Ciężką alergię na jad osy i pszczoły można skutecznie leczyć. Warto zadbać o to jeszcze przed sezonem aktywności owadów

Osoby uczulone na jad osy mogą mieć również alergię na jad szerszenia.
Osoby uczulone na jad osy mogą mieć również alergię na jad szerszenia. Fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Gazeta
Uczulenie na jad owadów błonkoskrzydłych, np. osy czy pszczoły, może być śmiertelnie niebezpieczne. W 2006 roku, w wyniku użądlenia w usta przez osę, po którym wystąpiła silna reakcja anafilaktyczna, zmarła znana aktorka Ewa Sałacka. Mimo iż udzielono jej natychmiastowej pomocy medycznej, nie udało się uratować jej życia. Ciężkie uczulenie na jad osy czy pszczoły nie jest rzadką chorobą, dotyczy około 4 proc. Polaków, czyli ponad 1,5 mln osób.


Prof. Marek Jutel, wice-prezydent Europejskiej Akademii Alergii i Immunologii Klinicznej, założyciel "ALL-MED” Medycznego Instytutu Badawczego w Polsce mówi, że największym problemem jest uczulenie na jad owadów błonkoskrzydłych, czyli na jad pszczoły, osy i szerszenia.


Mówienie o uczuleniu na owada, nie jest oczywiście w tej sytuacji, prawidłowym stwierdzeniem. Nie jesteśmy uczuleni na te owady, tylko na poszczególne składniki ich jadu, wprowadzanego do organizmu podczas użądlenia. Jeszcze jakieś 30 lat temu wcale nie było to takie jednoznaczne - pacjentów odczulano preparatami z całych ciał tych owadów.


Wraz z rozwojem badań klinicznych i postępem medycyny stwierdzono jednoznacznie, że jest to uczulenie na składniki jadu owadów, które znajdują się w workach jadowych u zakończenia żądła owada. Nie jest to też alergia na ukąszenie, tak jak w przypadku ukłucia komara, gdzie można być uczulonym na ślinę tego owada. Tu mamy do czynienia z reakcją na składniki białkowe znajdujące się w jadzie owada.


– Jad owada błonkoskrzydłego zawiera wiele substancji, z których niektóre są alergenami. W jadzie owadów znajduje się wiele białek, są to najczęściej enzymy, które ułatwiają penetrację toksycznych składników jadu do tkanek - to te substancje powodują ból przy użądleniu u wszystkich osób. Osoby uczulone na te alergeny mogą rozwijać reakcję alergiczną. Jesteśmy uczuleni głównie właśnie na te enzymy – wyjaśnia prof. Jutel.

Takie samo, a jednak inne uczulenie
U osób nieuczulonych mamy po użądleniu reakcję tkanek na toksyny. U tych, które mają alergię na jad, mamy reakcję alergiczną na enzymy niszczące tkanki. Do takiej reakcji dochodzi, kiedy nasz układ immunologiczny wytwarza przeciwciała. Nie każdy człowiek uczulony na jad owadów błonkoskrzydłych ma identyczny profil uczulenia, tzn. że te przeciwciała mogą rozpoznawać różne alergeny.

– Najczęściej przeprowadza się podstawową diagnostykę, która daje ogólną odpowiedź, czy osoba jest uczulona na cały jad, bez oceny uczulenia na jego składniki. Chcąc zbadać poszczególne alergeny zaleca się wykonanie bardziej szczegółowych badań aby uzyskać odpowiedź, na które dokładnie składniki jadu pacjent jest uczulony. To ma znaczenie, jeśli chodzi o rozróżnienie między uczuleniem na jad osy i pszczoły, których składniki jadu są różne – mówi profesor.
Dodaje, że kiedy mamy pacjentów uczulonych na jad osy lub szerszenia warto wiedzieć, że szerszeń ma taki sam skład jadu jak osa. Z medycznego punktu widzenia jest właściwie dużą osą. Jednak szerszeń jest większym owadem i wstrzykuje więcej jadu, dlatego reakcja na jego użądlenie jest zazwyczaj dużo cięższa.

