
Youtuberzy stojący m.in. za kanałem Abstrachuje.TV zabrali się za edukację seksualną Polek i Polaków. Odpalili właśnie projekt "Jak TO robić?”, w którym prowadzą młodych ludzi przez meandry cielesności, robiąc to – a jakże – w sposób zabawny. Dziś Rafał Masny, członek (za przeproszeniem) zarządu spółki Abstra sp. z o.o., opowiada, czy zamierza stać się Michaliną Wisłocką, Zbigniewem Lwem-Starowiczem i Anją Rubik w jednym.
Myślę, że wszyscy jesteśmy. Nawet jeśli niektórzy temu zaprzeczają, to prawda prędzej czy później wychodzi na jaw. Ale to dobre opętanie, tak być powinno – przecież seks jest niesamowicie istotnym elementem życia. Tym bardziej szokuje poziom edukacji w owej dziedzinie, która w naszym kraju leży!
To nie tak. Wspomniane postaci miały inną misję: przed laty musieli otworzyć oczy społeczeństwu, przecierać szlaki. Misja kanału "Jak TO robić?” jest mniejsza, choć zaznaczmy, że niesamowicie ważna – musimy trafić do młodych ludzi, którzy nigdy nie sięgną po rady Wisłockiej albo Starowicza.
W tym miejscu zaznaczę: nie zamierzamy budować jakiejkolwiek opozycji wobec jej cyklu "#sexedPL". Jesteśmy po tej samej stronie barykady: wszyscy chcemy edukować Polskę, bo jest tutaj naprawdę wiele do zrobienia.
Zaliczyłem dosłownie dwie lekcje dotyczące kwestii seksualnych. Jedną w czwartej klasie podstawówki, gdy na przyrodzie włączono nam film pokazujący, jak dochodzi do zapłodnienia.
Z jednej strony rodzice nie stosowali zakłamywania rzeczywistości i o pewnych sprawach postanowili powiedzieć mi bez przesadnych eufemizmów. Doszło do rozmowy o tym, że moje ciało będzie się zmieniać, że zacznę odczuwać pewne potrzeby. No i jeśli do czegokolwiek dojdzie, powinienem pamiętać o prezerwatywie.
Przede wszystkim działamy na metaforze, bo to najlepsza metoda mówienia o pewnych kwestiach, unikając zawstydzenia widza. Pozwala na budowanie humorystycznych scenek, które dają duże pole do popisów w dziedzinie żartu.
Nie, bo on reprezentuje pewną ideologię, natomiast my – naukę. Tworząc te materiały nie zamierzamy pakować się w jakiekolwiek przepychanki światopoglądowe, uwzględniać nauki Kościoła. Poruszamy się w strefie faktów, nie oceniając ich z punktu widzenia moralności.
... oczywiście znalazłbyś tam jakieś strony porno. Przecież nie będę nikogo oszukiwał, że nie mam z nią kontaktu. Lecz podkreślmy: choć jest świetną metodą na rozładowanie napięcia seksualnego, zwanego potocznie masturbacją, to nie powinna być używana w celach edukacyjnych.
Jeżeli tylko uznam, że ma to jakikolwiek sens – oczywiście tak. Ale pamiętam, że to duża odpowiedzialność i do takich wyznań trzeba podchodzić ostrożnie. Gdy odpowiem publicznie, w jakim wieku zaliczyłem pierwszy raz albo z iloma dziewczynami spałem, może dojść do sytuacji, w której młody człowiek będzie się tym sugerował.
