Służba to hardkor, a ona łączy ją z byciem mamą i blogowaniem. Ta policjantka nie bierze L4

Autorka bloga Z pamiętnika policjantki na Facebooku opowiedziała nam o swojej służbie.
Autorka bloga Z pamiętnika policjantki na Facebooku opowiedziała nam o swojej służbie. Fot. Ministerstwo fotografii
Rozmawiając z policjantką, która od 13 lat pracuje w wydziale kryminalnym i widziała już niejedną zbrodnię, naprawdę nie spodziewałem się tak dużej dawki optymizmu. Do tego jest mamą i pisze świetnego bloga "Z pamiętnika policjantki'.


"Z pamiętnika policjantki" to coraz bardziej popularny fanpage na Facebooku. Bloga tworzonego przez funkcjonariuszkę wydziału kryminalnego z 13-letnim stażem śledzi już ponad 10 tys. osób.

Autorka, z którą rozmawialiśmy, opowiedziała nam o tym, jak zmienia się postrzeganie kobiety wykonującej zawód jednoznacznie kojarzący się z mężczyznami. Powiedziała nam również, jakich pozytywów można było doszukać się w sytuacji, kiedy funkcjonariusze masowo przechodzili na zwolnienia L4.Jak udaje się Pani łączyć funkcję mamy z służbą w Policji?


Jest ciężko. Nieregularna, zmianowa praca stanowi problem. Chyba nikt nie chce zawalać służbowych obowiązków, tak samo jak każdemu zależy na tym, by być jak najlepszym dla swoich bliskich. Liczy się umiejętność balansowania między jednym środowiskiem a drugim, spinania wszystkiego na ostatni guziczek


Czy mając rodzinę nie zastanawiała się Pani nad zmianą pracy na bardziej bezpieczną?

Nie wykluczam zmiany, zresztą uważam, że każdy od czasu do czasu powinien zmieniać pracę…

Ciekawa koncepcja, zwłaszcza w naszym kraju, gdzie nie każdemu o tę pracę tak łatwo.

Mam wrażenie, że sytuacja na rynku pracy się zmienia. Młodzi ludzie mają inne podejście do pracy, w tym modelu to raczej pracodawca ma zabiegać o pracownika. Nie ma problemu w tym, by z tygodnia na tydzień rzucić wszystko i przenieść się np. z Gdańska do Warszawy. To trochę amerykańskie.


Natomiast wracając do pytania o moją chęć zmiany, w Policji jest bardzo dużo możliwości wewnętrznego transferu – istnieje bardzo wiele wydziałów. Z jednej strony jeśli przez kilkanaście lat tkwimy w jednym z nich, stajemy się super fachowcami. Tylko czy w tym czasie nie zjada nas rutyna?

Migrując między wydziałami, mamy szanse przenieść swoje wcześniejsze doświadczenia na nowe miejsce. Ktoś, kto pracował w wydziale dla nieletnich, a potem przeniósł się do dochodzeniówki, będzie lepszym ekspertem w sprawie, w której przewija się osoba nieletnia. Ja jestem za takimi zmianami.
Skoro jesteśmy przy pracy w Policji to wypada wspomnieć o sytuacji z listopada br., kiedy przez Polskę przelewała się fala zwolnień L4 wśród funkcjonariuszy. W poście z 7 listopada napisała Pani, że "w tej krytycznej sytuacji znajduje wiele plusów". Jakie były te pozytywy?

Największym plusem okazała się solidarność środowiska. Służba w Policji jest o tyle specyficzna, że jadąc na zdarzenie musimy mieć zaufanie do partnera, który nam towarzyszy. To, że policjanci potrafili się zjednoczyć, bardzo dobrze prognozuje na przyszłość. Musimy trzymać się razem, bo bardziej ważne niż gdzie jest to z kim się pracuje.

Będąc zgranym, zjednoczonym środowiskiem robimy dobrze nie tylko dla siebie, lecz dla całego polskiego społeczeństwa. Policjanci mogli odejść, pojawiały się głosy typu: "nie podoba się, to idźcie gdzie indziej". Oni jednak zostali.

Funkcjonariusze niestety musza borykać się z problemami natury finansowej. Do tego są przemęczeni, ponieważ mamy dużo wakatów i nierzadko samemu trzeba wykonywać pracę przeznaczoną dla trzech, czterech osób.

Czy kobieta pracująca w Policji spotyka się z szykanami ze strony swoich kolegów? Służy już Pani 13 lat, jak ten stosunek zmieniał się na przestrzeni ponad dekady?

Policja z zasady jest raczej męskim zawodem, jednak mam wrażenie, że z roku na rok do służby przystępuje coraz więcej kobiet. Oczywiście w większości przypadków nie ma co nawet porównywać tężyzny fizycznej kobiety do mężczyzny, ale płeć piękna bierze górę w wielu innych istotnych kwestiach.

Na przykład zgwałconej kobiecie łatwiej będzie otworzyć się przed policjantką. Przy okazji wyjazdów na negocjacje policyjne również staramy się, by zespół tworzyły osoby różnej płci. Kobietę, która stoi na krawędzi mostu, łatwiej odciągnąć od dramatycznej w skutkach decyzji innej kobiecie.

W samej pracy jest różnie, niestety faktycznie czasem pojawiają się docinki, które brzmią seksistowsko i nie powinny mieć miejsca. Nie spotkałam się jednak nigdy z aktem dyskryminacji ze względu na płeć, który byłby wymierzony w moim kierunku. To zależy od ludzi, z którymi się pracuje.Od "Ekstradycji" przez "Kryminalnych" i "Glinę" po "Pitbulla" obraz Policji przedstawiał się bardziej niebezpiecznie niż to co Pani mówi, ale też emocjonująco. Wiadomo, że to fikcja, ale jak często historie pokazane w filmach znajdują odbicie w rzeczywistości?

