Pobudka! PiS właśnie "przepala" w Sejmie 9 mld zł z pieniędzy podatników

Premier Mateusz Morawiecki i minister energii Krzysztof Tchórzewski w trakcie błyskawicznej sejmowej debaty nad nowelizacją ustawy, która ma zablokować wzrost cen prądu w przyszłym roku.
Premier Mateusz Morawiecki i minister energii Krzysztof Tchórzewski w trakcie błyskawicznej sejmowej debaty nad nowelizacją ustawy, która ma zablokować wzrost cen prądu w przyszłym roku. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Pierwotnie rząd zapewniał, że na ten cel trzeba będzie przeznaczyć niecałe 4 mld zł. Teraz okazuje się, że chodzi o kwotę niemal dwa razy wyższą. Decyzję o wydaniu 9 mld zł Sejm i Senat mają podjąć w szalonym tempie. I z góry wiadome jest, że nawet jeśli posłowie przepuszczą jakiś błąd w ustawie, to Senat nie będzie miał szans aby to poprawić.

Jeszcze parę dni temu nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym oraz o zmianie niektórych innych ustaw liczyła zaledwie dwie strony. W ostatniej chwili do Sejmu wpłynęła rządowa autopoprawka rozszerzająca nowelizację do stron 12. Chodzi o to, by w przyszłym roku mogły być utrzymane tegoroczne ceny energii.

Czy posłowie mieli szansę aby się zapoznać z nowym drukiem? A jakie to ma znaczenie! Maszynka do głosowania ruszyła – o 14.00 wszystko ma być gotowe, aby o 17.00 obrady nad ustawą mógł zacząć Senat. I jeszcze dziś przyjąć nowe prawo – by Andrzej Duda ustawę podpisał błyskawicznie i by została ona opublikowana jeszcze przed końcem roku.

Nic dziwnego, że w Sejmie mamy nie debatę, lecz jej parodię. "Dzisiaj na pytanie do ważnej ustawy w Sejmie posłowie mają 30 sekund! Nie wiem jaki jest sens takich obrad, może wystarczy samo głosowanie?" – komentuje szefowa Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer.


"Koszt ustawy to blisko 9 mld zł, a marszałek Terlecki daje posłom 30 sekund na zadanie pytania. Kpina" – zwraca uwagę Miłosz Motyka z PSL.Swoją drogą – wspomniane 9 miliardów z rządowej autopoprawki (przedstawione w ocenie skutków regulacji) pojawiło się dość nagle. Wcześniej mowa była o sumie znacznie niższej – przypomniał dziennikarz ekonomiczny Łukasz Kijek, pytając retorycznie: "Co tu się wyprawia?". Odpowiedź jest prosta – PiS robi wszystko, aby nie narazić się społeczeństwu przed przyszłorocznymi wyborami. Skoro premier powiedział, że rachunki za prąd w przyszłym roku nie wzrosną, to partia robi wszystko, aby tak się stało. Nie licząc się przy tym ani z kosztami, ani z regułami demokracji, jakie powinny obowiązywać przy procedowaniu przepisów w parlamencie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...