Nieważne czy winny twojej alergii jest zły mikrobiom, czy zanieczyszczenie środowiska. Alergiku, lecz się skutecznie

Alergia często zaczyna się już w pierwszych miesiącach życia. Ważne, żeby dobrze ją zdiagnozować i skutecznie leczyć.
Alergia często zaczyna się już w pierwszych miesiącach życia. Ważne, żeby dobrze ją zdiagnozować i skutecznie leczyć. Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta
Coraz bardziej dostatnie i wygodne życie, mieszkania wyczyszczone na błysk, coraz więcej samochodów i substancji chemicznych, z którymi stykamy się na co dzień. Za to wszystko trzeba zapłacić słony rachunek, który nazywa się alergia.


– Mamy do czynienia ze wzrostem zachorowań na choroby alergiczne od mniej więcej końca lat 80. W tej chwili ponad 40 proc. Polaków cierpi na nadwrażliwość lub alergię – mówił prof. Piotr Kuna, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Astmy i Alergii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi podczas debaty Pulsu Medycyny "Alergologia - najważniejsze wyzwania”.


Coraz lepiej, czyli coraz gorzej
Jego zdaniem ten wzrost zachorowań związany jest ze stylem życia, a dokładniej z rozwojem cywilizacyjnym, z większą liczbą samochodów, zmianą tego co jemy i pijemy.

– Wiąże się to z tym, że jesteśmy bogatsi. Najwięcej alergii jest w najbogatszych krajach świata. Tam, gdzie się lepiej żyje, jest więcej alergików.

Zdaniem prof. Kuny to, że nie umiemy zatrzymać alergii jest wpisane w istotę tej choroby, ponieważ choroby alergiczne są schorzeniami wieloczynnikowymi.

W Polsce alergia stała się tak dużym problemem, że specjaliści postulują nawet stworzenie Narodowego Programu Leczenia Alergii, który wspierałby prawidłową diagnostykę oraz zapewniał nowoczesne leczenie, takiej jak m.in. immunoterapia podjęzykowa. To ważne, bo alergia jest już nie tylko problemem zdrowotnym, ale też społecznym i ekonomicznym.


Tymczasem w Polsce kuleje choćby diagnostyka alergii. Wielu lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej stawia błędne rozpoznania, uznając alergie za infekcje i lecząc antybiotykami, co tylko pogarsza stan zdrowia pacjenta.
Zaraz po urodzeniu
Prof. Marek Kulus, kierownik Kliniki Pneumonologii i Alergologii Wieku Dziecięcego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, prezydent Polskiego Towarzystwa Alergologicznego tłumaczy, że u dzieci objawy alergii pojawiają się bardzo wcześnie, zwykle niedługo po urodzeniu.


– Pierwsze objawy zwykle pojawiają się na skórze, ale również ze strony przewodu pokarmowego np. krew w stolcu, co bardzo niepokoi rodziców. Zwykle zgłaszają się wtedy z dzieckiem do alergologa, który już na tym etapie powinien zlecić badania diagnostyczne i na ich podstawie postawić prawidłowe rozpoznanie – wyjaśnia prof. Kulus.

Problemy ze skórą ma ok. 20 proc. dzieci w pierwszym roku życia. Wszystko zaczyna się w dzieciństwie, a później pojawia się coś, co alergolodzy nazywają marszem alergicznym. Pojawiają się kolejne alergie, wziewne lub pokarmowe. Alergolodzy znają przyczyny takiego stanu rzeczy.

– Zbyt czyste środowisko, w którym wychowuje się dziecko, nadmierne czyszczenie wszystkiego w domu, używanie wielu substancji chemicznych m.in. do sprzątania, na które kiedyś dzieci nie były narażone. Odporność dziecka nie jest do tego przygotowana – wymienia prof. Kuna.

Problem zresztą zaczyna się czasami wcześniej, czyli już przy narodzinach. Jak tłumaczy prof. Kuna.

– Kobiety, które rodzą dzieci drogą cięcia cesarskiego, mają dwa razy więcej dzieci z alergią od tych, które rodzą naturalnie. To kwestia ekspozycji na bakterie podczas naturalnego porodu.

– Drugi problem to stosowanie antybiotyków w pierwszym roku życia. Przy podaniu jednego antybiotyku dwa razy więcej dzieci ma alergię niż wśród tych, które antybiotyków nie przyjmowały. Przy podaniu dwóch antybiotyków już 3 razy więcej dzieci ma alergię. W Polsce jest to powszechny problem, bo rodzice często wywierają presję na lekarzu, żeby przepisał antybiotyk, nawet jeśli nie jest to konieczne – mówił prof. Kuna.

Alergia zaczyna się w jelitach?
Antybiotyk zabija naszą dobrą florę bakteryjną, a sprzyja rozwojowi patologicznej, a ta z kolei sprzyja powstawaniu alergii.

– Pojawiały się nawet badania, w których dowiedziono, że jest związek między tym jakie pacjent ma bakterie, a jaka jest odpowiedź na leczenie alergii – dodaje prof. Kuna.

Z kolei prof. Kulus, tłumaczy, że dzisiaj już nie zastanawiamy się nad tym, czy bakterie wpływają na powstawanie i leczenie alergii.

