"Co poseł z Opola może wiedzieć o problemach górali?". Patryk Jaki rozpoczął kampanię na Podhalu

Patryk Jaki rozpoczął na Podhalu kampanię do PE.
Patryk Jaki rozpoczął na Podhalu kampanię do PE. Fot. Marek Podmokły / Agencja Gazeta
Pochodzący z Opola, były kandydat na prezydenta Warszawy, właśnie rozpoczął kampanię w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Pojawił się na Podhalu i od razu wywołał emocje. Część górali przyjmowała go z największymi honorami. Ale pojawiło się też zdziwienie. – Co poseł z Opola może wiedzieć o problemach górali i Podhala? – zapytał go od razu jeden z mieszkańców.


Pytani przez nas górale próbowali sobie przypomnieć, kiedy ostatni raz Patryk Jaki ich odwiedzał. Na próżno. – Ja nie pamiętam. Media by o tym pisały – mówi radny z Zakopanego Grzegorz Jóźkiewicz.

Początek kampanii Patryka Jakiego na Podhalu bardzo mu się nie spodobał. – On nie jest pierwszym przedstawicielem rządu, który właśnie w tym czasie przyjeżdża do nas manifestować swoją prawicowość. Dlaczego nie ma go w czasie 5-letniej kadencji? Tylko akurat teraz? W roku wyborczym? Pan Patryk Jaki chyba za wszelką cenę chce wejść do Parlamentu Europejskiego – ocenia.


Żeby była jasność. Grzegorz Jóźkiewicz zastrzega na wstępie, że jest prawicowy i sympatyzuje z prawicą, a Kościół jest dla niego rzeczą nadrzędną. – Bliżej mi do prawicy niż lewicy. Nie mam nic do pana Jakiego. Ale patrzę racjonalnie na to, co się dzieje. I bardzo nie podoba mi się, jak Patryk Jaki zaczął u nas kampanię – mówi.



"Pełna sala, z silnym wsparciem"
Wiceminister sprawiedliwości w ciągu dwóch dni odwiedził kilka podhalańskich miejscowości. Deklarował, że będzie walczył w Parlamencie Europejskim o wartości chrześcijańskie, od których UE odchodzi. Mówił, że chce bronić Polski przed mechanizmami relokacji uchodźców, a także, by Polska była państwem bezpiecznym.


Na jego stronie internetowej jest cały rozkład jazdy. Zakopane, Bukowina Tatrzańska, Ząb, Białka Tatrzańska..."Pełna sala z silnym wsparciem Podhalan dla Patryka Jakiego. Jest moc" – relacjonowali na Twitterze jego współpracownicy.

Na przykład dziś wiceminister Jaki odwiedził Nowy Targ i spotkał się z kupcami.

A wcześniej było też spotkanie w szkole muzycznej, grała orkiestra. Przyszło kilkadziesiąt osób. – Porozmawiajmy o przyszłości Polski, wybory do PE będą w tym roku wyjątkowo istotne, bo, bez zbędnego patosu powiem, że rozegra się batalia o przyszłość naszego państwa – mówił Jaki. W Poroninie wystąpił podczas sesji Rady Gminy. W Jurgowie odwiedził Ochotniczą Straż Pożarną.

A w Zakopanem, jedynym mieście w Polsce, gdzie radni nie przyjęli ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie – razem z burmistrzem Zakopanego otwierał punkt pomocy osobom pokrzywdzonym przestępstwem. – Cieszę się, że miasto Zakopane zyskuje dodatkową państwowa jednostkę pomocy ludziom – mówił.

Na ulicy rozdawał cukierki.

"Tułał się po Polsce"
Wszyscy pamiętają, jak jeszcze niedawno Patryk Jaki rozdawał jabłka w Warszawie. Dlatego oceny w komentarzach są bezlitosne. "Lubię go, ale startowanie w kolejnych wyborach z innych okręgów nie stawia go w wiarygodnej pozycji. Raczej mandatu nie będzie" – przewiduje jeden z internautów.

"A jakie więzi łączą tego "prezydenta Warszawy", posła z Opola- z Podhalem? Co dobrego zrobił dla swojego okręgu wyborczego?" – pytają inni.

"Ludzie nie dajcie się tej manipulacji. Jaki nie ma nic wspólnego z naszym regionem. Jest z Opola. Nie możemy głosować na gościa który nie wiedzieć dlaczego wybrał sobie Małopolskę, by ją "reprezentować". To jakiś kabaret i cyrk w jednym. Dlaczego nie kandyduje ze swoich stron?" – to jeden z komentarzy na portalu Podhale24.pl.

Niektórzy żartują, że na Podhalu nie lubią Legii, a w Warszawie były kandydat na prezydenta obnosił się przecież z szalikiem tego klubu.

– Tułał się po Polsce. Śmieszne jest to, że za wszelką cenę niektórzy chcą być w polityce. Nie udało mu się wygrać wyborów w Warszawie, to teraz chce do europarlamentu. Gdyby mu na Warszawie zależało, to dalej przy niej by był. Ale nie wyszło, trzeba było znaleźć inny temat. A na Podhalu nie jest swój. Wierzę, że ludzie ocenią to rozsądnie – mówi radny.

