76-letni gej szczerze o życiu w Polsce. "Psychiatrzy wmawiali mi, że będę szczęśliwy z kobietami"

Zdaniem pana Jana stosunek społeczeństwa do osób LGBT się zmienia, ale wciąż jest niebezpiecznie
Zdaniem pana Jana stosunek społeczeństwa do osób LGBT się zmienia, ale wciąż jest niebezpiecznie Fot. Kadr z "7 metrów pod ziemią"
Jan Reszka jest homoseksualnym seniorem. W programie "7 metrów pod ziemią" opowiada o swoich seksualnych wątpliwościach w młodości i przejściach ze specjalistami, związkach z kobietami i momencie, kiedy zdał sobie sprawę, że życie z mężczyznami bardziej go satysfakcjonuje. Jak kiedyś radzili sobie geje w Polsce?

Masz 76 lat, jesteś gejem i nie masz problemu, żeby o tym porozmawiać. Łatwo czy nie łatwo jest w Polsce homoseksualnym seniorem?

Wydaje mi się, że to nie jest takie proste. Znacznie łatwiej było mi w Belgii i w Wielkiej Brytanii. W Polsce ostracyzm względem gejów jest daleko posunięty. W Belgii wszyscy na uczelni, w tym studenci, wiedzieli, że mam męża, który był Wietnamczykiem – wcześniej miałem zresztą żonę, która była Greczynką (śmiech). Nikomu to nie przeszkadzało! Była homoseksualna para belgijsko-włoska, która pobrała się, kiedy to było możliwe. Studenci i wykładowcy nie mieli nic przeciwko temu, przyklaskiwali temu, że ci chłopcy zachowują się całkowicie otwarcie, okazując swoją miłość. Wydaje mi się, że w Polsce nie byłoby to możliwe. Oczywiście u nas niemożliwe jest małżeństwo, ale afiszowanie się z miłością tego typu byłoby chyba potępione.

Wspomniałeś o uczelni. Byłeś tam wykładowcą.

Tak, pracowałem 28 lat jako wykładowca w dziale architektury w Liège w Belgii.

Ile miałeś lat, kiedy wróciłeś do Polski?

66 lat.

Przyznawałeś się do tego, że jesteś gejem czy wolałeś tę informację zostawić dla siebie?

Wiedziała o tym doskonale moja bratanica, z którą jestem bardzo blisko związany. Cała rodzina o tym wie, ale ze mną o tym nie rozmawia. Wydaje mi się, że po prostu szanują moją intymność, co mi odpowiada.

A otoczenie? Sąsiedzi, znajomi?

Znajomi nie wiedzą. W Belgii wiedzieli. Nie mam też sąsiadów, z którymi byłbym zaprzyjaźniony, a więc trudno, abym mówił im o mojej seksualności.

To że znajomi czy sąsiedzi nie wiedzą to kwestia Twojej decyzji czy po prostu nie było okazji?

Wydaje mi się, że nawet jeśli byłaby okazja, to zachowałbym to dla siebie. Uważam, że tego rodzaju sprawy nie powinny być rozpowiadane, bo to sprawy prywatne. To, że występuję dzisiaj u Was podyktowane jest tym, że chciałbym powiedzieć o mojej orientacji i życiu gejów młodym ludziom. Kiedy miałem 26 lat byłem we Wrocławiu u czterech psychiatrów i psychologów i w końcu trafiłem na profesora uniwersyteckiego, który zrobił ze mną testy i powiedział mi: "Proszę pana, z tego co widzę jest pan w 100 procentach heteroseksualistą. Niech pan się ożeni i wszystkie głupoty panu z głowy wyparują".

Taką poradę usłyszałeś od specjalisty?

Tak. Wtedy wszyscy psychiatrzy, psycholodzy, seksuolodzy uważali, że wszystko zależy od pierwszy kontaktów. Ciekawe, bo moje pierwsze kontakty były całkowicie heteroseksualne, a dopiero później, w wieku 24 lat, przekonałem się, że jestem zdecydowanie bardziej usatysfakcjonowany, kiedy uprawiam seks z osobami tej samej płci.
Jak przyjąłeś tę poradę? Dałeś wiarę, zastosowałeś się do zaleceń?


Oczywiście! Chłopak, który ma 26 lat, wierzy zawsze profesorowi uniwersytetowi.

To był autorytet?

Oczywiście, niekwestionowany. Dlatego kiedy miałem 28 lat, nadarzyła się okazja i poznałem fajną dziewczynę, ożeniłem się. Po trzech latach małżeństwo się rozleciało, wyjechałem do Belgii. Nadal wierzyłem w mój heteroseksualizm i ożeniłem się z Greczynką.

Czyli kolejna żona. A poczekaj, jak sprawy łóżkowe? Uprawialiście seks?

Tak, oczywiście. Dla obu żon byłem chyba dobrym kochankiem, na pewno dla mojej pierwszej sympatii. Ale z czasem…

O to właśnie chciałem dopytać. Może jesteś biseksualny?

Chyba tak. Myślę, że w 75 procentach jestem homoseksualistą. Może mniej, może więcej, tego nie wiem, trudno to określić. Ale przekonałem się, że kiedy żyję z kobietą, to po paru latach cholernie mi brakuje jakiegoś męskiego pierwiastka. Natomiast z moim mężem Wietnamczykiem i moim przyjacielem Belgiem żyłem po 11 lat i nie odczuwałem braku pierwiastku kobiecego. A więc jestem zdecydowanie bardziej homoseksualny niż heteroseksualny.

