
Krzysztof Piątek został sfaulowany przez bramkarza w sobotnim meczu Milan – Sassuolo. Bramkarz opuścił przez to boisko, ale to nie jego zagranie, a zachowanie Polaka jest obiektem krytyki i kpin. Niektórzy eksperci zarzucają Piątkowi zbytnią teatralność i kwestionują, czy w ogóle doszło tam do faulu.
REKLAMA
Mecz z Sassuolo był kolejnym trudnym spotkaniem dla Krzysztofa Piątka. Napastnik Milanu był dokładnie pilnowany przez zawodników drużyny przeciwnej, przez co nie miał zbyt wielu okazji na strzelenie gola. Jedną z nich mogła być akcja w 65. minucie spotkania, ale wyprzedzając w polu karnym bramkarza Sassuolo – Andrea Consigliego – został przez niego sfaulowany.
Sędzia zdecydował, że bramkarz powinien opuścić boisko i Sassuolo grało w dziesiątkę. Kibice Milanu byli zadowoleni, ale pozostali fani piłki nożnej we Włoszech krytykowali zachowanie... Polaka. Twierdzili, że Piątek przewrócił się celowo i nie został sfaulowany. Jednym z krytykantów był były włoski piłkarz Daniele Adani.
"Zasada jest prosta – po prostu dotykasz atakującego (bramkarza Sassuolo – red.), ale pozostajesz zdziwiony. Być może Piątek nie mógł się dostać do piłki, więc przewrócił się specjalnie, a nie z powodu otrzymanych obrażeń. Jego "nurkowanie" nie jest spowodowane otrzymanymi obrażeniami, to zagranie taktyczne" – mówił telewizji SKY były zawodnik m.in. Interu Mediolan. Niezadowolenia nie kryli także kibice.
"Piątek był pełen chwały w Genui, a następnie uciekł do Mediolanu i już nauczył się robić sceny w polu karnym. Dobry", "Sprowokował tylko swój cel, to było celowe", "Skandaliczne czerwona karta dla bramkarza Sassuolo. Piątek to symulator Cristiano Ronaldo" – komentowali na Twitterze zachowanie Polaka.
Był faul, czy też go nie było?
