
Chór Czarownic to zespół absolutnie bezprecedensowy na polskiej scenie muzycznej. Kilkadziesiąt kobiet odgrywają spektakle, które naprawdę potrafią zaskoczyć. Niech nazwa "chór" cię nie zmyli. Te dziewczyny kochają punka, hałas i autoironię. Teraz chcą wydać autorską płytę.
REKLAMA
Historia z odrobiną magii
Inspiracją do stworzenia zespołu była historia opowiadająca o pierwszej kobiecie w Polsce, którą osądzono za czary i spalono na stosie na poznańskim Chwaliszewie. Każda z dziewczyn biorących udział w projekcie na co dzień zajmuje się czymś zupełnie innym. Ich występy to niezwykłe, awangardowe spektakle.
Inspiracją do stworzenia zespołu była historia opowiadająca o pierwszej kobiecie w Polsce, którą osądzono za czary i spalono na stosie na poznańskim Chwaliszewie. Każda z dziewczyn biorących udział w projekcie na co dzień zajmuje się czymś zupełnie innym. Ich występy to niezwykłe, awangardowe spektakle.
– Każda z kobiet w chórze jest odmienna i inaczej postrzega siebie. Na pewno jest to synonim siły i niezależności, symbol odwagi i solidarności kobiecej, ale też część przewrotnej opowieści o kobiecej naturze, chwilami pełnej paradoksów – mówi naTemat Ewa Łowżył, założycielka Chóru Czarownic.
Walka o równość z humorem
Ten opis sprawia, że wydają się zespołem wręcz stworzonym do walki o równość płci. Między innymi dlatego to właśnie one zostały zaproszone do udziału w poznańskim koncercie z okazji 100-lecia uzyskania przez kobiety praw wyborczych. Rzeczy niezwykle istotnej, a jednak przyćmionej przez huczne obchody setnej rocznicy odzyskania niepodległości.
– Medialna przestrzeń publiczna jest zdominowana przez historię pisaną męskim piórem, o mężczyznach i dla mężczyzn. To zrodziło przesadne admirowanie tematów męskich, jak wojna, konkurencja, współzawodnictwo, dominacja – mówi Ewa. – Taki stan rzeczy chwieje harmonią naszego świata – dodaje.
Jednocześnie artystka podkreśla, że doprowadzenie 100 lat temu do zrównania praw wyborczych kobiet i mężczyzn w Polsce było krokiem w kierunku przywrócenia harmonii i skierowania zainteresowania na tematy relacji, ekologii i solidarności społecznej. To czyni święto ważnym i wartym wspólnej celebracji.
Wiele kobiecych ruchów i projektów nie chce być nazywanych "feministycznymi" - to określenie, niestety, często uważane jest za pejoratywne. Chór Czarownic jednak nie chce go unikać, choć w skład zespołu wchodzą nie tylko kobiety. Feminizm uważają za pozytywny ruch społeczny i filozofię mówiącą o równouprawnieniu, więc nie wyobrażają sobie, by myśleć o Chórze inaczej.
– Środowiska patriarchalno-fanatyczne zrobiły bardzo wiele, żeby ta pozytywna idea była w Polsce synonimem przekleństwa, czegoś niezrozumiałego, czego należy się bać – tłumaczy Ewa. – Mamy nadzieję, że swoją twórczością przykładamy się do pozytywnej zmiany społecznej świadomości feministycznej – uzupełnia.
Poza aspektem ideologicznym i filozoficznym Chór Czarownic jest też zespołem, który popiera i wpisuje się w modny ostatnio ruch "body positive".
Samoakceptacja i dystans
Kobiety na scenie występują w cielistych sukienkach, które eksponują ich niedoskonałości i podkreślają różne kształty. To również element ich manifestu: kobiecy szablon lansowany przez media Czarownice uważają za nudny i frustrujący a różnorodność traktują jak zaletę, a nie wadę.
Kobiety na scenie występują w cielistych sukienkach, które eksponują ich niedoskonałości i podkreślają różne kształty. To również element ich manifestu: kobiecy szablon lansowany przez media Czarownice uważają za nudny i frustrujący a różnorodność traktują jak zaletę, a nie wadę.
– Halki, nasze kostiumy sceniczne, niosą dużo więcej znaczeń, efekt jaki osiągamy jest zaskakujący - czułość, wzruszenie, poczucie wspólnoty, siostrzeństwa, ale bywa, że rezerwa, konsternacja, a czasami odrzucenie – opowiada Ewa. – Myślę, że na odbiór naszego wizerunku może mieć wpływ relacja widza z własnymi doświadczeniami życiowymi, gdyż wyglądamy w nich jak zwykłe kobiety, matki, córki, siostry, żony i to właśnie jest takie emocjonujące – podsumowuje.
Ich występ na legendarnym festiwalu w Jarocinie okazał się ogromną sensacją. Dziewczyny chciałyby śpiewać na również na innych, największych festiwalach muzycznych w Polsce i dotrzeć do słuchaczy w różnych zakamarkach kraju. Zresztą publiczność pragnie tego samego - wiele kobiet pisze do Chóru, zapraszając je do swoich miast.
– Adam Wajrak po naszym jarocińskim występie napisał: "'Chór Czarownic już zmienia Polskę" i to jest nasz cel. Marzą się nam też występy dla kobiet z innych kultur, krajów świata, przyłożenie się do budowania globalnej sieć kobiecej solidarności – podsumowuje Ewa.
Dziewczynom nie udało się jeszcze wydać płyty, ale na portalu crowdfundingowym zrzutka.pl właśnie uruchomiono zbiórkę na realizację wydawnictwa.