Jestem dowodem na to, że orientacji nie da się zmienić, a więc kiedy patrzę na ONR czy Młodzież Wszechpolską i słyszę te wszystkie obawy "o, moje dzieci zobaczą gejów na Paradzie Równości i zostaną gejami, a jeśli spróbują z osobami tej samej płci, to wołami się z nich tego nie wyciągnie" to dochodzę do wniosku, że ci ludzie uważają, że homoseksualizm jest czymś tak niesłychanie atrakcyjnym, że jeśli się raz w to wpadnie, to już żadna siła cię nie wyciągnie.

Ciekawe spostrzeżenie (śmiech). Wspomniałeś o ludziach młodych. Mamy XXI wieku, a wciąż wielu ludzi uważa, że homoseksualizm to coś, co można wyleczyć. Co byś powiedział takim osobom? Bo próbowałeś leczenia.

Próbowałem, leczyłem się, ale nie udało mi się i unieszczęśliwiłem dwie kobiety. Cu tu dużo gadać – wcześniej czy później to wszystko wyjdzie. Wraz z wiekiem libido opada. W wieku pięćdziesięciu paru lat miałem parę przygód z kobietami i naprawdę to było bardzo mało satysfakcjonujące. Z biegiem lat, kiedy to libido się zmniejsza, trzeba więc silniejszych podniet, a kobiety mnie go nie dawały. Także stawałem się coraz bardziej, coraz bardziej homoseksualny (śmiech).

Zastanawia mnie to, jak odkrywałeś swoją seksualność, w jakim wieku. Do jakich wniosków dochodziłeś? Wiedziałeś co jest na rzeczy czy bardziej czytałeś to na zasadzie "mam jakiś problem, ale co to jest"?

Kiedy miałem 14 lat, miałem pierwsze przygody z moim przyjacielem i wydawało mi się, że wszyscy chłopcy przeżywają to samo. Kiedy studiowałem, miałem sympatię, byłem przekonany, że wszyscy moi koledzy ze studiów mają tę samą seksualność. Dopiero znacznie później przekonałem się, że to się układa zupełnie inaczej. Jeden z kolegów powiedział mi, że ktoś go podrywał w łaźni rzymskiej. To mi wpadło w ucho i pomyślałem że warto by było spróbować. Poszedłem tam, spotkałem kogoś i miałem z nim przygodę – byłem po okresie trzyletnim z moją przyjaciółką, którą wyjechała z Polski – i bardzo mnie to zaskoczyło, bo moja satysfakcja była silniejsza, niż w przypadku kontaktów z moją sympatią.

Zacząłem zadawać sobie pytania, chodziłem do psychiatrów i wierzyłem w tę moją heteroseksualność, aż w końcu po drugim rozwodzie, kiedy spotkałem mojego przyjaciela Belga, Jeana, okazało się, że znacznie lepiej się sprawdzam jako małżonek małżonka (śmiech).

Wspomniałeś o kilku kobietach, które, nie bójmy się tego słowa, skrzywdziłeś.

Tak, skrzywdziłem je.Jak się z tym czułeś, że w jakiś sposób je oszukałeś?
Nie wiem czy je oszukałem, to mnie oszukano. Mnie wmówiono, że jeżeli będę w związkach z kobietami, to będę się zawsze sprawdzał i zawsze będę szczęśliwy. Okazało się, że to nieprawda. W pewnym stopniu to było oszustwo w stosunku do mnie i do nich. Czy czuję się winny? Może trochę, ale nie do końca. Bo po prostu ja nie byłem świadom, kim jestem.

Myślisz, że gdybyś dorastał dzisiaj, to Twoje decyzje byłyby zupełnie inne?
Na pewno nie szukałbym stałych związków z kobietami. To krzywdzące dla tych kobiet i chyba sam siebie bym krzywdził. To ślepa uliczka.

Myślę, że osobom homoseksualnym dzisiaj jest znacznie łatwiej niż w czasach Twojej młodości, kiedy nie było Internetu czy portali społecznościowych. Jak sobie radziliście?

Też tak sądzę, dziś jest łatwiej. Były miejsca spotkań, o których wszyscy wiedzieli. Były to miejsca dosyć dyskretne, ale istniały. Niektóre dość paskudne, jak toalety publiczne – tam nie chodziłem. Ale były kawiarnie, o których się wiedziało, że spotykają się tam geje. Były łaźnie – w Warszawie pod Messalką, we Wrocławiu łaźnia rzymska.

Czy masz poczucie, że na przestrzeni lat stosunek społeczeństwa do osób homoseksualnych jednak się zmienia? Czy możesz powiedzieć, że jest coraz lepiej?

Wydaje mi się, że się zmienia. Chociaż bardzo powoli, bo mentalność zawsze zmienia się bardzo powoli. Wydaje mi się też, że następuje silna polaryzacja.

Na czym ona polega?
Chociażby na tym, że niedawno odbywał się w szkołach Tęczowy Piątek i co najmniej jedna szkoła musiała go odwołać, bo Młodzież Wszechpolska zagroziła jakimiś atakami na tę szkołę. Widać więc, że tworzą się jakieś dziwne, bardzo agresywne grupy, który będą atakować gejów i lesbijki i trzeba się liczyć z tym, że zagrożenie jest dosyć spore.

Jak dziś wygląda Twoje życie? Jesteś sam, masz kogoś?

Nie, nie mam nikogo i bardzo mi z tym dobrze. Wcale nie szukam, jeśli kto bardzo by chciał ze mną być, powiedziałbym: "Wiesz co, zostańmy przyjaciółmi". Mnie to już jest niepotrzebne na stare lata. Miałem tego tyle, że już mi chyba wystarczy.

Jest to zapis wywiadu, który pierwotnie ukazał się na YouTube na kanale Rafała Gębury pt. "7 metrów pod ziemią". Ten i inne materiały znajdziesz też na Facebooku i Instagramie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...