Do zajścia doszło w autobusie linii 521.
Do zajścia doszło w autobusie linii 521. Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Gazeta

Efe Türkel jest Turkiem, który od 15 lat mieszka w Polsce i ma podwójne obywatelstwo. Mówi płynnie po polsku, pracuje w Warszawie, tu ma znajomych i rodzinę. Niedawno stał się ofiarą agresji, o czym napisał na swoim Facebooku. Kiedy jechał jednym z warszawskich autobusów zaczepiło go i pobiło pięciu kiboli. Teraz szuka swoich oprawców i prosi o pomoc.

REKLAMA
"Zdecydowaliśmy się pojechać autobusem w WAW z Miedzeszyna do centrum, autobus numer 521 (numer autobusu 8210), chcąc kupić bilet, grupa kibiców (w sumie 5 os) Legii widząc nas najpierw zaczęli śpiewać piosenki rasistowskie, a potem od jednego dostałem w głowę" – tak zaczął swój wpis Efe.
Mężczyzna tłumaczył im po polsku, że jest Polakiem, ale to nie przyniosło skutku. Poprosił więc kierowcę autobusu o pomoc. Ten użył sygnału alarmowego, ale nie pojawił się żaden patrol policji.
– Chcieli (napastnicy – red.) żebyśmy opuścili autobus, ale tego nie zrobiliśmy. W końcu uznali, że będzie policja i wyszli na stacji przy ul. Kajki z autobusu – opisywał Polak tureckiego pochodzenia.
Mężczyzna stwierdził, że od 15 lat nic takiego go nie spotkało jak tego feralnego wieczora. Stwierdził, ze nie odpuści napastnikom i znajdzie ich. Poprosił też użytkowników Facebooka o pomoc. Potem zamieścił jeszcze dalszą część historii, kiedy próbował zgłosić sprawę na policji. Spotkał się z bezwzględnymi realiami pracy służb.
Próbował bowiem zgłosić zajście na posterunku policji przy metrze centrum. Odesłano go jednak na komisariat przy Wilczej. Tam z kolei też nie chciano przyjąć zgłoszenia i polecono mu, żeby stawił się następnego dnia na komisariacie w Wawrze i tam powiedział co się stało.
Jak sie okazuje policjanci z Wawra zgłoszenie przyjęli i szukają napastników. Internetowe śledztwo też obrało swoje tory. Facebookowicze stanęli po stronie Efego i wysyłają mu słowa wsparcia. Niektórzy zapowiedzieli pomoc.