
Konferencja o Bliskim Wschodzie, która w lutym ma się odbyć w Warszawie, od samego początku wywołuje kontrowersje. Ale im bliżej terminu, tym większe zamieszanie. Nasilają się pytania, po co w ogóle jest organizowana. Nie mówiąc o spekulacjach, czy w ogóle się odbędzie, bo podobno brak chętnych. – Nie wiemy – odpowiada jeden z polityków PiS na pytanie o listę uczestników.
"To jest kwestia także do dyskusji z partnerami. Proszę pamiętać, że my jesteśmy gospodarzem, współorganizujemy tę konferencję ze Stanami Zjednoczonymi, są też inni uczestnicy i na pewno ministerstwo spraw zagranicznych, pan minister Czaputowicz prowadzi w tej sprawie intensywny dialog". Czytaj więcej
Jak twierdzi "Wall Street Journal", amerykańska administracja, która jest jej głównym pomysłodawcą, jest gotowa odwołać spotkanie. Informacja wzbudziła poruszenie wśród polskich dziennikarzy.
Kto będzie obecny? – Rozmawialiśmy o tym kilka dni temu. Nikt nie miał zielonego pojęcia, jak miałoby to wyglądać. Być może minister Czaputowicz wie najlepiej, na niższym poziomie my nie wiemy nic – mówi nam jeden z polityków PiS. Dodaje, że w rozmowach, które prowadził, nie wyczuł entuzjazmu politycznego wokół tej konferencji.
Klęska polskiej dyplomacji? - Polska dyplomacja straciła powagę kraju, który angażuje się w poważne projekty. A tu nawet nie byliśmy wymienieni jako gospodarze. Zostaliśmy zepchnięci do roli kraju usługowego, to nie jest poważne – uważa polityk.
Celem tej konferencji jest stworzenie koalicji państw, która poparłaby punkt widzenia USA w relacjach z Iranem, szczególnie w kwestii programu atomowego i przerwania prac przez Iran mad produkcją bomby nuklearnej. Z tego porozumienia USA się wycofały, a pozostała UE. Propozycja amerykańska to próba skłonienia państw europejskich do tego, by zrezygnowały ze swojej linii i przyjęły amerykańską. Polska jednoznacznie stoi po amerykańskiej.
Konferencja odbędzie się w połowie lutego, teoretycznie wiele może się jeszcze zdarzyć. Przedstawiciele Polski i USA mówili o niej podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Ambasador Jonathan Cohen powiedział, że spotkanie nie będzie miejscem dla demonizowania lub atakowania Iranu.
