"Może herbatki zrobić?", czyli jak zwracać się do teściowej, gdy słowo "mama" nie przechodzi przez usta

Relacje z teściowymi potrafią być skomplikowane, podobnie zresztą jak... zwracanie się do nich
Relacje z teściowymi potrafią być skomplikowane, podobnie zresztą jak... zwracanie się do nich Fot. 123rf
Mamo, tato? Ok, tradycja tradycją, ale wiele osób nie chce tak się zwracać do teściów i już (zwłaszcza, kiedy lubi się ich średnio). Co wtedy? Pani, panie? Małgosiu, Andrzeju? A może po prostu nijak? Niby nic, ale jednak rozmowa z teściami jest dla wielu wyjątkowo problematyczna.


Życie jest wystarczająco skomplikowane, jednak ludzie uwielbiają je komplikować jeszcze bardziej. A na pewno Polacy. Ot, chociażby w kwestii zwracania się do teściów. W Stanach Zjednoczonych – a przynajmniej w amerykańskich serialach i filmach – mówi się do nich na "ty" i nie ma problemu. "John, podasz mi cukier?" – prosto i na luzie.


Jednak nad Wisłą wcale tak prosto i na luzie nie jest. Jak się zwracać do teściów? To może wydawać się problem wydumany, ale dla niektórych urasta on do rangi Największego Problemu na Świecie. Nic dziwnego. To może być niezręczne.

Szczególnie dla ludzi młodych, którzy mają dość sztywnych tradycji.

"Mamo", "Tato"

Zgodnie z polskim zwyczajem przyjęło się, że do rodziców małżonka powinno mówić się per "mamo" lub "tato" – w końcu małżeństwo jest według wiary chrześcijańskiej jednością. Jeśli jedna dusza, jedno ciało, to również wspólni rodzice prawda? Chociaż brzmi to dość dziwacznie.

Jednak jak się okazuje, młode pokolenie ma z tym problem. – Z moją teściową mam średnią relację. Nie nienawidzimy się, ale też nie kochamy. Wzięłam ślub ponad rok temu i wciąż mam problem z mówieniem do niej "mamo", czego ona, a także mój mąż wyraźnie ode mnie oczekują. Jednak ja nie mogę się przełamać, słowo "mama" nie przechodzi mi przez usta. Bo to jednak moja mama nie jest – mówi Wiktoria.


W podobnym tonie brzmi Ania. – Nie mówię do żony mojego męża "mamo", bo po prostu nie chcę. Nie możemy się dogadać, więc z jakiej paki mam zwracać się do niej jak do rodzonej matki? – bulwersuje się. Z kolei Ida dodaje, że swoją teściową bardzo lubi, ale to słowo jakoś też jej nie pasuje. – To jest jakieś dziwaczne. Moi rodzice nie mieli z tym problemu i mówili do moich dziadków z obu stron "mamo", "tato". Ale ja jakoś nie mogę – wyznaje.

Oczywiście nadal są osoby, które od razu zwracają się swoich teściów, jak do własnych rodziców. Chociażby mąż Wiktorii. – W ogóle nie miał z tym problemu – mówi.

Ta tradycja jest w Polsce tak zakorzeniona, że niektórzy rodzice mają wręcz pretensje lub jest im przykro, kiedy partner ich dziecka nie mówi do nich "mamo" i "tato". Jednak niektórzy wcale takich zwrotów do szczęścia nie potrzebują i są "na luzie" – wtedy mówią synowej czy zięciowi, jak ci mogą się do nich zwracać.

Ale jeśli nic nie powiedzą, a słowa "mama" i "tata" nie przechodzą przez usta? Co robić? Zawsze można iść na kompromis i mówić "podałaby mi mama cukier", "smakuje tacie ciasto". Jednak umówmy się – mało kto już dzisiaj tak mówi. Bo brzmi to niesamowicie archaicznie.

Są jeszcze inne opcje.

"Pani", "Panie"

– Przed ślubem mówiłam do mamy mojego chłopaka per "pani", więc wyszło jakoś tak naturalnie, że po ślubie nadal tak do niej mówię. Teściowa nie ma z tym problemu, a mi to odpowiada. Relacje mamy dobre – opowiada Ewa.

"Pan", "pani" jest opcją bezpieczną i wybiera ją sporo osób. Może być i "proszę pani", i "pani Agnieszko". Jednak dla niektórych ta forma jest zbyt oficjalna, mało rodzinna. Chyba, że z teściami widzimy się sporadycznie. – Mieszkamy za granicą, z teściami widzimy się raz do roku. Przez telefon rozmawia z nimi raczej mąż, dlatego forma "pani", "pan" jest u nas na miejscu – mówi Kasia.