Inny jest skład jadu pszczoły. Dlatego można być uczulonym na jad pszczoły, lub na jad osy. Bywa jednak, że są osoby uczulone na jad obydwu owadów.

– Czasami jednak mamy reakcję krzyżową. Polega ona na tym, że osoba uczulona na składniki np. jadu osy reaguje alergicznie na podobne składniki jadu, które znajdują się w jadzie pszczoły. Dlatego potrzebujemy diagnostyki komponentowej, żeby niepotrzebnie nie odczulać pacjenta dwoma jadami – zaznacza nasz rozmówca.

Wśród pszczół występujących w Polsce najczęściej spotykamy pszczołę miodną. Z tej samej rodziny owadów błonkoskrzydłych pochodzi również trzmiel, który jest wykorzystywany np. w szklarniach do zapylania roślin.

Osoby pracujące w szklarniach, w wyniku wielu użądleń, mogą uczulić się na jego jad. Uznawane jest to za ryzyko choroby zawodowej. Uczuleni na jad trzmiela mogą mieć też alergię na jad pszczoły miodnej. Takie osoby, żeby nie rezygnować z pracy, muszą podejmować leczenie polegające na odczulaniu.

Alergia alergii nie równa
Badania epidemiologiczne wskazują, że na jad owadów błonkoskrzydłych może być uczulonych kilkanaście procent populacji. Jednak większość z tych osób ma reakcje łagodne.

Do takich reakcji łagodnych, jak podkreśla profesor, zaliczają się duże reakcje miejscowe.

– Jeśli obrzęk w miejscu użądlenia ma więcej niż 10 cm, to uznajemy, że nie jest to zwykła reakcja na jad owada, a reakcja alergiczna miejscowa. Większość uczulonych na jad owadów błonkoskrzydłych ma właśnie te duże reakcje miejscowe, które po kilku dniach ustępują – tłumaczy prof. Jutel.

Dodaje, że w przypadku częstych użądleń może to być bardzo uciążliwe ale nie jest niebezpieczne, choć mogą występować ataki paniki u użądlonych osób. Jednak z punktu widzenia lekarskiego, te reakcje są łagodne. Najważniejsze, że ryzyko wystąpienia reakcji ciężkich, systemowych, nie jest u tych osób większe niż u ludzi, którzy nie są uczuleni na jad tych owadów.

Jeśli nie dochodzi do reakcji systemowych u osób uczulonych, to nie wymagają one dodatkowego postępowania leczniczego ze strony alergologa. Miejsce użądlenia należy schłodzić i przyjąć leki przeciwbólowe, np. niesterydowe leki przeciwzapalne, ale nie ma tu potrzeby specjalnej diagnostyki alergologicznej ani odczulania.

Natomiast 1- 4 proc. populacji może mieć reakcje systemowe, czyli dotyczące całego organizmu, nie tylko miejsca użądlenia. Anafilaksja to właśnie reakcja systemowa i do takiej reakcji doszło u wspomnianej wcześniej aktorki Ewy Sałackiej. Oczywiście są różne stopnie anafilaksji - od łagodnego do ciężkiego.

Łagodna reakcja systemowa nie jest dużym problemem zdrowotnym, ale tu już należy rozważyć dokładniejszą diagnostykę i odczulanie.

Objawy reakcji systemowej łagodnej, jak wyjaśnia profesor, to m.in. pokrzywka (może być na całym ciele) oraz obrzęk naczynioruchowy np. na twarzy lub kończynach. Jeśli nie występuje duszność, są to nadal reakcje łagodne.

Ciężka reakcja systemowa to duszność, tachykardia, spadek ciśnienia, a nawet utrata przytomności. Taka reakcja może też doprowadzić do śmierci osoby uczulonej.

Pomiędzy reakcją systemową łagodną, a ciężką mamy jeszcze reakcje ze strony przewodu pokarmowego, które mogą się pojawić - nudności, wymioty, biegunka.

