
Władysław Kosiniak-Kamysz pochwalił się w sieci narodzinami córki i chyba nie spodziewał się, że zostanie zaatakowany przez… księdza. Teraz duchowny przeprasza za swój wpis na Twitterze. Co na to wszystko lider PSL?
REKLAMA
W niedzielny poranek szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz zamieścił na Twitterze zdjęcie – on, żona, a na rękach malutka córeczka. Podpis był krótki: "Zosia". I zielone serduszko.
Z gratulacjami pospieszyli politycy z różnych stron, często ze sobą zwaśnionych. Zgrzyt pojawił się jednak po publikacji, na którą zdecydował się znany z Twittera ks. Janusz Chyła. Wpis wprawdzie już zniknął, ale screeny pozostały. "Gdzie Pana nowoczesność? Może Zosia woli mieć na imię Donald lub jakoś podobnie?" – dopytywał.
W poniedziałek duchowny chyba zrozumiał, że przesadził i zamieścił wpis z przeprosinami. "Nie było moją intencją obrażenie Władysława Kosiniaka-Kamysza, a tym bardziej Zosi. Zwróciłem jedynie uwagę na problem relatywistycznego podejścia do płci, która rzekomo nie jest przypisana do natury, lecz kultury. Przepraszam za wywołane zamieszanie. Pozdrawiam Rodziców i ich Córkę" – napisał.
"Polityk PSL na ten post odpowiedział krótko, ale bardzo wymownie. Będę pamiętał o Księdzu w swojej modlitwie. Z Bogiem" – czytamy w jego poście.
Ks. Janusz Chyła to duchowny z Chojnic – wręcz gwiazda Twittera. Na tym portalu społecznościowym zadebiutował w 2012 roku. Po paru latach wydał nawet książkę "Ewangelia na Twitterze", w której zebrał wszystkie teksty nawiązujące do Ewangelii.
