
Bartosz Arłukowicz, który był gościem Konrada Piaseckiego w programie "Kawa na ławę" przyniósł do studia oryginał deklaracji o powołaniu Koalicji Europejskiej, na którym widniały podpisy liderów partii. Poseł PO pochwalił się dokumentem i... zapomniał go zabrać.
REKLAMA
"Kawa na ławę się skończyła, goście poszli, a ja zostałem z oryginałem" – poinformował na twitterze Konrad Piasecki i dołączył do wpisu zdjęcie deklaracji.
Dowód na zjednoczenie pięciu partii – PO, PSL, Nowoczesnej, SLD i Zielonych –podczas trwania dyskusji trafiał w ręce kolejnych polityków. Goście programu komentowali jego zapisy. W końcu opuścili studio, a deklaracja z podpisami liderów "antypisu" została. Taka wpadka Koalicji Europejskiej poruszyła internet, a raczej wywołała rozbawienie.
Skomentował ją także wiceminister sprawiedliwości, który również był gościem w programie "Kawa na ławę".
Wielu internautów skupiło się jednak na krytyce, uznali bowiem, że dokument jest niewiele wart, skoro został porzucony.
Po kilku godzinach Konrad Piasecki postanowił złagodzić dyskusję. "Ponieważ zrobiło się zamieszanie to wyjaśniam, że nikt niczego nie zgubił, ani nie zapomniał, tylko z powodów technicznych poproszono nas o jednodniowe zaopiekowanie się deklaracją :)" – skwitował na Twitterze.
Pod deklaracją widnieją podpisy: Grzegorza Schetyny, Władysława Kosiniaka-Kamysza, Włodzimierza Czarzastego, Katarzyny Lubnauer, Małgorzaty Tracz i Marka Kossakowskiego. Liderzy zadeklarowali, że zadbają o dobro Polski i Polaków oraz będą prowadzić politykę opartą na patriotyzmie i uczciwości.