Stali na moście w Szaflarach z transparentem
Największe emocje wokół wizyty Patryka Jakiego wzbudził jednak fakt, że kampanię rozpoczął w Urzędzie Miasta w Zakopanem. "Tygodnik Podhalański" otwarcie nazwał go bulwersującym. Dziennik zacytował zaproszenie, które rozesłał poseł z tego regionu, Edward Siarka. Wyraźnie jest napisane, że to inauguracja kampanii, choć potem tłumaczono, że w urzędzie Patryk Jaki był jako wiceminister:
Zaproszenie

"Serdecznie zapraszam na konferencję prasową z udziałem Pana Patryka Jakiego wiceministra sprawiedliwości, jutro 27 marca 2019 roku o godz. 12.00 w Urzędzie Miasta w Zakopanem (ul. Kościuszki 13); Konferencja będzie inauguracją kampanii wyborczej na Podhalu". Czytaj więcej


– Kampania Patryka Jakiego nie powinna mieć nic wspólnego z tym miejscem, czyli urzędem miasta Zakopane. Samorządy powinny być samodzielne i apolityczne – uważa Grzegorz Jóźkiewicz.

Bardzo nie spodobało się to również sympatykom KOD i innym osobom związanym z opozycją. Na trasie przejazdu Patryka Jakiego zorganizowali kilka protestów. Kilkanaście osób było w Zakopanem, kilka w Nowym Targu, gdzie nie wpuszczono ich na konferencję, a dwie osoby stały na moście w Szaflarach z transparentem obraźliwym dla Patryka Jakiego.

– Z tego powodu spędziłem potem dwie godziny na komisariacie – mówi naTemat Przemysław Lewandowski, jeden z protestujących. Jest oburzony spotkaniem Patryka Jakiego w urzędzie i w szkole w Nowym Targu.

– Niesmakiem tego wszystkiego jest to, że za nasze pieniądze, urzędów gminnych, robi kampanię wyborczą. Za imprezy, które będzie miał, płacą urzędy. Jak chce startować, to niech robi kampanię za swoje pieniądze. A nie że jego konferencja odbywa się w urzędzie. To jest kpina – mówi.

"Każdy krzok jest negatywnie oceniany"
Czy Patryk Jaki w ogóle ma szanse na Podhalu? W tym samym czasie kampanię prowadzi tu również Arkadiusz Mularczyk. Słyszymy jednak, że ten poseł bywa tu często, jest uznawany za "swego". Z Jakim jest inna historia.

– Ludzie na Podhalu są specyficzną grupą ludzi. Każda osoba, traktowana jako tzw. krzok, czyli przyjezdna, będzie negatywnie oceniana. Wątpię, by na Podhalu głosowano na kogoś, kto jest spadochroniarzem. Pewnie pisowcy będą reagowali inaczej. Ale zwykli ludzie chcą głosować na swoich. Wątpię, żeby w wyborach w ogóle była duża frekwencja, bo Podhale nie ma swoich kandydatów – ocenia Przemysław Lewandowski.

Nie wszyscy jednak są tego zdania. – Mi w żadnym wypadku nie przeszkadza, że Patryk Jaki nie jest stąd. Polska jest małym krajem. Co innego, gdyby to był kandydat np. z Wysp Dziewiczych. Wtedy moglibyśmy się zastanawiać, co tutaj robi – mówi inny radny, Jacek Kalata.

Dla niego jest oczywiste, dlaczego Patryk Jaki zaczął kampanię właśnie tutaj: - Dobry przykład idzie z góry, dlatego warto na górze rozpocząć. Dlatego Zakopane nie jest miejscem przypadkowym ze względu na swe położenie geograficzne.


"Proszę o głos i zaufanie"
Grzegorz Jóźkiewicz uważa wręcz, że Patryk Jaki może tu zdobyć całkiem dużo głosów. Niekoniecznie z powodów politycznych. – Myślę, że kampania w naszym regionie może być oparta na emocjach, że jest katolikiem, wspiera rodzinę i wszystkie ruchy prorodzinne. Jego kampania może mieć podłoże wiary, religii, katolicyzmu – przewiduje.

W Nowym Targu Patryk Jaki mówił np. o LGBT. – Ta ideologia jest nam siłą narzucana. Musimy iść do wyborów i powiedzieć "stop". Polska musi bronić zasad i wartości – przemawiał do górali.

I tak prosił o głosy:
Patryk Jaki

"Na naszej liście nie ma nikogo z Podhala, ale chcę prosić o państwa głosy w tych wyborach, bo wiem, że będę w stanie bronić wartości, które wy podzielacie. Mam jeszcze siłę, ale to zostawiam państwu pod rozwagę. Proszę o głos i o zaufanie". Czytaj więcej

– Jeśli pójdzie w eter, że jest jedynym dobrym i jedyny, sprawiedliwym reprezentantem Podhala w UE to jego zdjęcie będzie na co drugim billboardzie. I Patryk Jaki zbierze dużo głosów. Już spotkał się z burmistrzem, a on ma duże poparcie. Myślę, że to już nabiło mu dużo punktów – ocenia.

Gdy rozmawiamy, nagle przerywa rozmowę. Jest w samochodzie. – O, właśnie widzę Patryka Jakiego na Olczy. Prześlę pani zdjęcie – mówi.