Jednak, kiedy spotkania są częstsze, a relacje bliższe – może małżeństwo mieszka razem z teściami? – "pan", "pani" może być problematyczne. Szczególnie, kiedy na świat przychodzą dzieci, chociaż wiele osób i tutaj sobie radzi. Kiedy mówią do dzieci o teściowych, mówią po prostu per "babcia" i "dziadek".

Jest też inna, trochę podobna opcja.

"Teściowo", "Teściu"

To forma, którą wybiera jednak stosunkowo mało ludzi. Dlaczego? – Nie powiem do teściowej "teściowo", bo brzmi to po prostu kretyńsko. Przez usta mi to nie przejdzie – mówi Ania, która wcześniej wyznała, że nie potrafi mówić do matki męża per "mamo".

To opcja dość oschła i mało sympatyczna. Już "pani Jadziu", "panie Mietku" brzmi milej. Zasady savoir vivre raczej więc ją odrzucają. Co innego mówić komuś o "swojej teściowej", a coś innego mówić do niej samej "moja teściowo".

Zostają więc jeszcze dwie opcje.

Po imieniu

Tak mówią w USA i na Zachodzie, w Polsce to jednak wciąż mniej popularna opcja niż "mamo" i "tato". Jednak coraz częstsza. Chociaż problem jest taki, że sami raczej nie możemy wyjść z inicjatywą, żeby do rodziców partnera tak się zwracać. Dlaczego? Z grzeczności. Zasady dobrego wychowania mówią bowiem wprost, że to starsza osoba proponuje młodszej, aby przejść na "ty".

– Mówię do teściowej "Aniu", bo sami mi to zaproponowała. Po ślubie mówiłam do niej, tak jak wcześniej "pani Aniu", ale powiedziała mi, że przez to czuje się stara i żebym mówiła jej po prostu per "Aniu". Świetna babka z tej mojej teściowej – opowiada Aneta.

To opcja tak naprawdę najlepsza – bez zadęcia i nieoficjalnie, ale uprzejmie i miło. Rodzinnie, ale niezbyt poufale. Jednak zależy to oczywiście od teściów, bo niektórzy po prostu nie życzą sobie takiej formy. Od niektórych można wręcz usłyszeć, że przecież "nie są naszymi kolegami".

Jednak jeśli taka opcja im się spodoba, problem z głowy. Jest idealnie.

A jeśli nie? Co zostaje?

Bezosobowo

To forma obecnie... najpopularniejsza wśród młodych osób. Co chyba najbardziej pokazuje, jaki ze zwracaniem się do teściów jest problem. Forma bezosobowa to bowiem jedyna deska ratunku, kiedy nie chcemy mówić "mamo", formy "pani" i "teściowo" wydają nam się zimne i bez serca, a o mówieniu po imieniu nie ma mowy.

– Za wszelką cenę unikam sytuacji, w których muszę zwrócić się do teściowej bezpośrednio. Mówię więc bezosobowo, jednak jest to często męczące, bo czasem się zagalopuję, pogubię i zupełnie nie wiem, co robić. Wtedy jest bardzo niezręcznie i teściowa widzi, że po prostu nie chcę do niej powiedzieć "mamo" – mówi Wiktoria.

Bezosobowo, czyli jak? "Smakuje sałatka?", "Mogę prosić cukier?", "Może herbaty zrobić?", i tak dalej, i tak dalej. Jednak jeśli z teściami widzimy się często, ta forma może być po prostu skomplikowana, bo wymaga dużo zachodu. Ale jeśli nie wiemy, jak się do teściów zwracać, to naprawdę jedyna opcja.

Jak ułatwić sobie życie? Najlepiej... po prostu zapytać. Niby proste, ale jednak trudne, bo wielu z nas się krępuje. Jednak lepiej oszczędzać sobie stresu w tym stresującym świecie i po prostu zadać teściowej lub teściowej pytanie. Nie musi być oficjalnie, może być żartem. Zaoszczędzimy sobie wtedy sporo nerwów.

Chyba, że teściowa powie nam, że chce być "mamą" i już. Wtedy nie mamy wyjścia – albo się przełamiemy, albo... wracamy do punktu wyjścia.

Albo rozwód. Chociaż może lepiej nie. Nie warto.