Odczulanie dla najbardziej zagrożonych
– Jeśli do poradni alergologicznej zgłasza się pacjent, u którego wystąpiła reakcja systemowa po użądleniu owada błonkoskrzydłego, nawet wiele lat temu, to najpierw ustalamy stopień reakcji systemowej. Jeśli była to ciężka reakcja systemowa, to kierujemy pacjenta na odczulanie – mówi prof. Jutel.
Prof. Marek Jutel
Alergolog, wice-prezydent Europejskiej Akademii Alergii i Immunologii Klinicznej, założyciel "ALL-MED” Medycznego Instytutu Badawczego w Polsce

Jednak zanim przystąpimy do immunoterapii, czyli odczulania pacjenta, musimy potwierdzić, że reakcja systemowa rzeczywiście była reakcją alergiczną na jad owadów. Czasami do podobnych objawów, jak te systemowe, alergiczne dochodzi chociażby z powodów psychologicznych. Immunoterapia działa tylko wtedy, kiedy pacjent jest uczulony na jad owadów, więc musimy występowanie tej alergii potwierdzić badaniami.

Zaczyna się zwykle od wykonania testów skórnych, a dokładnie testów śródskórnych, które w przypadku tej alergii są lepsze niż testy punktowe, które są wykorzystywane w diagnostyce innych uczuleń.

Zalecane jest wykonanie, dla potwierdzenia, testu na przeciwciała IgE przeciwko jadom w surowicy.

Jeśli mamy już pewność, co do ciężkości reakcji systemowej i jej przyczyny, czyli w tym wypadku alergii na jad owadów błonkoskrzydłych, to warto dodatkowo wykonać jeszcze diagnostykę komponentową, która potwierdzi nam, na jaki składnik jadu dokładnie jesteśmy uczuleni.

– To ważne, bo składnik może powtarzać się w jadach różnych owadów i może okazać się, że zareagujemy systemowo na jad nie tylko np. osy ale i pszczoły – podkreśla nasz rozmówca.

Dodaje, że jeśli chodzi o reakcje krzyżowe, w przypadku uczulenia na jad owada błonkoskrzydłego, ograniczają się one praktycznie do wystąpienia ewentualnych reakcji na jady innych błonkoskrzydłych.

Osoby np. uczulone na jad pszczoły, mogą zareagować alergicznie również nawet na pierwsze użądlenie osy. To z powodu faktu, że niektóre składniki, enzymy, znajdujące się w jadach obu owadów, są bardzo podobne. Te same przeciwciała IgE, które rozpoznawały w naszym organizmie jad pszczoły, będą rozpoznawać jad osy.

Zestaw ratunkowy i koniecznie odczulanie
Jeśli chodzi o pacjentów, u których występują reakcje systemowe, to trzeba postępować dwutorowo. Po pierwsze, taki pacjent powinien zawsze mieć przy sobie zestaw pierwszej pomocy. W skład takiego zestawu wchodzi m.in. strzykawka z adrenaliną oraz leki przeciwhistaminowe. Przy ciężkich reakcjach systemowych tylko iniekcja adrenaliny ratuje życie.

– Jednak najlepszym postępowaniem jest odczulanie. U 9 na 10 pacjentów, którzy byli odczulani, nie występują już reakcje systemowe po użądleniach owadów, na których jad te osoby reagowały. Jest to tak naprawdę jedna z najskuteczniejszych metod leczenia. Pacjentom, którzy mieli ciężkie reakcje systemowe, nawet po odczulaniu zalecamy, by na wszelki wypadek nadal nosili ze sobą zestawy ratunkowe – mówi prof. Jutel.

Szybsze i wolniejsze odczulanie
Celem odczulania jest wytworzenie u pacjenta tolerancji na alergen. Immunoterapia, czyli odczulanie, może być przeprowadzane z pomocą preparatów wodnych lub depot, zawierających alergeny pozyskane z jadu osy i pszczoły.

Zdaniem profesora, jedne i drugie preparaty są bezpieczne i skuteczne. Jednak stosuje się je w zależności od założonego schematu odczulania. Preparaty wodne szybciej uwalniają jad do organizmu osoby odczulanej, natomiast preparaty depot - wolniej.

Szczepionki depot, są zdaniem profesora, bezpieczniejsze, nowocześniejsze, mają zwykle mniej działań niepożądanych, choć te i tak występują rzadko. Należy je podawać w warunkach ambulatoryjnych, gdzie pacjent po podaniu pozostaje pod obserwacją lekarza.

