Boeing 737 wpadł do rzeki przy próbie lądowania na Florydzie. Na pokładzie było 136 pasażerów.
Boeing 737 wpadł do rzeki przy próbie lądowania na Florydzie. Na pokładzie było 136 pasażerów. Fot. Twitter.com / @JSOPIO

Boeing 737 wpadł do Rzeki Świętego Jana w Jacksonville w USA w stanie Floryda. Na pokładzie znajdowało się 136 pasażerów. Wiadomo, że nikt nie zginął i nie odniósł poważnych obrażeń. Trwa akcja ratunkowa, na miejsce wysłano ekipę z Narodowej Rady Bezpieczeństwa Transportu.

REKLAMA
Do wypadku doszło około godz. 21.40 czasu lokalnego. Samolot leciał z bazy wojskowej na Kubie, ale przy podejściu do lądowania trafił na burzę z piorunami. Jak podaje agencja Reutera maszyna wypadła z pasa i znalazła się w rzece Świętego Jana w Jacksonville na Florydzie.
Na pokładzie czarterowego pasażerskiego Boeinga 737 znajdowały się 143 osoby – 136 pasażerów i 7 członków załogi. Potwierdzono, że nikt nie zginął ani nie odniósł poważnych obrażeń. 21 poszkodowanych trafiło do szpitala.
Tak wyglądała trasa samolotu, który próbował wylądować w bazie wojskowej na Florydzie.
Z kolei lokalna policja opublikowała dwa zdjęcia z miejsca zdarzenia. Widać na nich, że samolot nie zanurzył się cały w wodzie.

Jedna z pasażerek w rozmowie z CNN relacjonowała, że moment, kiedy samolot opuścił pas startowy był "przerażający". – Maszyna dosłownie uderzyła w ziemię i podskoczyła. Było jasne, że pilot stracił nad nią kontrolę – opowiadała. – Nagle znaleźliśmy się w wodzie. Nie wiedzieliśmy, czy to rzeka czy ocean. Czułam zapach wyciekającego paliwa – dodała.
Akcja ratunkowa jeszcze się nie zakończyła. Amerykańska Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) wysłała na miejsce swoich ekspertów, by uczestniczyli w prowadzonych działań i wyjaśnili okoliczności zdarzenia.
źródło: CNN