
Nie było tajemnicą, że kolejna publikacja "Gazety Wyborczej" na temat Jarosława Kaczyńskiego tylko podgrzeje polityczne emocje. Michał Karnowski stanął w obronie prezesa PiS i stwierdził, że dziennik chce "zadręczyć człowieka". "Panie Michnik, przestań pan!" – napisał.
REKLAMA
Afera z "taśmami Kaczyńskiego" nabrała nowego tempa. Kolejną porcję nieznanych dotychczas informacji o prezesie PiS dostarczają zeznania Geralda Birgfellnera w warszawskiej prokuraturze. Okazuje się, że Jarosław Kaczyński miał nakłaniać Austriaka do wręczenia pieniędzy księdzu, który zasiada w radzie fundacji Instytut im. Lecha Kaczyńskiego. Pisała o tym w piątkowym wydaniu "Gazeta Wyborcza".
Tekst oparty na zeznaniach Birgfellnera to kolejny materiał, który "GW" opublikowała w kontekście afery nazywanej "taśmami Kaczyńskiego". Nie wszystkim podobają się jednak publikacje dziennika i niektórzy stają w obronie prezesa PiS. Do tego grona właśnie zapisał się Michał Karnowski.
"Próba zadręczenia człowieka"
"Trzeba powiedzieć: dość. Panie Michnik, to, co robicie, to już nie jest dziennikarstwo, to próba zadręczenia przyzwoitego człowieka. To nagonka w której próbujecie użyć medialnej siły opozycji do wywołania przesilenia politycznego. To akcja w której dawno przestaliście (załóżmy, że choć na chwilę tak było) prawdy po dziennikarsku, a staliście się elementem hejterskiej kampanii" – napisał Karnowski na łamach portalu wPolityce.pl.
"Trzeba powiedzieć: dość. Panie Michnik, to, co robicie, to już nie jest dziennikarstwo, to próba zadręczenia przyzwoitego człowieka. To nagonka w której próbujecie użyć medialnej siły opozycji do wywołania przesilenia politycznego. To akcja w której dawno przestaliście (załóżmy, że choć na chwilę tak było) prawdy po dziennikarsku, a staliście się elementem hejterskiej kampanii" – napisał Karnowski na łamach portalu wPolityce.pl.
Wpis Karnowskiego nie mógł pozostać niezauważony. "Słuszny apel redaktora Karnowskiego nie może być zignorowany. Cały naród chce wiedzieć - Ty Michniku, kiedy przestaniesz dręczyć pana Jarosława?" – dopytywał Tomasz Lis.
Z kolei Jan Hartman napisał o "początkach paniki".
Szef SLD Włodzimierz Czarzasty stanął po stronie dziennikarzy "Wyborczej".
źródło: wPolityce.pl
