
Wizyta Anny Zalewskiej w małym Bierutowie momentalnie odbiła się szerokim echem w kraju. Minister edukacji, która podczas strajku nauczycieli siedziała cicho, rozpoczęła kampanię do PE, ale nauczyciele nie dali jej o sobie zapomnieć. – Przyjechałem, żeby zapytać dlaczego ona i rząd mówią nieprawdę? – mówi nam jeden z nich. To on głośno zarzucił Zalewskiej kłamstwo.
Spotkanie w Bierutowie zapewne miało być ciche i spokojne, żadnych fanfar, nie bardzo nawet widać na nim przedstawicieli lokalnych władz. W małej sali, która – sądząc po krążących w sieci nagraniach – nie była szczególnie przygotowana na ten cel.
Za Anną Zalewską widać stos krzeseł, na biurku skromne kwiatki wręczone jej chyba wcześniej, a przed nią grupę starszych ludzi. – To głównie wyznawcy PiS. Bierutów to mała miejscowość. Większość z tych osób znam osobiście albo spotykam je w codziennych sytuacjach. Było też kilku policjantów ubranych po cywilnemu – mówi naTemat Grzegorz Jeziorski, nauczyciel historii i WOS w dwóch bierutowskich szkołach. Ocenia, że w spotkaniu z minister edukacji wzięło udział 35-40 osób.
"Gratulujemy odwagi" On również był na sali, choć w zdecydowanej mniejszości. – Było nas troje nauczycieli, mąż jednej nauczycielki oraz pewien przeciwnik rządu, który po 20 latach mieszkania w Anglii, wrócił do kraju – mówi. Mieli wykrzykniki, on jeszcze koszulkę z napisem "konstytucja".
To oni swoimi pytaniami tak zdominowali spotkanie, że zrobiło się głośno na całą Polskę. – Przyjechałem specjalnie, bo chciałem zadać pytania, które od dawna mnie nurtowały. Chciałem zapytać, dlaczego pani Zalewska, i rząd, wprowadzają opinię publiczną w błąd i okłamują ludzi? – mówi nam nauczyciel.
W poniedziałek, gdy przyszedł do szkoły, już przy wejściu zaczął zbierać gratulacje: – Przy drzwiach stało czworo nauczycieli. Podnieśli kciuki do góry, mówili: Super, rewelacja, gratulujemy odwagi. Potem dzwonili też z innej szkoły. Miałem pełne poparcie – słyszę.
Dlaczego sami nie przyszli na spotkanie? – Powiedzieli, że nie mogą na nią patrzeć – odpowiada.
"Kłamstwo na każdym miejscu" Bierutów to małe miasto niedaleko Wrocławia, 5 tys. mieszkańców. Pięć placówek oświatowych, z których wszystkie brały udział w strajku. W szkołach, gdzie działa i ZNP i Solidarność, podpisano porozumienie, nauczyciele strajkowali razem. Jak informował burmistrz miasta, w placówkach oświatowych w Bierutowie udział w strajku deklarowało niemal 100 procent nauczycieli.
Dlatego, gdy kilka dni temu prezes ZNP dowiedział się, że Zalewska ma przyjechać do Bierutowa, pomyślał, że to szczyt bezczelności. – To jest dla mnie sensacja, że tu przyjechała. Szukanie głosów w takich małych miasteczkach, w sytuacji takiej, gdzie wszyscy są rozgoryczeni? Płakać się chce, co zrobiono z nami, ze środowiskiem nauczycielskim. To się w głowie nie mieści. Brak słów. Gdybym dziś miał podejmować decyzję o pracy w szkole, w życiu bym jej nie podjął – mówi naTemat Andrzej Woźniak, prezes ZNP w Bierutowie.
Oficjalnie związek zbojkotował spotkanie z Zalewską. – Tak nas gnębiono, tak nas upokorzono, że nie chce się już rozmawiać z takimi ludźmi. Kłamstwo na każdym miejscu. Najsmutniejsze jest, że ona jest z Dolnego Śląska, że była nauczycielką, że jest z naszego środowiska. Nie rozumiem, dlaczego nie pojechała do rodzinnych Świebodzic, dlaczego tam nie jedzie szukać głosów? – pyta prezes.
