Karina musi myć ręce 200 razy dziennie. Ale nie to jest najgorsze w życiu z nerwicą natręctw

Karina czuje się niezrozumiana. Jej znajomi kojarzą nerwicę natręctw z częstym sprzątaniem. Fot. Maciej Stanik / naTemat.pl
Brakuje jej cichych momentów. Cały czas towarzyszy jej strumień niepokojących myśli. I traci już nadzieję, że kiedyś będzie miała takie życie, jakiego chciała. Ale mimo to potrafi o swoim zaburzeniu żartować.


Gdy Karina słyszy poranny budzik i dotyka palcem telefonu, by go wyłączyć, potem nie może nawet musnąć ręką o nic znajdującego się w łóżku. Bo najpierw musi umyć ręce.

W jej życiu nie ma zbyt wiele relaksu. Nawet na urlopie, czy w weekend, gdy nie musi wychodzić z domu, stosuje pewne triki, rezygnuje z niektórych czynności.

Jako dziecko uchodziła za dziwadło, dziś nie może liczyć na wsparcie nawet tych dorosłych znajomych. Często mówią, że przesadza, a jej problem sprowadzają do potrzeby porządku. I dodają, że też lubią mieć poukładane skarpetki.

Poranek
– Wstaję, starając się niczego nie dotknąć i idę do łazienki. Umyć ręce – relacjonuje kobieta w rozmowie z naTemat.pl – Zakładam soczewki i myję ręce. Zęby, ręce. Biorę prysznic i myję ręce w umywalce obok, kiedy stoję jeszcze pod prysznicem – opowiada.

– Make-up i ręce, śniadanie i ręce – wylicza dalej. – Jeśli jest lato i nie ma sezonu na rękawiczki, a w komunikacji miejskiej musiałam czegoś dotknąć, staram się ograniczyć kontakt czegokolwiek na sobie z rękami i myję je od razu, gdy tylko dotrę do biura – tłumaczy.

Temat mycia rąk powraca w naszej rozmowie bardzo często. Karina kiedyś policzyła, że w ciągu jednego dnia myje je około 200 razy.

Ma 26 lat, mieszka we Wrocławiu, na co dzień pracuje w HR. Brązowe włosy opadają jej na ramiona, a kilka centymetrów pod zielonymi oczami formują się małe dołeczki. Uśmiecha się. Jest opanowana. Pierwsze wrażenie? Bije od niej życzliwość i spokój.

Zapętlone myśli
– Przed snem i tuż po przebudzeniu jest zestaw rzeczy, które muszę zrobić i przemyśleć, żeby dzień się "dobrze zaczął”. Nie chcę wdawać się w szczegóły, ale są to myśli wyliczające co zrobiłam i co muszę zrobić, tylko w zapętleniu, kilkanaście razy – opowiada.


Potem Karina wykonuje kolejne czynności, na których od razu musi się w stu procentach skupić. Bardzo często w ciągu dnia liczy, co zrobiła po kolei, a czego nie. I z jakim efektem. Po prostu musi to zrobić.

Nerwica natręctw - objawy

To zaburzenie psychiczne, znane też jako OCD (od angielskiego obsessive-compulsive disorder). Objawy nerwicy natręctw to obsesyjne myśli i kompulsywne zachowania. Myśli bywają irracjonalne, pojawiają się automatycznie, wywołują cierpienie. Często dotyczą zdrowia, porządku, przemocy i seksualności.

Jak twierdzi Karina, nerwica wpływa na jej życie, zwłaszcza ostatnio, "w stopniu nieznośnym”.

– Staram się unikać kontaktu fizycznego z innymi za wszelką cenę. Kiedy wracam z pracy oczywiście myję ręce, przebieram się, ponieważ nie ma opcji, żebym zmusiła się usiąść na kanapie w ubraniach, w których wyszłam z domu – wyjaśnia.

Jako że jej praca polega w znacznym stopniu na rozmowach z kandydatami, to… tak, po każdym musi umyć ręce. Gdybyśmy pokusili się o wyliczenia, okaże się, że czynności, które wykonuje w związku z OCD, zajmują jej znaczną część dnia.

Niektóre osoby z tym zaburzeniem zwyczajnie przerywają pracę lub jej nie podejmują, bo po prostu nie jest to możliwe. Karina na przykład w ogóle nie może dotykać klamek. Tak, w biurze też. Wytłumaczenie takich rzeczy współpracownikom to szalenie trudne zadanie.

