Przeszczepianie komórek rąbka rogówki ratuje wzrok i oszczędza pieniądze podatnika. Jest okulistyczną wisienką na torcie

Jakub Baleński, któremu przeszczepiono komórki rąbka rogówki. Dzięki temu zabiegowi chłopiec odzyskał wzrok, który stracił po oparzeniu wapnem.
Jakub Baleński, któremu przeszczepiono komórki rąbka rogówki. Dzięki temu zabiegowi chłopiec odzyskał wzrok, który stracił po oparzeniu wapnem. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta
Pierwszy pacjent, któremu okuliści z Katowic przeszczepili komórki macierzyste rąbka rogówki i dzięki temu uratowali wzrok, zawiesił swoją rentę - pracuje i ma się dobrze. Oczywiście widzi. Mały Kuba, który oparzył oko wapnem, dzięki takiemu leczeniu, widzi, może czytać, nie będzie potrzebował w życiu pomocy innych osób, a tym bardziej pieniędzy podatników na swoje utrzymanie.


Nie ma lepszej rekomendacji do tego, żeby w końcu przeszczepianie komórek rąbka rogówki było dostępne dla wszystkich, którzy tego potrzebują.

Nie tylko pieniądze
To oczywiście nie tylko kwestia bezdusznej ekonomii, która w tym przypadku mówi jasno - taniej jest zapłacić za dobre i skuteczne leczenie, niż wypłacać przez lata renty i płacić za leczenie, które jest albo nieskuteczne, albo mniej skuteczne. Ot zwykła matematyka dotycząca naszych podatków i wykorzystania składki zdrowotnej, którą płacimy.


Ważniejsze jest jednak to co niepoliczalne, ludzkie. Bo nie da się wycenić cierpienia i walki z ograniczeniami, które stwarza niepełnosprawność, w tym przypadku ślepota. Jakiś czas temu opisaliśmy historię Kuby, który dzięki przeszczepieniu komórek rąbka rogówki odzyskał wzrok i szansę na normalne życie. Nie da się chyba opisać radości dziecka i jego rodziców, choć oczywiście próbowaliśmy. Historię Kuby możecie przeczytać tu.

Jak to się dzieje, że komórki macierzyste ratują wzrok?

Pobiera się ok. 2 mm kw zdrowej tkanki. Jest to bardzo mało, biorąc pod uwagę, że w przypadku CLAU (autologiczny przeszczep rąbka rogówki spojówki) trzeba pobrać około 20 mm kw bioptatu rąbka rogówki.

Następnie pobraną tkankę umieszcza się na specjalnym nośniku - fibrynie, który jest transportowany do specjalistycznego laboratorium we Włoszech.

W laboratorium z tkanki, przez ok. pół roku, hodowane są komórki macierzyste. Jeśli już pojawi się odpowiednia ich ilość, wówczas są znowu transportowane, tym razem do ośrodka, który wszczepia je pacjentowi w chore oko.

Zanim dojdzie do wszczepienia okuliści odpowiednio przygotowują oko na przyjęcie komórek macierzystych.

Komórki odnawiają powierzchnię rogówki, po tym jak zagnieżdżą się w rąbku rogówki. Co ważne, lekarze wiedzą, że wyhodowanych komórek macierzystych jest odpowiednio dużo, a taka ilość gwarantuje sukces leczenia.

Zoperowane oko zostaje zabezpieczone plastrami na cztery dni. W piątym dniu, przy użyciu optycznego tomografu koherentnego, można zobaczyć nabłonek, który pokrywa powierzchnię oka.

Po wszczepieniu komórek macierzystych nie trzeba podawać choremu żadnych leków bezpośrednio do oka, nie musi też brać leków immunosupresyjnych, które zwiększają ryzyko infekcji.

Nie ma potrzeby ich stosowania, ponieważ źródłem namnożonych komórek są własne komórki pacjenta. Chory, po zabiegu, w zasadzie do końca życia nie będzie też musiał specjalnie dbać o swoje wyleczone oko.

