
Jeszcze pół roku temu wydawało się, że Beata Szydło ma przed sobą autostradę do europarlamentu. Szeroko rozpisywały się o tym media, a i sama wicepremier poważnie rozważała taką możliwość. Jednak teraz nawet brukselscy przyjaciele PiS zaczęli ten pomysł torpedować – czytamy w środowej "Gazecie Wyborczej".
REKLAMA
– Rozważam kandydowanie w wyborach do Parlamentu Europejskiego – mówiła Szydło w radiowej Trójce w czerwcu. Czy to mogą być tylko pobożne życzenia? Wiele wskazuje na to, że tak.
Bliscy znajomi PiS z instytucji europejskich nie są przekonani do tego pomysłu. Powodem ma być to, że Szydło nie ma międzynarodowego doświadczenia, nie zna języków i zwyczajnie nie jest politykiem europejskiego formatu – opisuje "Wyborcza".
Beacie Szydło z pewnością nie pomaga w autopromocji fakt, że jest o niej cicho, odkąd premierem został Mateusz Morawiecki. Z pewnością duża część Polaków miałaby problem z odpowiedzią na pytanie, czym właściwie zajmuje się jako wicepremier ds. społecznych.
A skoro nawet kandydowanie Beaty Szydło do Parlamentu Europejskiego stoi pod znakiem zapytania, to tym bardziej była premier nie ma szans - jak spekulowano wcześniej - na stanowisko komisarza UE. Obecnie, według informacji gazety, kandydatów na eurokomisarzy jest trzech.
To Adam Bielan, który uchodzi za międzynarodowego wysłannika Jarosława Kaczyńskiego i którego kandydatura miałaby mieć największe szanse.
Konrad Szymański jest ministrem ds. europejskich, który ma opinię polityka o umiarkowanych poglądach. Jest jeszcze Tomasz Poręba, szef kampanii samorządowej Prawa i Sprawiedliwości. I z racji klęski w dużych miastach kandydatura Poręby ma najmniejsze szanse. Prezes bowiem z wyniku wyborów zwyczajnie nie był zadowolony.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