OCD a partner
– Jeśli idę na siłownię, po powrocie do domu czyszczę telefon i zegarek. Nie dotykam w domu niczego, co było w mojej torbie. Jeśli czytałam książkę w tramwaju, muszę ją przetrzeć, żeby móc używać jej w domu – opowiada.

Po powrocie do mieszkania wcale nie jest dużo lżej. Jeśli Karina gotuje, to część szafek, w tym tę otwierająca śmietnik, daje radę otworzyć tylko przez chusteczkę lub nogą.
– Bywa, że przy gotowaniu używam rękawiczek jednorazowych, jeśli robię osobny, mięsny obiad dla narzeczonego – wyjaśnia.

– Jak twoje OCD wpływa na partnera? – pytam.

– Jeśli ja już jestem w domowych ciuchach, a narzeczony dopiero przyjdzie, jestem w stanie ucieszyć się z tego dopiero, kiedy się przebierze i umyje ręce. Co oznacza, że on też musi się naginać do mojej przypadłości – mówi.

– Mój partner po tym, jak dostałam diagnozę, musiał zaakceptować, że to co robię jest nielogiczne, ale nie można już na to tylko machnąć ręką jako na dziwactwo – opowiada.

Diagnoza
Cztery miesiące temu usłyszała od lekarza, że ma nerwicę natręctw. Została zaklasyfikowana jako interesujący przypadek samoświadomości, ponieważ od dawna próbowała się edukować i wyjaśnić sobie czy to, co się z nią dzieje, to jest to, co podejrzewa, czy może jednak przesadza.

Nie przesadzała.

Od lat żyła więc z nerwicą, uczyła się z nią koegzystować i ją akceptować. Na pewno jednak nad nią nie zapanowała. Jak twierdzi, w sytuacjach wzmożonego i długotrwałego stresu zachowania nerwicowe są u niej ujściem dla frustracji i niestety wymykają się spod kontroli.

– Odkąd pamiętam, miałam zachowania kompulsywne i jakoś w przedszkolu zaczęłam rozumieć, że inni chyba nie mają ich w takiej formie jak ja i że należy je raczej ukrywać – opowiada.

– Jako dziecko uchodziłam za niesympatyczne i niedotykalskie dziwadło, także dla rodziców – wyznaje.

Nerwica natręctw - leczenie

Każdy przypadek należy rozpatrywać indywidualnie. Pomocne jest zarówno leczenie farmakologiczne, jak i psychoterapia (zwłaszcza w nurcie behawioralno-poznawczym). U niektórych pacjentów wymagane jest łączenie tych metod, zaleca się też zaangażowanie najbliższych w proces zdrowienia.

Symptomy miały się lepiej lub gorzej i zmieniały się przez lata. Pierwszy raz z terminem OCD Karina zetknęła się w liceum, w filmie dokumentalnym na kanale TLC. Niektóre omawiane zachowania były jej znane i zaczęła czytać na ten temat. Głównie po to, żeby móc potwierdzić, że tylko przesadza.

Szkodliwe mity
Ludzie, których OCD nie dotknęło osobiście, rzadko mają pojęcie o tym, z czym naprawdę wiąże się to zaburzenie. A sytuacji nie poprawia skrzywiony obraz prezentowany przez media.

– OCD jest pokazywane w filmach jako bardzo spłaszczona dolegliwość, która często towarzyszy tzw. quirky postaciom, żeby dodać im więcej charakteru i objawia się jako prześmieszne, ciągłe mycie rąk – wyjaśnia Karina.
– Pamiętam też filmy przedstawiające osoby ze skrajnymi zachowaniami kompulsywnymi, na przykład kręcące się w kółko po kuchni, żeby w idealny sposób dotknąć podłogi w idealnym miejscu. To stworzyło obraz typowego wariata i jeśli na pierwszy rzut oka nie jestem w 100 procentach wariatką, to zdaniem wielu znaczy, że nie mam OCD – mówi.

Przytacza też historię swojego znajomego, który twierdzi, że pewnie też ma nerwicę natręctw, bo lubi sprzątać i mieć równo poukładane rzeczy. I drugiego, który powiedział jej, że ona "nie ma OCD, tylko sobie wmawia”.

– Generalnie nerwica natręctw sprowadzana jest do potrzeby porządku i ładu. W moim przypadku ten ład to nie jest porządek w tradycyjnym tego słowa znaczeniu – wyjaśnia.

