci swojego pracownika socjalnego z rejonu po prostu nie lubią.
Nawet, jeśli pracownik socjalny się sprawdza, to np. kierownik może nie przepadać za swoją pracą i potrafi nam utrudniać czynności służbowe. Trzeba pamiętać, że pracownik socjalny i asystent rodziny są na szarym końcu tego łańcucha. My sobie możemy mówić, wnioskować, prosić, ale decyzja zawsze należy do dyrektora i kierownika. Niestety.