Osób, którym jest potrzebne przeszczepienie komórek rąbka rogówki nie jest dużo. To rocznie 50 pacjentów. Komu takie leczenie jest potrzebne? Głównie chodzi o oparzenia oka, jednak nie tylko.

– Nie chodzi tylko o oparzenia oka, ale też stany, w których dochodzi do zniszczenia komórek macierzystych zlokalizowanych na obrzeżu rogówki, które odnawiają powierzchnię nabłonkową, czyli "opakowanie naszej rogówki” – mówił podczas konferencji prasowej prof. Edward Wylęgała, kierujący Katedrą i Oddziałem Klinicznym Okulistyki SUM w Szpitalu Kolejowym w Katowicach.


I dodawał: – To są np. stany zapalne po noszeniu soczewek kontaktowych - u nas nie jest jeszcze tak częste, ale w USA to jest główna przyczyna niewydolności rąbkowych komórek macierzystych. To do nas też przyjdzie.

Jednak ta technologia, jak zaznacza prof. Wylęgała, jest stworzona głównie do leczenia oparzeń oczu, a właściwie skutków tych oparzeń.

2 - 3 proc. komórek macierzystych wystarczy, żeby odnowić komórkę nabłonkową. To są komórki niezniszczalne. Mogą produkować bezustannie i nie zużywają się.

Leczy się również w ten sposób choroby wrodzone, pod warunkiem, że choroba dotyczy jednego oka.

– Ponieważ musimy pobrać komórki z drugiego oka. Chociaż wiem, że firma Chiesi, która jest producentem tej technologii, pracuje już nad pobieraniem komórek nabłonka z jamy ustnej. Przeszczepianie komórek rąbka rogówki, to jedyna w Europie terapia komórkami macierzystymi, która jest zaaprobowane przez Europejską Agencję Leków. Nie ma żadnej innej technologii, tylko wyłącznie ta okulistyczna, która utorowała drogę dla innych dyscyplin – podkreśla prof. Wylęgała.

Jesteśmy w tym dobrzy
Do tej pory w Polsce terapię przeszło 14 osób, w tym dwoje dzieci. To dużo, na tle innych krajów. Tyle, że zastosowanie tej technologii było możliwe dzięki badaniom klinicznym prowadzonym przez katowickich okulistów. Nie jest to metoda leczenia, która w Polsce jest refundowana. Mamy więc już spore doświadczenie w jej stosowaniu, ale nie mamy do niej tak naprawdę dostępu.


– Skuteczność tej metody jest dużo lepsza niż innych, pacjenci mają szansę na całkowite wyleczenie. Technologia nie jest tania, ale my nie liczymy ciągle kosztów, które trzeba ponieść w związku z tym, że ci ludzie nie mogą pracować. Nasz pierwszy pacjent zawiesił rentę i pracuje zawodowo. Warto policzyć, ile my Polacy wspólnie płacimy na renty i inne świadczenia, które trzeba wypłacać tym chorym osobom – zauważa prof. Wylęgała.

Rogówka

To wypukła, przezroczysta, pozbawiona naczyń krwionośnych warstwa pokrywająca przednią część oka. To "okno", które pozwala by do oka wpadło światło. Jest ośrodkiem, który załamuje i skupia promienie świetlne, dzięki czemu możemy wyraźnie widzieć zarys przedmiotów.

Posiada bardzo liczne zakończenia nerwowe, odpowiedzialne za czucie bólu reagujące, np. w momencie zanieczyszczenia oka. Odżywia się dzięki łzom i cieczy wodnistej gałki ocznej.

U zdrowej osoby nabłonek przedni rogówki jest stale wymieniany i zastępowany (co 3 do 10 dni) dzięki obecności komórek macierzystych rąbka rogówki. Uszkodzenie tego obszaru, np. w wyniku czynników chemicznych bądź termicznych, może doprowadzić do niedoboru komórek macierzystych rąbka rogówki.

