Na plaże wyległy dziesiątki poszukiwaczy bursztynów – relacjonuje z gdańskiej plaży reporter Radia Zet.
Na plaże wyległy dziesiątki poszukiwaczy bursztynów – relacjonuje z gdańskiej plaży reporter Radia Zet. Fot. Screen z Twitter / Maciej Bąk

Dwudniowy sztorm sprawił, że na bałtyckich plażach morze pozostawiło liczne bryłki bursztynu. Od rana szukają kamieni liczni zbieracze. Jeden ze znalezionych bursztynów był podobno wielkości pięści.

REKLAMA
Sztormowy, północny wiatr osłabł – na północy kraju najgorsze za nami. Potężne fale nie tylko stanowiły niebezpieczeństwo oraz spektakularne widowisko. Gdy morze się cofnęło, na plaży można znaleźć wiele cennych rzeczy.
Od rana na plaże wylegli poszukiwacze bursztynu.

Mieszkańców nadmorskich miejscowości ogarnęła wręcz gorączka bałtyckiego złota. Jak napisał na Twitterze reporter Radia Zet Maciej Bąk, pierwsi zbieracze pojawili się na Wyspie Sobieszewskiej już o 3 rano. Ale warto było, największy kawałek bursztynu miał wielkość pięści.
– Cena bursztynu bardzo się waha. Za ten najlepszy zapłacimy i 7 tysięcy euro za kilogram. Mówimy o cenach hurtowych – mówi Stanisław Całka. Przy jego sklepie w Warszawie działa muzeum. Największy okaz bursztynu ma blisko kilogram. To mało w porównaniu do bryły z znalezionej w 1860 r. w okolicach Kamienia Pomorskiego. Tamtejszy okaz ważył blisko 10 kg.
Podczas zbierania jednak warto zachować dużą ostrożność i nie podnosi z ziemi wszystkiego. Półtora roku temu w trakcie wakacji plażowiczka w niemieckim mieście Wedel podniosła z piasku coś, co wyglądało jak bursztyn. Okazało się, że to biały fosfor z czasów II wojny światowej, który łatwo ulega samozapłonowi. Kobieta straciła kurtkę, sama cudem uniknęła poparzenia.