Międzyzakładowa Komisja Pracowników Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" w Głogowie zbuntowała się przeciwko przewodniczącemu Ryszardowi Proksie.
Międzyzakładowa Komisja Pracowników Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" w Głogowie zbuntowała się przeciwko przewodniczącemu Ryszardowi Proksie. Fot. Jakub Porzycki / Agencja Gazeta

Nauczyciele z Głogowa domagają się dymisji przewodniczącego Sekcji Krajowej Oświaty NSZZ "Solidarność" Ryszarda Proksy, który w czasie negocjacji z rządem wyraził wstępną zgodę na ich warunki. "To właściwie jest sabotaż" – napisali w emocjonalnym oświadczeniu. – Pokazał, że reprezentuje bardziej rząd niż pracowników – mówi naTemat przewodniczący sekcji "Solidarności w Głogowie, Ludwig Lechman.

REKLAMA
"Międzyzakładowa Komisja Pracowników Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność" w Głogowie uważa, że ogłoszenie przez przewodniczącego Sekcji Krajowej Oświaty NSZZ "Solidarność" Ryszarda Proksę wstępnej zgody na propozycje Rządu w dniu 1 i 2 kwietnia jest przejawem skrajnej niekompetencji lub służalczości wobec Rządu. Wszak uczynił to jeszcze w trakcie negocjacji i przed manifestacjami organizowanymi 4 kwietnia przez nasz Związek! To właściwie jest sabotaż" – tak zaczyna się oświadczenie.
Bardzo się wstydzicie się za postawę Ryszarda Proksy?
Oczywiście, że się wstydzimy. Nie chcemy, żeby ludzie dłużej nas utożsamiali, dlatego się wyraźnie odcięliśmy. Emocje w takiej sytuacji są silne. Ale nasze stanowisko nie jest emocjonalne. Jest to po prostu zimne stwierdzenie faktu. Ryszard Proksa skomentował, że to emocje. Nie. To nie są emocje.
Państwa oświadczenie wywołało duże poruszenie w Polsce.
Problem nabrzmiewał, od dawna było widać, że Ryszard Proksa nas kompromituje i przelała się czara goryczy. Krytyczne poglądy wobec Ryszarda Proksy są wyrażane i nie jest to tajemnica. Gdańsk ma do niego pretensje. Wielkopolska też. W naszych kręgach nie jest to żadna sensacja. Wiadomo to od dawna.
Co przelało czarę goryczy?
Jego poddanie się. Skandaliczne wystąpienie, że porozumiał się z rządem, kiedy rozmowy się toczą i jeszcze są manifestacje, na które właśnie się wybieramy. To tak, jakby chciał zrobić sabotaż działań związku.
Co w ten sposób pokazał?
Pokazał, że reprezentuje bardziej rząd niż pracowników. Od dawna się tak zachowywał. A teraz pokazał to wręcz demonstracyjnie. Komu na rękę było szybkie porozumienie z Solidarnością? Wiadomo, że rządowi. Jak sam powiedział, minimalne postulaty związku zostały spełnione.
Zareagowaliście w bardzo mocnych słowach: "Służalczość wobec rządu".
Tak, mamy na to liczne dowody.
Jakie?
Parę tygodni temu Ryszard Proksa na stronie sekcji krajowej krytykował samorządy, że chcą wygospodarować środki na zapłatę nauczycielom za strajk. Krytykował samorządy! To przepraszam, w naszym interesie jest, by samorządy płaciły, a w interesie rządu jest, by nie płaciły. Czyli w czyim imieniu pan Proksa się wypowiada? W imieniu rządu. A na stronie Solidarności.
Co jeszcze?
Walne zgromadzenie, czyli najwyższa nasza władza, uchwaliła wotum nieufności dla pani Zalewskiej. Było to bardzo poważne stanowisko, adresowane do premiera. Po czym okazało się, że tak ważny dokument został wysłany dwa miesiące później. Dwa miesiące leżał w szufladzie. I znowu – w czyim interesie było przechować to w szufladzie dwa miesiące?
Mało tego. W kolejnych miesiącach pan Proksa nadal rozmawiał z panią Zalewską tak jakby nie było tego wotum nieufności. Tak, jakby nic się nie stało. Czyli ignorował uchwałę walnego zebrania. Przykłady można mnożyć. To nie jest tak, że nagle coś wybuchło. Sytuacja była znana od dawna, problem narastał. Krytyka wobec działań pana Proksy we Wrocławiu narastała od dawna.
Jakie nastroje są w innych oddziałach?
Nie tylko u nas tak jest. Ja to interpretuję prosto. Jak u Andersena. Że król wyszedł nagi, ale nikt nie śmiał tego powiedzieć dłuższy czas. A w końcu jedno dziecko powiedziało: No przecież król jest nagi. I myśmy w Głogowie po prostu powiedzieli: Król jest nagi.
Jako pierwsi w Polsce.
Tak, akurat na piśmie byliśmy pierwsi w Polsce. Choć w wielu gremiach dyskutowano o tym od dawna. Myśmy pierwsi, na piśmie, stanowczo powiedzieli: Król jest nagi. I na tym chyba polega znaczenie naszego stanowiska.
Była pełna zgoda do użycia tak mocnych słów?
Była pełna zgoda. Nikt nie wnosił nawet żadnych poprawek. Tylko jedna osoba się wstrzymała. 30 osób podpisało dokument. Mamy nadzieję, że inne oddziały pójdą naszym śladem.
Jak duży był odzew na to pismo?
Podziękowała nam szefowa naszej sekcji regionalnej. Zamieściła nasze stanowisko na stronie sekcji dolnośląskiej. Otrzymałem mnóstwo smsów od nauczycieli. Takich, że ludzie są z nas dumni. To mnie nie dziwi skoro ktoś ma wreszcie odwagę powiedzieć, że król jest nagi. Nikt do tej pory nie odważył się tego powiedzieć. Sam się zdziwiłem jak mocno poszło to w Polskę. Nie spodziewałem się.
Byliście pierwsi, nie ma się co dziwić.
No tak, ale my jesteśmy tylko lokalną organizacją z prowincjonalnego miasta. Która co prawda zawsze była aktywna, ale teraz to podkreślamy – chcemy aktywnie współtworzyć nasz związek, a nie być tylko być biernymi wykonawcami.
Co teraz?
Ludzie są gotowi do strajku, ale czekają co powie rząd.
Współpracujecie z ZNP?
My się lokalnie dogadujemy. Nie ma najmniejszych problemów.
Wasz główny postulat?
Zdecydowania godna podwyżka dla pracowników oświaty. Byli pomijani przez ostatnie laty. Mówiło się, że nie było pieniędzy, a teraz okazało się, że rząd jednak miał pieniądze. I w tym momencie środowisko nauczycieli powiedziało dość. Jeszcze nigdy nie było takiej jedności wśród środowiska oświatowego.