"Jak można publicznie wprowadzać opinię w błąd?" Trójka nauczycieli zdecydowała jednak inaczej. – Stwierdziłem, że trzeba pójść, bo inaczej byliby sami klakierzy, którzy w bałwochwalczych peanach będą mówić o działaniach pani Zalewskiej – reaguje Grzegorz Jeziorski.
Przyjechał, bo chciał konkretnie zapytać o podwyżki. – Chciałem zapytać, dlaczego rząd wprowadza opinię publiczną w błąd i okłamuje ludzi, którzy nie znają spraw związanych z płacami nauczycieli, jeśli chodzi o nasz pensje i podwyżki. Rząd, owszem, rzekomo dał podwyżkę od 1 kwietnia 2018 roku w wysokości 105 zł netto. Natomiast nie mówiło się o tym, że od 1 stycznia 2018 roku nauczycielom zabrano jeden z dodatków. Jako nauczyciel mianowany miałem dodatku 90 zł, czyli w skali roku na podwyżce pani Zalewskiej byłem do tyłu 105 zł – opowiada.
Drugie pytanie dotyczyło podwyżek za PO. – Chciałem zapytać dlaczego pani Zalewska publicznie kłamie, i rząd też, twierdząc, że za poprzednich rządów nauczyciele też nic nie dostali i wtedy siedzieli cicho. Owszem, przez ostatnie trzy lata rządów PO nie było podwyżek, ale była deflacja. Za to przez pierwszych 5 lat, dostaliśmy jako nauczyciele 41 procent. Jak można publicznie wprowadzać opinię w błąd? Jawnie kłamiąc, zaprzeczając faktom, które miały miejsce? – reaguje.
Na spotkanie z Zalewską przywiózł ze sobą paski wypłat, ale nie było możliwości, by je minister pokazać. Ostro zareagował też, gdy Zalewska mówiła o fińskich szkołach.
"Wszystkie odpowiedzi rozmywała" Pytania sprowokowała sama Anna Zalewska. Dostrzegła osoby z wykrzyknikami na pomarańczowym tle.
– Powiedziała, że na pewno potwierdzimy, że rząd dba o zmiany w oświacie. Usłyszeliśmy: Dostaliście państwo podwyżki. W sumie podsumowała, że dostaliśmy 20 procent. To przelało czarę goryczy. Zadałem pytanie, ale ona przez 10 minut kompletnie rozmyła odpowiedź, bez podania konkretów. A na pytanie o PO, powiedziała, że nic za poprzedniego rządu nie dostaliśmy.
Anna Zalewska
Bierutów
Nauczyciel dodaje: – W pewnym momencie powiedziałem: Widzę, że nie można z panią merytorycznie rozmawiać ani dyskutować. Pani minister na to: Ale dlaczego nie, ja jestem otwarta na dyskusje. Wtedy powiedziałem, że mamy zupełnie inne zdania, a jej odpowiedzi nie są odpowiedziami na moje pytania.
Pytania zadawali też inni przeciwnicy rządu. – Jej odpowiedzi trwały po około 10 minut, były rozmyte. Polak, który wrócił z Anglii zapytał, dlaczego ucieka do Brukseli, koleżanka zapytała też o nieprawdziwe informacje dotyczące likwidacji godzin karcianych – mówi.
Grzegorz Jeziorski nie zdążył zapytać o wszystko. A o kłamstwie mógłby jeszcze mówić.
Grzegorz Jeziorski
Zrobiło się nerwowo. I jeśli tak będzie w innych miastach, do samych wyborów 26 maja, nauczyciele mogą jeszcze Annie Zalewskiej zgotować przedwyborczy koszmar. "Brawo wy, w Bierutowie. Naród się obudził" – biją brawo internauci.
Nauczyciel z Bierutowa nie żałuje niczego, co powiedział. Tak, był w emocjach: – Jeśli przedstawiciel rządu na spotkaniu z obywatelami kraju publicznie mówi nieprawdę, to jak mogły nie ponieść mnie emocje?
