
Wyobraź sobie, że zarabiasz 2800 zł i walczysz o podwyżki dla siebie i kolegów. I w trakcie tej walki ze swojej pensji możesz stracić kilkaset złotych. Szału nie ma, prawda? Dlatego nie brakuje nauczycieli, którzy nie będą strajkować 8 kwietnia. Nie, nie dlatego, że są fanami minister Zalewskiej. Po prostu nie mogą pozwolić sobie na stratę pieniędzy. – Nie wiemy, ile będzie trwał strajk, a w jego trakcie nie zarabiamy – mówią.
Strajk, który ogłosili nauczyciele jest bezterminowy. Jeżeli nie uda się szybko osiągnąć porozumienia i protest potrwa np. tydzień, strajkujący stracą 1/4 swoich zarobków. Jaka to będzie kwota, zależy od stopnia awansu zawodowego, czyli czy jest to stażysta, nauczyciel kontraktowy, mianowany czy dyplomowany. W przypadku ostatniej grupy pensja może być niższa nawet o około 800 zł. Ta kwota uzależniona jest także od stażu pracy.
Nasza kolejna rozmówczyni, która także woli pozostać anonimowa przyznaje, że dyskusje dotyczące utraty pieniędzy toczą się w pokoju nauczycielskim. Jej zdaniem taka jest jednak zasada strajku i cena, którą trzeba zapłacić za osiągnięcie oczekiwanego sukcesu. Nie można patrzeć tylko na to, co tu i teraz. – Teraz stracimy 700, 200 czy 500 zł, ale przecież muszę myśleć o tym, ile będzie wpływało mi na konto przez kolejnych 20, może 25 lat mojej pracy – przyznaje.
W kwestii strajku zawrzało także na forach nauczycieli. Na jednym z nich ci, którzy są w trakcie awansu zawodowego zastanawiają się, czy nie skomplikuje to ich sytuacji.
Witam! Mam pytanie... Czy liczba dni, w których się strajkuje wydłuża czas stażu w awansie zawodowym? Kończę 30 maja staż na mianowanie i zastanawiam się, czy gdybym wzięła udział w strajku to dni, w których będę strajkować wydłużą mi trwanie stażu?
Ostatni tak duży strajk nauczycieli odbył się w 1993 roku. Trwał tydzień. Jednak zrywu środowiska w takiej skali, jak ta zapowiadana na 8 kwietnia, w Polsce jeszcze nie było. – Jeśli chcemy coś zyskać dla całej grupy, to musimy być jednym zwartym frontem. Wyłamując się z tego dajemy argument władzy, że nie ma wśród nas wspólnoty i jednomyślności – przestrzega nauczycielka z Olsztyna.
