
Klienci sklepu skarżą się na zniszczone przesyłki, brak możliwości zwrotu pieniędzy i głuchą ciszę o tym, co dzieje się z zamówionymi przedmiotami. Oj, chyba nie tak powinno wyglądać kupowanie prezentów na Święta.
– No wie pan, Święta, wszystkie sklepy mają zaległości – słyszę, dzwoniąc do sekretariatu spółki Euro-net, właściciela sklepu internetowego OleOle.pl. – Ale przełączę pana do pani kogoś bardziej odpowiedniego, kto będzie mógł powiedzieć coś więcej na ten temat – dodaje kobieta. Być może, ale cztery próby kontaktu z wymienioną panią okazały się bezskuteczne.
Zadzwoniliśmy do właściciela OleOle.pl po mailu, którego dostaliśmy we wtorek od jednego z zaniepokojonych klientów sklepu.
"Znalazłem się w grupie klientów pozostawionych bez towaru przez sklep OleOle.pl. Zamówiłem towar, który miał zostać dostarczony w zeszłym tygodniu. W piątek dostałem SMS, że firma kurierska ma opóźnienie i towar przyjdzie w następnym tygodniu" – czytamy w wiadomości.

Do Bożego Narodzenia zostało raptem kilka dni, wyobrażacie sobie "załamkę" na twarzach wszystkich, oczekujących na świąteczne prezenty? Autor maila nie jest jedynym klientem, który czuje się oszukany przez OleOle.pl. Na oficjalnym fanpage'u sklepu znaleźliśmy w komentarzach kilka podobnych historii.
Co ciekawe, post, pod którym użytkownicy bawili się w wymyślanie sprzętu do testowania wraz z ekipą OleOle.pl i gdzie jednocześnie znalazło się najwięcej krytycznych komentarzy, zniknął z Facebooka. Na szczęście zanim to się stało, udało nam się zrobić kilka screenshotów.
"Towar zakupiony 9.12 z opcją dostawy na 11.12. Do dziś żadnej informacji o tym, co się dzieje z moją paczką. Na infolinii zbywanie, maile, notoryczne olewanie, ciągłe wysłuchiwanie 'sprawa jest w toku'. Nigdy więcej zakupów tutaj! Strata nerwów i czasu" – napisał jeden z klientów.
"Zostałem oszukany, odradzam" – dodaje inny.

Ile można czekać? Wykręciliśmy numer infolinii OleOle.pl, by sprawdzić, czy kontakt ze sklepem rzeczywiście jest tak bardzo utrudniony, jak napisali poszkodowani klienci. Na połączenie z konsultantem czekaliśmy kilka minut, kiedy w końcu przyszła nasza kolej, usłyszeliśmy dobrze znane wytłumaczenie.
– W okresie świątecznym można się spodziewać opóźnień, jednak u nas wciąż funkcjonuje opcja umówienia dostawy na konkretny dzień tygodnia – powiedział konsultant. – Nie wiem, dlaczego ci państwo mieli problem z kontaktem z nami, pracuje nas tu około 100, średni czas oczekiwania na połączenie to dwie minuty – dodał.
Mimo zapewnień konsultanta, w komentarzach notorycznie przewija się motyw utrudnionego kontaktu z OleOle.pl. Klienci zbywani w czasie rozmów z infolinią wysyłają dodatkowe maile, by dowiedzieć się, co dzieje się z ich przesyłkami. Kupujący skarżą się jednak, że ich wiadomości są ignorowane.

"Zapłaciłam za towar i nie otrzymałam przesyłki. Kontakt mailowy zerowy – totalna ignorancja sklepu, zero odpowiedzi" – napisała jedna z klientek, która rozważała nawet zgłoszenie sprawy do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumenta.
Zniszczone przesyłki Klienci OleOle.pl donoszą również o tym, że nawet jeśli zamówione, okupione nerwicą przesyłki dotrą na podany w zamówieniu adres, są niewłaściwie zapakowane albo po prostu zniszczone.
"Sposób zapakowania tragiczny, dobrze, że nic się nie uszkodziło. Ogólnie kontakt ze sklepem tragedia. Na pewno ostatnie zakupy tutaj" – napisał zawiedziony klient.
"Sprzęt Apple przyszedł do mnie w torebce foliowej. Pudełko jest zgniecione. Może i macie taniej, ale nie opłaca się zaoszczędzać 30 zł, żeby później bujać się z odsyłaniem produktu" – czytamy w komentarzu innej kupującej.

Nie pierwszy raz ktoś czuje się oszukany Na Wykopie można znaleźć historię mężczyzny, który zapewnia, że przed 1,5 roku został oszukany przez OleOle.pl. Jego problem dotyczył zamówionych pamięci RAM do komputera. Z poniższego screenu dowiecie się, co się stało.

Nie trzeba jednak cofać się aż 1,5 roku, by znaleźć inne doniesienia o niewłaściwym podejściu do klientów sklepu OleOle.pl. W komentarzu z 27 listopada, zawiedziony klient napisał dokładnie to samo, o czym alarmował nas w mailu nasz czytelnik. "Sprzedają więcej niż mają faktycznie w magazynie i dodatkowo pobierają opłatę za dostawę, której nie było w terminie" – czytamy.

Podobne historie pojawiają się cały czas...

Rafał Urtate
menedżer dsmarketingu OleOle.pl