Na czym więc polega porządek w świecie osoby z OCD? – Pewne rzeczy muszą znajdować się w odpowiednim miejscu, położone tam w odpowiedni sposób, przez konkretną osobę, o odpowiednim czasie. Wszystko musi zostać zrobione idealnie według bliżej nieokreślonych zasad. I musi zostać powtórzone tyle razy, aż uznam, że zostało zrobione dobrze – tłumaczy mi Karina. Mogę tylko próbować zrozumieć, przez co przechodzi.

– Ludzie mylą to ze swoimi rytuałami, które występują przecież w życiu każdego. Ale jeśli masz rytuał, że skarpetki mają być równo i kolorami, jeśli po prostu podchodzisz do szafy, układasz je ładnie i odchodzisz, to nie masz OCD – wyjaśnia.

Brak cichych momentów
Karinie niemal cały czas towarzyszą natrętne myśli. Jeśli w jej głowie powstanie jedna myśl i w naturalnym procesie pojawi się myśl poboczna, musi dokończyć w 100 procentach pierwszą i wtedy przemyśleć drugą. I tak bez końca.

Poza tym cały czas powtarza coś w głowie, sprawdza. – To ta obsesyjna część nerwicy – wyjaśnia.
Czasami w trakcie czwartego z rzędu mycia dłoni, w czasie którego musi się na nim w 100 procentach skupić, a więc myśleć tylko o tym, po prostu ma ochotę się rozpłakać.

Sposoby na relaks
Karina odkryła, że jedyne czynności, które dają jej jako taki spokój, to bieganie i gotowanie. Jej mózg może się wtedy zrelaksować i "na chwilę przymknąć”.

Trochę lepiej jest w weekend i na urlopie.

– W czasie wolnym łatwiej mi omijać sytuacje, które są potencjalnymi generatorami niepotrzebnych zachowań. Łatwiej o kontrolę. Ale poranne i wieczorne rytuały pozostają bez zmian. No chyba, że kładę się spać po imprezie, z alkoholem nawet OCD nie wygra – żartuje.

Nerwica natręctw - przyczyny

Nie ma tutaj pełnej jasności. Wprawdzie istnieje przekonanie, że OCD może być dziedziczone, ale nie namierzono konkretnego, odpowiedzialnego za to genu. Jako biologiczny czynnik mający wpływ na rozwój OCD wymienia się niedobór serotoniny. Inną przyczyną mogą być uwarunkowania społeczne, szczególnie zagrożone są osoby wrażliwe i mniej odporne na stres. A także takie, które nie otrzymały wystarczającego rodzicielskiego wsparcia w pierwszych latach życia.

Bywa, że kalkuluje sobie, czy "opłaca” jej się coś robić, na przykład wyjąć książkę do nauki japońskiego i się pouczyć. Liczy, ile myć rąk by mi jej to zajęło to i dopiero podejmuje decyzję.

– Jeśli chodzi o wakacje, wypracowałam sobie system, dzięki któremu trochę się luzuję, ale przypłacam to wielką napinką i porządkowaniem rzeczy po powrocie – mówi.

Jednak pewne zasady pozostają bez zmian, na przykład absolutna niedotykalność łóżka, w którym śpi. W hotelu zawsze zastrzega, że nie życzy sobie, żeby ktoś przychodził i sprzątał jej pokój.

– Kocham Azję, a ta południowa nie słynie raczej z porządku i czystości, ale chyba w tym rejonie jestem w stanie się jeszcze kontrolować – mówi mi Karina zapytana o urlop.

– Mieszkałam też w Japonii kilka miesięcy i tam z kolei moje zaufanie do ogólnej czystości i dbałości o wszystko pozwoliło mi się wyluzować na dłużej, przynajmniej w przestrzeni publicznej. Oni mają te mokre ręczniczki w knajpach, więc zawsze mogłam się uspokoić. Cały kraj ma nerwicę natręctw! – śmieje się.

Plany na przyszłość
– Myślisz o sobie i nerwicy natręctw za 10-20 lat? O tym, jak wtedy będzie? – pytam.

– Liczę na to, że zaakceptowanie problemu i powolna, otwarta rozmowa z bliskimi pomoże mi prowadzić w miarę komfortowe życie – odpowiada Karina.

– Na ten moment na przykład, potencjalne założenie rodziny wydaje mi się przerażającym przedsięwzięciem. Nie mam złudzeń, że totalnie się tego pozbędę – wyznaje.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...