"Ostatni z wielkich amerykańskich literatów" według BBC. Żegnamy Gore'a Vidala

wikipedia.org
Pisarz, polityk, scenarzysta, dramaturg. Postać tajemnicza, a zarazem bardzo szczera. Szaleli za nim mężczyźni i miłośnicy dobrej literatury, a konserwatywna Ameryka szalała przez niego.


Urodził się w pozornie szczęśliwej, amerykańskiej rodzinie. Obrazek: wystawne życie, piekny dom, przystojny ojciec - oficer lotnictwa i polityk, matka - piękna, uśmiechnięta i szczęśliwa. Piekło jak zwykle rozgrywało się za zamkniętymi drzwiami. Zdrady, alkoholizm, brak miłości. Tak dorastał „ostatni z wielkich amerykańskich literatów, którzy jednocześnie zdobyli masową popularność na własnych warunkach”, jak napisało o nim po śmierci BBC.


Domowa sytuacja zmusiła młodego chłopaka do znalezienia bliskiej relacji z kimś innym. Idealnym do tego kandydatem okazał się jego niewidomy dziadek, amerykański senator Thomas Gore. To on dał mu poczucie bliskości, a przy okazji nakłonił do czytania mu na głos poważnych książek oraz projektów rządowych ustaw. Dziesiątki przeczytanych dzieł ukształtowało młodego chłopaka i zakorzeniło w nim miłość do literatury i polityki.

Później młody mężczyzna odwdzięczył się swojemu mentorowi, przybierając imię Gore. Chyba właśnie wtedy narodził się Gore – artysta, Gore – literata, Gore... gorszyciel?


Dla konserwatywnej Ameryki lat 40-tych jego pierwsza duża powieść „Nie oglądaj się w stronę Sodomy” z pewnością była ciężkim przeżyciem. Dwudziestoparolatek z lekkością opisywał homoseksualne środowisko tamtych czasów. Książkę dedykował swojej pierwszej gejowskiej miłości, co dodatkowo zaogniło publikę. „New York Times” bojkotował kilka kolejnych jego książek – odmawiając recenzji.


Nigdy nie krył swojej orientacji, ale potrafił traktować ją z przymrużeniem oka. Zapytany przez dziennikarza czy jego pierwszy kontakt seksualny był z mężczyzną czy kobietą, odparł: „Byłem zbyt uprzejmy, by spytać”.

Taki właśnie był Vidal – lekko tajemniczy, potwornie inteligentny, zdystansowany wobec coraz bardziej otwartego społeczeństwa. Pisarz umiejętnie korzystał ze swojej popularności – nie zgrywał wielkiego inteligenta występując jako on sam w serialach „The Simpsons” czy „Family Guy”, nie wdając się w żadne skandale i głośne romanse.

Był bardzo uczuciowy – swojego partnera poznał w latach 50-tych i był z nim aż do jego śmierci w 2003. Postanowił, że chce być pochowany obok niego. – Dzielimy razem kryptę. Po śmierci będę obok. Nie mogę się doczekać spotkania z nim – powiedział w ostatnim wywiadzie dla CNN.

Nie we wszystkim odniósł sukcesy, jakie z pewnością zapewniło mu lekkie pióro. Jego wielką pasją, niestety nie zrealizowaną do końca, była polityka. Był zaangażowany w działania wolnościowe, prowadził szeroką publicystykę z tym związaną, a w latach 70-tych współtworzył lewicową partię People's Party. Niestety – ani jego próby dostania się do Kongresu, ani do Senatu nie zakończyły się sukcesem. Czy był słabym politykiem? Ciężko stwierdzić. Jedno jest pewne – swoimi ideami wyprzedzał resztę społeczeństwa.

Dziś Gore Vidal uchodzi za jednego z najważniejszych amerykańskich literatów XX wieku. Nikt nie wpada na pomysł, by krytykować jego orientację czy homo- i transseksualizm wyrażony w powieściach. A bywało różnie – do tego stopnia, że słynny pisarz w latach 60-tych za namową Felliniego myślał o emigracji do Włoch. Został. Dlaczego? Miłość do partnera, do ojczyzny i poczucie obowiązku, które dziadek wpajał mu od małego?

Pod koniec życia imały się go różne teorie spiskowe - o zaangażowaniu Amerykanów w ataki na Pearl Harbour czy wieże World Trade Center. Później wycofywał się z tych wypowiedzi kwitując, że "administracja Busha jest zbyt głupia" by coś takiego wymyślić. Dużo czasu spędzał w swojej willi w Fabryce Snów. W końcu ostatecznie zasnął i jeśli mu wierzyć to już spotkał się ze swoją drugą połówką i jest szczęśliwy. Zaraz - gej, lewak, aktywista wierzący w życie po życiu? A może to ostatnia prowokacja wielkiego Vidala?

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

TYLKO W NATEMAT

ELIZA MICHALIK 0 0Przestańcie mówić o “farmie trolli”. Oto, czym naprawdę jest afera w resorcie Ziobry
NOWE INFORMACJE 0 0Tak małżeństwo Szmydt wspólnie mogło niszczyć sędziów na Twitterze

DZIEJE SIĘ

0 0"Lodowiec cofnął się o 2 kilometry". Polak na własne oczy widział, co w Arktyce zrobiła zmiana klimatu
0 0Widać dym z kosmosu. Tak płoną lasy w Amazonii i na Syberii. To NIE JEST lokalny problem
0 0Jak ministerstwo mogło płacić za usługi trolli? Detektyw ujawnia możliwe scenariusze
SONDAŻ 0 0PiS jednak nie jest teflonowe? Tąpnięcie poparcia po wybuchu afery Piebiaka