
Beata Mazurek zorganizowała krótką konferencję przed komitetem politycznym swojej partii. Uczestniczący w niej dziennikarze byli świadkami nietypowej sytuacji, ponieważ nagle do głosu bardzo chciała dojść minister rodziny i polityki społecznej Elżbieta Rafalska. Rzeczniczka PiS musiała na to zareagować.
REKLAMA
Beata Mazurek zaaranżowała spotkanie z mediami na schodach przed wejściem do siedziby PiS. Miała opowiadać o zwołanym komitecie politycznym partii. Stwierdziła, że politycy PiS rozmawiali o nowych członkach oraz kampanii i że odnośnie rekonstrukcji rządu wypowiadać się będzie premier. Nie uniknęła też pytań dotyczących negocjacji rządu z nauczycielami. Nie chciała jednak na nie odpowiadać i odesłała dziennikarzy do osób związanych z rozmowami w Centrum "Dialog".
Była to kolejna w ostatnim czasie konferencja Beaty Mazurek, która nie obyła się w dziwnych okolicznościach. W czwartek dziennikarze byli tak zaskoczeni, że Mazurek recytowała swoje przemówienie z kartki, że nie wiedzieli nawet jakie zadać jej pytania. W piątek natomiast doszło do nietypowej sytuacji z Elżbietą Rafalską. Szefowa MRPiPS usilnie chciała dojść do głosu, "korzystając z okazji", że znalazła się w pobliżu kamer.
– Poczekaj chwilę, jeszcze nie teraz! – usłyszała od Mazurek, której starała się wejść w słowo. – Wszyscy, o których mówiliśmy, że kandydują w wyborach, kandydują w wyborach. Hejt na minister Rafalską... – kontynuowała rzeczniczka PiS i gdy zorientowała się, że pomyliła minister Zalewską ze stojącą za nią szefową resortu pracy, odwróciła się i rzuciła się w jej kierunku z przeprosinami.
