Fot. James Crossan / http://www.flickr.com/photos/testcard/7647007166/ / CC-BY http://creativecommons.org/licenses/by/2.0/

Dla Koreańczyków z północy stawką walki na Igrzyskach Olimpijskich są nie tylko medale. Medal zdobyty w Londynie daje im przepustkę do lepszego życia. Porażka może kosztować życie.

REKLAMA
56 sportowców z Korei Północnej walczy w tegorocznych Igrzyskach Olipjskich w Londynie. Jak dotychczas, pięcioro z nich zdobyło medale: cztery złote i jeden brązowy. Tych, którzy zwyciężyli, po powrocie do kraju czeka sława i awans społeczny. Medaliści mogą liczyć na nagrody w postaci lodówek, telewizorów czy samochodów.
"Sportowcy w Korei Północnej są traktowani jak elita. Państwo wspiera ich i tenuje" - mówi cytowany przez amerykańską telewizję ABC Woo-Young Lee, profesor wydziału studiów północnokoreańskich w Seulu.
Co z tymi, którzy nie spiszą sięna medal? Słabe występy, szczególnie w rywalizacji z odwiecznymi wrogami ze Stanów Zjednoczonych i Korei Południowej, mają swoje konsekwencje.
Powołując się na anonimowych informatorów, ABC donosi, że po powrocie do kraju przegrani często trafiają do obozów pracy. Kim Yo-Han, były koreański olimpijczyk, który uciekł z kraju, twierdzi zaś, że po zakończeniu Igrzysk przeprowadzane są specjalne rozmowy, w czasie których północnokoreańscy urzędnicy oceniają, czy wynik sportowy jest zadowalający i czy sportowiec wciąż jest lojalny wobec "Ukochanego Przywódcy". Jeśli nie, odsyła się go do obozu pracy.
A obóz pracy oznacza walkę z głodem, torturami i ryzykiem egzekucji.