To z kolei powoduje, że nie może lub może tylko w niewielkim stopniu odnawiać się. Pojawiają się też inne mechanizmy związane z naprawą zniszczonych tkanek oka. Niedobór komórek macierzystych rąbka rogówki prowadzi do utraty przezroczystości rogówki, co wiąże się z utratą widzenia.

Światełko w tunelu
Jest jednak przysłowiowe światełko w tunelu. W podobnej sytuacji byli jeszcze jakiś czas temu okuliści zajmujący się leczeniem jaskry. To prof. Marek Rękas wprowadzał najnowsze technologie leczenia jaskry do Polski. Dziś profesor jest konsultantem krajowym w dziedzinie okulistyki i jest pod wrażeniem przeszczepień rąbka rogówki realizowanych przez katowicki zespół okulistów. To co deklaruje, daje nadzieję, że przeszczepienia rąbka rogówki będą dostępne dla polskich pacjentów.

– Cały system okulistyczny wymaga uporządkowania. Rozumiem, że mamy ambicje, jeśli chodzi o przeszczepianie komórek macierzystych rąbka rogówki, żeby być najlepsi w Europie. Podstawy ku temu są, bo mamy już 14 pacjentów. Ten rok i następny będzie pod znakiem porządkowania systemu okulistycznego. Chodzi m.in. o leczenie zaćmy ale też o przeszczepienia rogówki – wyjaśniał prof. Rękas podczas konferencji prasowej.
Prof. Marek Rękas
Konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki

Jesteśmy w Europie na ostatnim miejscu jeśli chodzi o ilość przeszczepień na 100 tysięcy mieszkańców. Widzę światełko w tunelu. Jeśli uda się uporządkować ten podstawowy system przeszczepiania, to taką wisienką na torcie będzie ta technologia. To jedna z najbardziej skutecznych technologii, pokazująca ogromny potencjał komórek macierzystych.

Profesor przypomina też, że klinika, którą kieruje zajmuje się jaskrą od 2002 r. i ma duże osiągnięcia.

– Wprowadzaliśmy do Polski najnowsze technologie. Teraz czekamy na pojawienie się całej gamy chirurgii mikroinwazyjnej, chociaż już ona funkcjonuje w Polsce w postaci ksenów, eyestentów. Jaskra w Polsce to również problem. W tej chwili wykonujemy rocznie ok. 6 tys. operacji. Musimy dojść do kilkunastu tysięcy, żeby spełnić zapotrzebowanie – tłumaczy prof. Rękas.

Nie tylko w okulistyce
Zdaniem prof. Wylęgały nowoczesne technologie wprowadzone przez prof. Rękasa w leczeniu jaskry są porównywalne do technologii przeszczepiania komórek macierzystych rąbka rogówki i ma nadzieję, że również będą dostępne dla polskich pacjentów. Przypomina, że technologia, która teraz wykorzystywana jest w okulistyce, na okulistyce się nie kończy.
Prof. Edward Wylęgała
Kierownik Katedry i Oddziału Klinicznego Okulistyki SUM w Szpitalu Kolejowym w Katowicach

Ta technologia została zastosowana również w leczeniu pęcherzycy. Pobrano komórki chore, wyizolowano geny odpowiedzialne za oddzielanie się naskórka, wprowadzono nowy gen, wyhodowano nową skórę i przeszczepiono.

To zrobił ten sam zespół prof. Grazielli Pellegrini z Uniwersytetu Modeny, który wymyślił technologię przeszczepiania rąbka rogówki. Tam uratowano życie. To technologia XXII wieku. Dobrze byłoby, żebyśmy mieli dostęp do innowacyjnych technologii, tak jak w jaskrze.

Polscy okuliści to cenieni specjaliści w Europie i na świecie, grzechem byłoby gdyby nie mogli stosować w leczeniu najnowszych technologii, które nie tylko oszczędzają pacjentom cierpienia, ale przywracają ich społeczeństwu, co z ekonomicznej perspektywy jest jak najbardziej opłacalne dla nas wszystkich.

Publikacja powstała w ramach kampanii "Cud widzenia – ratując wzrok”.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...