Konferencja o Bliskim Wschodzie w Warszawie wywołuje coraz większy zamęt.
Konferencja o Bliskim Wschodzie w Warszawie wywołuje coraz większy zamęt. Fot. Dawid Żuchowicz/Agencja Gazeta

Konferencja o Bliskim Wschodzie, która w lutym ma się odbyć w Warszawie, od samego początku wywołuje kontrowersje. Ale im bliżej terminu, tym większe zamieszanie. Nasilają się pytania, po co w ogóle jest organizowana. Nie mówiąc o spekulacjach, czy w ogóle się odbędzie, bo podobno brak chętnych. – Nie wiemy – odpowiada jeden z polityków PiS na pytanie o listę uczestników.

REKLAMA
Sama zapowiedź konferencji wywołała ostrą reakcję Iranu. Szef MSZ tego kraju Javad Zarif nazwał ją wprost "antyirańskim cyrkiem" i wypomniał pomoc dla Polaków w czasie II wojny światowej. Sprawą żyją irańskie media.
Serwis tehrantimes.com napisał, że takie "działanie Polski to obraza dla europejskich narodów". "Konferencja w Polsce dzieli Europę" - to z kolei al-Monitor.com.
Przedstawiciel Iranu nie został zaproszony do Warszawy, co potęguje protesty. Ogłosił to szef MSZ, ale prezydent Duda deklaruje teraz, że kwestia jest otwarta. Do tego dochodzą doniesienia, że nie ma chętnych do udziału w szczycie. Widać ogromny chaos.
Prezydent Andrzej Duda

"To jest kwestia także do dyskusji z partnerami. Proszę pamiętać, że my jesteśmy gospodarzem, współorganizujemy tę konferencję ze Stanami Zjednoczonymi, są też inni uczestnicy i na pewno ministerstwo spraw zagranicznych, pan minister Czaputowicz prowadzi w tej sprawie intensywny dialog". Czytaj więcej

"Być może w ostatniej chwili zostanie odwołany"
Jak twierdzi "Wall Street Journal", amerykańska administracja, która jest jej głównym pomysłodawcą, jest gotowa odwołać spotkanie. Informacja wzbudziła poruszenie wśród polskich dziennikarzy.
"Szczyt w sprawie Bliskiego Wschodu, który ma zostać zorganizowany w Polsce, być może zostanie w ostatniej chwili odwołany. Nie ma chętnych. Brak odpowiedzi od ministrów spraw zagranicznych państw UE. Nikt ważny nie chce przyjechać. Sugerują to media w USA" – pisze na Twitterze Paweł Żuchowski, korespondent RMF FM w USA.
Wiadomo, że na konferencji nie będzie przedstawiciela Rosji. Nie przyjedzie też szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini. Pojawiają się informacje, że może zabraknąć szefa MSZ Francji. Podobno ma nie przyjechać również przedstawicielka Luksemburga, bo ma inne zobowiązania. Jak informował kilka dni temu serwis The National, Wielka Brytania i Niemcy nie podjęły jeszcze oficjalnej decyzji.
Ale "Die Welt" twierdzi, że Niemcy powinny wziąć udział w konferencji.
Widać klapę?
Kto będzie obecny? – Rozmawialiśmy o tym kilka dni temu. Nikt nie miał zielonego pojęcia, jak miałoby to wyglądać. Być może minister Czaputowicz wie najlepiej, na niższym poziomie my nie wiemy nic – mówi nam jeden z polityków PiS. Dodaje, że w rozmowach, które prowadził, nie wyczuł entuzjazmu politycznego wokół tej konferencji.
– Gdyby to miał być historyczny szczyt, to nie planuje się go na trzy miesiące przed. I nie robi się najpierw informacji, że konferencja się odbędzie, a dopiero potem zaczynamy na nią zapraszać, bo kolejność jest trochę inna – słyszę.
Twierdzi, że w rozmowach nie słyszy optymizmu, że jest to coś wielkiego: – Wiadomo, że do tej pory stosunki z Iranem mieliśmy nie najgorsze. A teraz stawiamy się w pozycji, że niby jesteśmy z Iranem, ale jednak jest to wrogie państwo. Co mielibyśmy za to dostać, nie wiem.
Powiało klapą i fiaskiem. – Nie byłbym zaskoczony, gdyby konferencja została odwołana. To nie jest konferencja, która ma szanse rozwiązać problem na Bliskim Wschodzie – ocenia w rozmowie z naTemat Paweł Zalewski, były europoseł, znawca polityki międzynarodowej, dziś w radzie Instytutu Obywatelskiego.
Podkreśla, że ona nie jest potrzebna do zorganizowania bloku antyirańskich państw arabskich wokół USA, bo one już taką politykę prowadzą: – Fakt, że przyjadą, nie daje żadnej nowej jakości. Nową jakością byłoby to, gdyby UE przyjęła stanowisko USA, ale wiadomo już, że to się nie uda. Żaden z celów, które stawiała sobie administracja Trumpa, nie zostanie podczas tej konferencji zrealizowany .
"Polsce to nie służy"
Klęska polskiej dyplomacji? - Polska dyplomacja straciła powagę kraju, który angażuje się w poważne projekty. A tu nawet nie byliśmy wymienieni jako gospodarze. Zostaliśmy zepchnięci do roli kraju usługowego, to nie jest poważne – uważa polityk.
I dodaje: – Raczej jesteśmy przedstawiani jako kraj, który za darmo przyjmuje każdą amerykańską propozycję, mimo, że jest szkodliwa z punktu widzenia UE. Polsce to nie służy. Polska obniża sobie reputację w kraju, który prowadzi agresywną politykę na Bliskim Wschodzie i jest zagrożeniem dla pokoju. Ta konferencja nas konfliktuje, a nie przybliża do rozwiązania żadnego międzynarodowego problemu.
Paweł Zalewski wskazuje na cel tej konferencji:
Paweł Zalewski

