
Świąteczna wizyta na cmentarzu w Rędzinach (woj. śląskie) była dla jednej z rodzin ogromnym zaskoczeniem. Okazało się, że grób, którego jest dysponentem, został rozkopany i przygotowywany jest do pochówku. Winny ma być miejscowy proboszcz.
REKLAMA
– Ze zdumieniem zobaczyliśmy, że grób, którym mamy prawo dysponować do 2035 r., jest rozkopany i wyraźnie przygotowany do nowego pochówku. Szybko ustaliliśmy, że w sobotę 29 grudnia w naszym grobie ma być pochowana obca kobieta. Nawet nie była mieszkanką naszej gminy – poinformowała dziennikarzy "Gazety Wyborczej" Aneta G., która wraz ze swoją rodziną wybrała się w święta na cmentarz.
Rodzina od razu udała się do proboszcza, u którego chciała wyjaśnić sprawę. – Nie chciał (z nami – red.) rozmawiać. My, że pójdziemy do biskupa. On, że na skargi możemy sobie chodzić, gdzie tylko nam się podoba. Oświadczył, że te 800 zł może nam oddać i wręcz nas wyrzucił. Potem od znajomych dowiedzieliśmy się, że po następnej mszy żalił się z ołtarza, że przyszli do niego tacy, co zepsuli mu całe święta – opowiada rodzina G.
W poświąteczny czwartek interweniowali również w częstochowskiej kurii. – Nie wpuścili nas, mówiąc, że jest przerwa świąteczna – żalili się potem dziennikarzowi "GW".
Grób wszedł w dyspozycję rodziny G. przy okazji porządkowania parafialnego cmentarza. Ks. Paweł Kłos, który jest proboszczem od 2014 roku, przeprowadził inwentaryzacje mogił. Na nieopłaconych po 20 latach grobach pojawiły się informacje, że trzeba wnieść opłatę za przedłużenie prawa do dysponowania miejscem pochówku.
Rodzina G. zaoferowała, że zapłaci za jedną z mogił. – Leżała w niej wysiedlona podczas II wojny światowej z Poznania 27-letnia kobieta i jej 4-letni syn. Zostali pochowani na naszym cmentarzu w 1942 r. Nie mieli żadnych krewnych, którzy po wojnie opiekowaliby się ich grobem – opowiada pani Aneta. Ma także potwierdzenie zapłaty 800 zł z pieczątką obecnego proboszcza.
Teraz nie wiadomo nawet, czy w rozkopanym grobie są jeszcze szczątki kobiety i jej syna. Sprawa trafiła także na policję, która prowadzi śledztwo w kierunku oszustwa.
W tej sprawie kluczowy może być jednak parafialny organista. Okazuje się, że krewni kobiety, która ma być pochowana w Rędzinach, mają prawo dysponowania tym samym grobem, co rodzina G. Mieli je wykupić w 2001 r. u organisty, który w przeszłości był zamieszany w handel grobami na tym samym cmentarzu. Dziesięć lat temu sąd sprawę umorzył.
źródło: wyborcza.pl
