Materiał TVP został skrytykowany przez szefową UODO.
Materiał TVP został skrytykowany przez szefową UODO. Fot. kadr z "Wiadomości" TVP

"Wiadomości" TVP opublikowały w swoim materiale dane osobowe protestujących pod ich redakcją zwolenników opozycji. Od razu posypały się skargi o naruszenie ich prywatności. Głos krytyczny w tej sprawie wyraziła także szefowa Urzędu Ochrony Danych Osobowych dr Edyta Bielak-Jomaa. Napisała list do prezesa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witolda Kołodziejskiego.

REKLAMA
"Media, relacjonując wydarzenia, powinny dbać o prywatność osób, szczególnie tych niepełniących żadnych funkcji publicznych. (Media) muszą przy tym przestrzegać wielu przepisów, w tym konstytucji, prawa prasowego czy kodeksu cywilnego" – czytamy w liście szefowej UODO do prezesa KRRiT.
Jej reakcja spowodowana była licznymi skargami ze strony widzów, którzy zgłosili naruszenie praw protestujących w materiale TVP. Zdaniem dr Bielak-Jomy nie ma wątpliwości, że do takiego naruszenia doszło.
"Wyłączenie stosowania niektórych przepisów RODO nie oznacza, że dziennikarze nie mają obowiązku chronić osoby, których dane przetwarzają. Dziennikarz jest zobowiązany m.in. do zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, a także do ochrony dóbr osobistych. Nie wolno bez zgody osoby zainteresowanej publikować informacji oraz danych dotyczących prywatnej sfery życia, chyba że wiąże się to bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby" – pisze szefowa UODO.
Osoby, których dane osobowe pojawiły się w materiale "Wiadomości" mają prawo do roszczeń z powodu naruszenia ich dóbr osobistych.
Materiał, o którym mowa w liście do prezesa KRRiT został wyemitowany w głównym wydaniu "Wiadomości" w poniedziałek. Poświęcono go protestującym pod redakcją TVP, których przedstawiono jako osoby oszalałe z nienawiści, nie potrafiące dyskutować o polityce w "normalnych" ramach. Dodatkowo podano ich dane osobowe, a nawet miejsce pracy jednej z nich.
Na konsekwencję tego wydarzenia nie trzeba było długo czekać. Jeden z protestujących już otrzymał groźby karalne, po których boi się nawet wychodzić z domu.
źródło: UODO