Celem tej konferencji jest stworzenie koalicji państw, która poparłaby punkt widzenia USA w relacjach z Iranem, szczególnie w kwestii programu atomowego i przerwania prac przez Iran mad produkcją bomby nuklearnej. Z tego porozumienia USA się wycofały, a pozostała UE. Propozycja amerykańska to próba skłonienia państw europejskich do tego, by zrezygnowały ze swojej linii i przyjęły amerykańską. Polska jednoznacznie stoi po amerykańskiej.

I wymienia dwie, jego zdaniem, największe wątpliwości dotyczące organizacji tej konferencji w Warszawie:
– Dlaczego rząd polski, jednoznacznie i bezwarunkowo, w bardzo ważnej kwestii międzynarodowej, popiera rząd amerykański, przeciw stanowisku UE, której Polska jest członkiem? To pytanie jest ważne, gdyż do tej pory tak rozumieliśmy naszą rolę, że Polska powinna być spoiwem, które łączy wspólnotę transatlantycką i powinna działać na rzecz jej jedności, a nie wspierać działania, które ja rozbijają.
– Pojawia się też pytanie o suwerenność Polski w tym zakresie. Wszystko wskazuje na to, że to konferencja amerykańska i Amerykanie podjęli decyzję, że byłoby dobrze ją zorganizować nie u siebie i wybrali Polskę.
"Porozumienia nie widać"
Konferencja odbędzie się w połowie lutego, teoretycznie wiele może się jeszcze zdarzyć. Przedstawiciele Polski i USA mówili o niej podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Ambasador Jonathan Cohen powiedział, że spotkanie nie będzie miejscem dla demonizowania lub atakowania Iranu.
Ambasador Rosji stwierdził zaś, że konferencja nie ma szans powodzenia, bo nie można o bezpieczeństwie na Bliskim Wschodzie dyskutować bez udziału Iranu.
Paweł Zalewski: – Porównania do wielkich, międzynarodowych konferencji w Oslo czy Helsinkach to nie jest argument. Tamte otwierały wielkie epoki w dziejach stosunków międzynarodowych. A tu widać, że żadnego porozumienia nie będzie