"Plotki wzbudzają zainteresowanie i dyskusję". Rzecznik Samsunga o przeciekach technologicznych i fake newsach [wywiad]

Gorączka związana z Galaxy S10 trwa w najlepsze
Gorączka związana z Galaxy S10 trwa w najlepsze Fot. Instagram.com/sandrachiam
Olaf Krynicki, rzecznik prasowy polskiego oddziału firmy Samsung, odpowiada nam na niezbyt wygodne pytania – od kwestii przecieków, które miały miejsce przed premierą smartfona Galaxy S10, poprzez fake newsy, aż po klauzule poufności, wręczane dziennikarzom. Z rozmowy dowiesz się również, czy w świecie pralek dochodzi do wielkich rewolucji technologicznych.



W lutym br., gdy Samsung prezentował oficjalnie swoje flagowce Galaxy S10, internet doskonale znał już ich wygląd i sporą część specyfikacji. Takie przecieki wywołują panikę w korporacjach?

Mimo, że w sieci można było znaleźć komentarze pt: "po co w ogóle wielka konferencja w Londynie, skoro wszystko już wiemy o nowym modelu”, to jestem przekonany, że większość do samego końca nie była pewna, co zostanie pokazane na scenie. Niezależnie od tego, czy ta cała masa plotek była prawdziwa,czy nie.


Spójrzmy też na świat sportu – dobre podgrzanie atmosfery powoduje, że właściwe wydarzenie smakuje dużo, dużo lepiej. W moim świecie – świecie nowych technologii – plotki mocno rozpalają wyobraźnię.

Plotka, niezależnie skąd pochodzi, powoduje, że ludzie mówią i dyskutują o danym urządzeniu czy rozwiązaniu, żyją domysłami. A wiadomo, że nic nie działa na nas tak mocno, jak wyobraźnia.



Czyżbym mógł międzywierszowo czytać, że powyższe wycieki nie były przypadkowe?

Zdarzają się raczej niekontrolowane przecieki, wynikające z braku roztropności.

Rozumiem, że wspomniane powyżej plotki powinny rozchodzić się nie za szybko, nie za późno, lecz tak w sam raz?

Plotki wzbudzają zainteresowanie i dyskusję. Pamiętajmy też, że przynoszą one całą masę informacji zwrotnych. Na co dzień współpracuję z mediami świata technologicznego, ekspertaki z najwyższej półki. Znają się na rzeczy, a ich komentarze są niezwykle cenne.

Tak czy inaczej, każdej marce zależy na tym, aby wokół nowego produktu zrobić jak najwięcej szumu. Oczywiście nie dotyczy to wyłącznie branży elektronicznej. Spójrzmy na rynek motoryzacyjny.

Z jednej strony producenci mocno maskują samochody przedprodukcyjne, z drugiej niemal zawsze się o nich mówi, stara się za wszelką cenę odgadnąć, jak taki pojazd będzie finalnie wyglądał.

Wracając jednak do Samsunga: o ile w przypadku smartfonów Galaxy S10 mieliśmy do czynienia z wielkim przeciekiem, to szczegóły dotyczące Galaxy Folda udało się zachować w tajemnicy aż do ostatniej sekundy.

Galaxy Fold po raz pierwszy został przez nas pokazany w San Francisco w listopadzie zeszłego roku. To był spory news dla świata technologii. Nie można było go wtedy wziąć do ręki i był też po części zamaskowany.

To budziło domysły i dyskusje, które zresztą trwają do dziś. W Barcelonie podczas targów MWC pokazaliśmy ten model publiczności, ale tylko w gablocie.

Natomiast o tym, że Galaxy Fold zostanie pokazany w Londynie podczas premiery Galaxy S10, dowiedziałem się już na samej konferencji, jak wszyscy.

Porozmawiajmy o sytuacjach, w których dziennikarze dostają do podpisania "lojalki"? Np. w Londynie każdy z nich otrzymał informacje dotyczące Galaxy S10 na kilka godzin przed oficjalną premierą, lecz ujawnienie ich przed ściśle określoną godziną miałoby się wiązać z karą finansową.

Czasami udaje nam się nam udostępnić mediom urządzenia przed oficjalną premierą. Dla mediów ważny jest news. Chodzi o to, aby informacja pojawiła się w tym samym czasie u wszystkich, a nie tylko w jednej, wybranej redakcji.


Mnie cieszy to, że pełne publikacje w polskich mediach pokazują się w tym samym czasie, co w mediach np. amerykańskich, zaraz po zniesieniu embarga. Polski czytelnik otrzymuje informacje pochodzące od polskich dziennikarzy, nie musi na nic czekać.

Jak bardzo szkodliwe są dla firm tzw. fake newsy?

Uważam, że fake news z założenia jest zły, bo wprowadza opinię publiczną w błąd. Co innego, jeśli ktoś na podstawie zebranych informacji stara się pokazać, jak np. może wyglądać nowe urządzenie lub jakie może mieć parametry.

Rozumiem, że wszelakie przecieki najuważniej śledzi konkurencja, szukająca – nazwijmy to eufemistycznie – inspiracji.

Nie chcę komentować tego, co robi konkurencja. My skupiamy się na tym, co jest ważne dla naszego klienta.

Dziś ów rynek mocno zatłoczony. Czy można jeszcze dokonać jakichkolwiek cudów w próbach rozepchania się łokciami wśród producentów sprzętów z Androidem?

W biznesie i innowacjach nie ma rzeczy niemożliwych. Spójrzmy znów na branżę motoryzacyjną: ktoś zapyta, gdzie tu jest jeszcze miejsce na prawdziwe innowacje, skoro wszędzie mamy do czynienia z czterema kołami i silnikiem?

Okazje się, że jest tej przestrzeni mnóstwo. Nie dość, że zaraz będziemy jeździć samochodami elektrycznymi, to pewnie też w pełni autonomicznymi. Mówi się też, że samochód będzie po prostu usługą.

Zawsze można coś zrobić lepiej albo inaczej. Uwielbiam przykład pralek Samsunga. Najpierw wymyśliliśmy coś takiego jak EcoBubble, czyli generator piany, bo pierze się w pianie, a nie proszku. Później zaprojektowaliśmy drzwiczki do drzwiczek, bo okazało się, że zaraz po uruchomieniu pralki zawsze znajdzie się tajemnicza skarpetka, która nie trafiła do bębna. Dzięki naszemu rozwiązaniu taką skarpetkę, ale i nie tylko, można dorzucić bez zatrzymywania pralki.

A rok temu zrobiliśmy bęben, który składa się z dwóch części, kręcących się w przeciwstawnych kierunkach. Efekt? Pranie można zrobić niemal dwukrotnie szybciej.

I tak jest ze wszystkim. Wszystko może być lepsze. I właśnie dlatego kocham świat nowych technologii i Samsunga. Jeszcze dużo przed nami.