Osobiście bardzo lubię policyjne kino i polskie, i amerykańskie, ale pamiętajmy, że ma ono przede wszystkim dostarczać rozrywki. Można powiedzieć, że film to taki zbiór smaczków z służby kilku policjantów, skoncentrowany w 45-minutowym odcinku czy dwugodzinnej produkcji.

Ta praca faktycznie taka jest, lecz pozbawiona intensywności widzianej w filmach. Weźmy też mojego bloga. Czasem przez kilka dni służby nie dzieje się nic na tyle ekscytującego, by można było coś z tego napisać. Dopada codzienność.

Gdyby film miał przedstawiać policjanta siedzącego cały dzień za biurkiem lub przesłuchującego kogoś w totalnie nudnej sprawie, kto by to oglądał?

Jak w takim razie wygląda stosunek wyjazdów w teren do siedzenia na komendzie i grzebania w papierkach?

W moim przypadku to mniej więcej 50/50. Wielu kadetów marzy o tym, że praca w kryminalnej będzie wyglądała jak film sensacyjny. Zresztą nie ma co się dziwić, taka wizja przyciąga bardziej niż perspektywa patrolowania ulic w mundurze. Niemniej służba w wydziale kryminalnym to również sporo pracy przy biurku.

Wszystko musi odbywać się zgodnie z procedurą, a żeby wykonać pewne czynności, musimy uzupełnić szereg odpowiedniej dokumentacji. Jest tego mniej niż w "niesławnej" dochodzeniówce", no ale jednak trzeba.Pracuje Pani w wydziale kryminalnym, tak?

Tak, pracuję operacyjnie. Dlatego wolę nie pokazywać twarzy i nie ujawniać swoich personaliów. Znam innych policjantów, prowadzących blogi i wydaje mi się, że żaden z nich nie zdradza swojej tożsamości. Być może kiedyś zdecyduję się na taki krok, ale najpierw musiałby się zmienić charakter mojej pracy.

Kiedy zaczynała Pani służbę w Policji na pewno miała Pani w głowie scenariusz, którego za nic w świecie nie chciała Pani przeżyć na żywo. Czy taki scenariusz stał się już rzeczywistością?

Najbardziej przerażająca byłaby dla mnie sytuacja, w której musiałabym strzelać do człowieka. W mojej służbie taki scenariusz na szczęście się nie wydarzył. Jednego razu zdarzyło mi się wyciągnąć broń, lecz nie stało się nic, co spowodowałoby, że musiałabym pociągnąć za spust.

Nie mówię nawet o konsekwencjach wiążących się z postępowaniem prokuratorskim, co często policjanci podnoszą w dyskusji, to po prostu jest najcięższe od strony psychiki. Strzelając do człowieka, liczymy się z ewentualnością pozbawienia go życia. Mam nadzieję, że nigdy nie stanę przed tym dylematem.

A czy działo się to kiedyś w drugą stronę – ktoś do Pani mierzył lub strzelał?

Na szczęście nie.Niedawno "stuknęło" Pani 13 lat służby w Policji, jest Pani przesądna?

Tak, dokładnie w grudniu mija 13 lat mojej służby. Nie uważam się za przesądną, to po prostu kolejny rok z wielu, a to już naprawdę solidny kawał życia. Widziałam już sporo, myślę że każda praca uczy nasz czegoś ważnego.

A od czego się zaczęło?

Ciężko nazwać to miłością od pierwszego wejrzenia. Wstępując do Policji byłam jeszcze studentką resocjalizacji, dodatkowo ówczesny proces naboru wyglądał zupełnie inaczej. Dzisiaj w Policji jest o wiele więcej wakatów, uważam że obecnie łatwiej dostać się w jej szeregi. Za moich czasów (jak zabawnie to brzmi), kiedy składało się papiery, należało swoje odstać w kolejce – i to nawet kilka godzin.

U mnie była to trochę kwestia przypadku, zauważyłam na uczelni plakat ogłaszający nabór i po prostu postanowiłam spróbować.

Czyli policjanci z podobnym stażem co Pani musieli wykazać się większą determinacją do rozpoczęcia służby niż młodsi koledzy?

Myślę, że tak. Co prawda sam test zmienił się w bardzo niewielkim stopniu, jednak ówczesny proces naboru faktycznie wymagał od zainteresowanego więcej determinacji.Czy chęć do pracy w granatowym mundurze wyniosła Pani z rodzinnego domu?

Nie pochodzę z rodziny o policyjnych tradycjach, nikt u nas nie nosił munduru. W zasadzie praca w Policji nigdy nie była w moim bezpośrednim kręgu zainteresowania. Jednak nawet jeśli jej temat nie wywoływał we mnie nadmiernej fascynacji, zawsze podchodziłam z sympatią do różnych szkolnych prelekcji z udziałem funkcjonariusza, itp.

Czy po 13 latach pracy coś jeszcze jest w stanie Panią zaskoczyć?

Zdecydowanie, służba jest bardzo nieprzewidywalna. Nie ma pan nawet pojęcia, jak różne rzeczy potrafią zgłaszać do nas ludzie, z jakimi problemami muszą się borykać. Jestem przekonana, że jeszcze nieraz będę zaskoczona.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...