Natomiast preparaty wodne stosowane są zwykle w leczeniu szpitalnym. Jest to o tyle uzasadnione, że podczas hospitalizacji przeprowadza się przyśpieszone schematy odczulania, których nie można zastosować z pomocą preparatów depot.

Stosując preparaty wodne, można podać więcej dawek, w krótszym czasie. Jeśli w krótkim czasie podamy preparaty depot, to mogłoby dojść do sytuacji, kiedy po pewnym czasie jad zacznie się uwalniać z wielu dawek jednocześnie, co oczywiście nie jest bezpieczne dla chorego. Dlatego w szpitalnych schematach leczenia zwykle stosuje się preparaty wodne.
Odczulać trzeba się do końca
– Przy odczulaniu najpierw mamy fazę wstępną, kiedy podajemy wzrastające dawki preparatu. Już po tej fazie wstępnej, 90 proc. pacjentów nie powinno mieć reakcji systemowych po użądleniu. Taką fazę wstępną w warunkach szpitalnych można przeprowadzić nawet w ciągu jednego dnia – tłumaczy profesor.

Dodaje, że w schematach ambulatoryjnych, gdzie pacjent dostaje szczepionkę co tydzień, fazę wstępną można zakończyć po 15 - 18 tygodniach. Odczulanie można rozpocząć o każdej porze roku.

Jednak faza wstępna odczulania nie wystarczy. Jeśli osoba uczulona nie będzie przyjmowała dawek przypominających preparatu, to tolerancja na jad bardzo szybko zaniknie, po około miesiącu.

Dlatego odczulanie musi być przeprowadzone do końca. W sumie cała procedura trwa od 3 do 5 lat. Z tym że dawki przypominające są zwykle podawane co miesiąc, nie tak jak w fazie wstępnej co tydzień (w schemacie ambulatoryjnym). Po przeprowadzeniu całego odczulania stan tolerancji na jad owada powinien utrzymywać się już przez całe życie.
Lato bez lęków
Alergia na jad owadów błonkoskrzydłych to choroba, której towarzyszy lęk. Szczególnie osobom, które miały ciężkie reakcje systemowe po użądleniu.

– Ten lęk zmniejsza się, jeśli pacjenci mają kontakt z dobrym alergologiem, który przede wszystkim leczy alergię i tłumaczy na czym polega cały proces odczulania. Po przeprowadzeniu odczulania te osoby powoli odzyskują pewność siebie i przestają żyć w ciągłym lęku, szczególnie w miesiącach aktywności owadów – opowiada nam prof. Jutel.

I dodaje: – Jeśli taki pacjent dobrze znosi dawki przypominające preparatu odczulającego, a wie, że zawiera on jad odpowiadający użądleniom dwóch pszczół i kilku os, to ma świadomość, że nie musi się obawiać o swoje życie przy ewentualnym użądleniu.

Odczulanie to leczenie bezpieczne i w wielu wypadkach ratujące życie osobom z ciężkimi alergiami na jad owadów błonkoskrzydłych. Jeśli przyjrzymy się wielu procedurom medycznym, to możemy z całą pewnością stwierdzić, że odczulanie należy do tych bezpieczniejszych.

– Bardziej niebezpieczna bywa choćby antybiotykoterapia. Podawanie kontrastu w radiologii jest obciążone dużo większym ryzykiem anafilaksji niż odczulanie.

Jednak, jak tłumaczy alergolog, oczywiście całkowicie nie można wykluczyć wystąpienia działań niepożądanych po podaniu alergenu tym pacjentom. Dlatego zalecane jest, aby procedurę podawania tej immunoterapii wykonywały osoby odpowiednio przeszkolone, o wysokich kwalifikacjach oraz w ośrodkach odpowiednio do tego przygotowanych.

Nie każdy alergolog może to robić, lekarz musi być odpowiednio przeszkolony. Podawanie szczepionki musi być też wykonywane w takich warunkach, które pozwolą na natychmiastową pomoc pacjentowi w sytuacji, gdyby jednak pojawiły się działania niepożądane.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...