– Dzisiaj interesuje nas już skład mikrobiomu pacjenta, kompozycja bakterii i stosunek ilości poszczególnych szczepów bakterii. Są prowadzone badania nad tym, żeby w odpowiedni sposób modyfikować florę bakteryjną, ewentualnie leczyć alergię podając odpowiednie szczepy bakterii – zaznaczył profesor.
Prof. Marek Jutel, dyrektor Instytutu Badań Medycznych „All-Med”, kierownik Katedry i Zakładu Immunologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, uważa że mikrobiom trzeba rozumieć szeroko.

– To nie są tylko bakterie, ale też wirusy i grzyby. Wirusy znajdują się nie tylko w przewodzie pokarmowym. Wnikają w nasz genom, modyfikują go. W związku z tym, układ immunologiczny też ulega pewnym zmianom. Te bakterie, które nosimy w naszym przewodzie pokarmowym, to nie są tylko dobre bakterie. Jeśli przyjmujemy antybiotyk, to eliminujemy często te z nich, które są korzystne dla organizmu – wyjaśnia prof. Jutel.

Dodaje, że przykładem może być Clostridium difficile, bakteria, która po antybiotykoterapii potrafi wywoływać biegunki, a nawet doprowadzić do rzekomobłoniastego zapalenia jelit.

– Ta bakteria też kolonizuje nasz przewód pokarmowy, ale kiedy w naszym mikrobiomie jest równowaga, to nie robi człowiekowi krzywdy. Nie chodzi o to, żeby w naszym organizmie były tylko tzw. dobre bakterie. Chodzi o to, żeby była odpowiednia kompozycja różnych bakterii. Istotna jest różnorodność.

Specjaliści uważają, że gdyby nasz mikrobiom składał się tylko z probiotyków, które możemy kupić w aptece, to tak naprawdę nie jest wiadomo, jak nasz organizm by się zachował. W przewodzie pokarmowym znajduje się kilkaset gatunków bakterii, z których wielu jeszcze nie odkryto.

Teraz modne są interwencje probiotykami, a w przyszłości raczej postawimy na prebiotyki, które promują zmianę całego mikrobiomu. To korzystniejsze niż podanie niewielkiej ilości probiotyku.

Alergolodzy podawali też przykład dotyczący histaminy, która jest głównym mediatorem reakcji alergicznych. W przewodzie pokarmowym mamy bakterie produkujące histaminę.

Jednak istnieją badania, które mówią, że histamina przestraja pozytywnie organizm w kierunku tolerancji. Gdyby wyeliminować bakterie produkujące histaminę, które też powodują wzdęcia czy bóle brzucha, mogłoby okazać się, że rozwiniemy alergię w kierunku alergenów, które do tej pory tolerowaliśmy.

Ciągle nas trują
Jednak kwestie nieprawidłowego mikrobiomu, to tylko jedna z przyczyn powstawania alergii. Ogromnym problemem jest zanieczyszczenie środowiska. Specjaliści uważają, że największym trucicielami są tak naprawdę samochody.

– To udowodnione, że osoby, które mieszkają blisko ulicy, ruchu samochodowego, mają dużo częściej alergię niż osoby, które mieszkają z dala od dróg. Nie chodzi tu tylko o spaliny z silników diesla – mówił prof. Kuna.

Dodawał, że nie rozumie osób, które kupują mieszkania przy ruchliwych ulicach. Jedynie moda na oszklone balkony trochę poprawia ich sytuację.
Po pierwsze leczyć
Nie jesteśmy w stanie zapobiec alergii. Jednak powinniśmy ją leczyć. Wiadomo - nieleczona alergia to prosta droga do astmy. Nie mówiąc o tym, że funkcjonowanie z nieleczoną alergią jest zwyczajnie trudne i uciążliwe.

Stare metody leczenia nie napawały optymizmem, choćby z uwagi na skutki uboczne, które powodowały. Dzisiaj nowoczesne terapie, takie jak np. immunoterapia podjęzykowa, pozwalają normalnie żyć i funkcjonować. Pacjent może to leczenie samodzielnie przyjmować w domu, będąc tylko pod nadzorem lekarza prowadzącego.

Wspomniana immunoterapia podjęzykowa powoduje wytworzenie tolerancji na alergeny. Zapobiega też zachorowaniu na astmę i pozwala zmniejszyć dawki leków działających objawowo lub, jeśli tak zdecyduje lekarz, w ogóle je odstawić.

Jak wyjaśnia prof. Jutel, immunoterapia jest w 90 proc. skuteczna przy uczuleniach na jad owadów błonkoskrzydłych (osy, pszczoły, trzmiele, szerszenie). Świetne efekty uzyskują też pacjenci z uczuleniem na alergeny pleśni, sierść kota, roztocza kurzu domowego, naskórek psa czy pyłki roślin mający alergiczny nieżyt nosa.
Nowoczesne leczenie alergii daje naprawdę dobre rezultaty, choć alergolodzy uważają, że wielu pacjentów zwyczajnie o tym nie wie.

– Chorzy niewłaściwie leczeni, często korzystają z tzw. metod alternatywnych. Bywa, że korzystają też z tzw. alternatywnej diagnostyki. To bardzo ryzykowne zachowanie – przestrzegał prof. Jerzy Kruszewski, kierownik Kliniki Chorób Infekcyjnych i Alergologii w Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Alergii nie wyeliminujemy, bo chcemy żyć coraz dostatniej, wygodniej. Jednak nie można jej bagatelizować. Warto leczyć się skutecznie, a nie szemranymi metodami, żeby później nie cierpieć z powodu astmy.