
Wtorkowy poranek był dla wielu gimnazjalistów momentem historycznym. Z jednej strony strajk nauczycieli, który zagroził odbyciu się egzaminów oraz fakt, że jest to ostatni egzamin w historii polskich gimnazjów. Atmosfera jest więc nerwowa i nie trudno o błąd, który może okazać się fatalny w skutkach dla uczniów. Trudne zadanie mają przede wszystkim szkoły, których wpadka w organizacji egzaminu może oznaczać jego unieważnienie dla wszystkich zdających.
REKLAMA
Noga może powinąć się każdemu, zwłaszcza podczas tak stresującej sytuacji jaką jest egzamin gimnazjalny. Wielu uczniów w te dni będzie musiało uważać, żeby nie zrobić głupiego błędu, żeby ich prace nie zostały unieważnione. Tak samo muszą się mieć na baczności nauczyciele i kadra opiekująca się gimnazjalistami podczas egzaminu. Od poprawności ich pracy zależy los egzaminu całego rocznika w ich szkole.
Okazuje się bowiem, że według zasad stworzonych przez resort edukacji, egzamin gimnazjalny można podważyć i unieważnić z wielu powodów po stronie ucznia, ale także po stronie szkoły.
Jeśli chodzi o zachowanie ucznia, to jego praca może zostać unieważniona, gdy wniesie na salę i użyje telefonu komórkowego lub innego urządzenia komunikacyjnego, konsultuje swoje odpowiedzi z innymi uczestnikami egzaminu lub gdy egzaminator podczas weryfikacji pracy stwierdzi, że ściągał.
Obowiązki szkoły
Są jednak pewne przepisy, których musi także przestrzegać szkoła, która organizuje egzamin. To szczególnie ważne obecnie z dwóch powodów. Po pierwsze każdy błąd szkoły oznacza unieważnienie całego egzaminu, a po drugie, w czasie trwającego strajku placówki oświatowe mają jeszcze bardziej utrudnione zadanie.
Są jednak pewne przepisy, których musi także przestrzegać szkoła, która organizuje egzamin. To szczególnie ważne obecnie z dwóch powodów. Po pierwsze każdy błąd szkoły oznacza unieważnienie całego egzaminu, a po drugie, w czasie trwającego strajku placówki oświatowe mają jeszcze bardziej utrudnione zadanie.
Przede wszystkim zdaniem MEN egzamin musi przebiegać w ciszy i spokoju. Jeśli ktoś będzie je zakłócał, sprawdzian zostanie przerwany. I chyba do tego odnosi się poniedziałkowe rozporządzenie resortu edukacji, które stwierdziło, że na teren szkół, w których będą przeprowadzane egzaminy, nie mają wstępu przedstawiciele mediów.
Ponadto na sali egzaminu mogą być obecni jedynie nauczyciele nieuczący przedmiotu, z którego odbywa się sprawdzian, w przeciwnym razie jego ważność może zostać podważona. Dodatkowo szkoły muszą zadbać o odpowiednie przygotowanie sali egzaminacyjnej. Nie mogą na nich znajdować się żadne materiały dydaktyczne jak mapy, fiszki czy słowniki.
