
Od wyborów samorządowych minęły już prawie dwa miesiące, ale żal po przegranej u niektórych nadal pozostał. W wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" Patryk Jaki skrytykował niektórych swoich kolegów z obozu władzy. Według niego, został przez nich bezpardonowo zaatakowany.
REKLAMA
Patryk Jaki kolejny raz rozlicza się z przegranego wyścigu o prezydenturę Warszawy. Tym razem motywem przewodnim nie jest wcale Rafał Trzaskowski i Koalicja Obywatelska, która "podstępnie" wygrała wybory samorządowe w stolicy. Rozliczenia dosięgły matecznik Jakiego.
Wiceminister sprawiedliwości powiedział, że po kampanii zawiódł się na wielu ludziach ze swojego środowiska. Mówi, że rozmawiał osobiście z Jarosławem Kaczyńskim i - jak przyznaje - "trudno powiedzieć, czy go do siebie przekonał". – Pomógł, więc chyba tak. Bardzo mi pomagał i jestem bardzo wdzięczny. To ja zawiodłem – podkreśla.
Jednak nie wszyscy pomagali tak jak prezes Kaczyński. Zdarzali się i tacy, którzy zaraz po przegranej wbili Jakiemu nóż w plecy.
– To co zrobił Adam Bielan i prof. Paruch jest ohydne i obrzydliwe. Pół roku swego życia poświęciłem na walkę wyborczą, na pomoc obozowi prawicy, dostałem lepszy wynik niż PiS w Warszawie, więc chyba nie zawiodłem. I co? Jeszcze nie zdążyłem się wyspać, a oni już atakują mnie personalnie w mediach. Ludzie z tego samego obozu! Nie widziałem podobnych postaw w PO – stwierdził Patryk Jaki.
Wiceminister sprawiedliwości jako jedną z przyczyn swojej porażki wskazuje swój młody wiek. – Jestem młody, zbyt młody dla wielu. I choć przekonywałem, że mam większe doświadczenie niż mój starszy o 13 lat rywal, to jednak dla wielu wyborców to był problem – uważa.
Nie do końca wiadomo, co z szansami na start w wyborach do PE. Jaki zapowiedział, że "chce się trochę cofnąć, dać pole innym, stanąć z tyłu i organizować grę". Dodał, że chciałby poprawić swój angielski i niemiecki i pójść na zagraniczne studia podyplomowe "po to, być kompletnym politykiem".
źródło: dziennik.pl
