Współwięzień twierdzi, że teza o oglądaniu w więzieniu TVP jest mocno naciągana.
Współwięzień twierdzi, że teza o oglądaniu w więzieniu TVP jest mocno naciągana. Fot. Policja

Portal Onet.pl dotarł do więźnia, który zdecydował się opowiedzieć o tym, jak wyglądała wspólna odsiadka z przyszłym mordercą Pawła Adamowicza. Człowiek ten przekonuje, że – wbrew powszechnemu przekonaniu – Stefan W. za kratami nie oglądał TVP, a Polsat i TVN. Problem w tym, że ostatni raz widział on Stefana W. prawie dwa lata temu.

REKLAMA
Jak twierdzi "Profesor", 50-latek, który przez kilka miesięcy odsiadywał swoja karę wraz ze Stefanem W., morderca prezydenta Gdańska był raczej spokojnym człowiekiem, który większość czasu spędzał na więziennej pryczy.
– Jedną trzecią, a może nawet połowę czasu spędzał na łóżku. Dużo spał i leżał. Wychodził na spacery tylko wtedy, kiedy mu się chciało. Przeważnie albo oglądał telewizję, albo coś tam sobie notował na kartkach, które potem darł i wyrzucał – powiedział współwięzień sprawcy gdańskiego mordu w rozmowie z Mikołajem Podelskim z Onet.pl.
– Oglądaliśmy czasem wiadomości. Ale jeśli już, to przeważnie na Polsacie i TVN. Na pewno nie oglądaliśmy ich wtedy w TVP – dodał "Profesor". Więzienny towarzysz Stefana W. twierdzi także, że w celi nigdy nie rozmawiano o polityce i o bieżących wydarzeniach.
Rozmówca Onetu jest przekonany, że Stefan W. żadnej zbrodni nie planował. – Uważam, że na 99 proc. Stefan niczego nie planował. On naprawdę miał coś z głową. Funkcjonował normalnie, dopóki dbano o jego leki. Widocznie jak przestał brać leki na wolności, to wróciły do niego wszystkie wcześniejsze demony – ocenił.
To z pewnością cenne informacje, jednak jest też z nimi pewien istotny problem. Jak się bowiem okazuje, "Profesor" ostatni raz widział Stefana W. na początku 2017 r., czyli na dwa lata przed końcem jego kary. Nie wiadomo, co ze Stefanem W. działo się po zmianie sąsiadów z więziennych prycz.
Źródło: Onet.pl.