
Film Tomasza Sekielskiego to właściwie historia o zamkniętych drzwiach i całowaniu klamek. Otwarty na ludzi, gotowy do zmian, bezkompromisowo walczący z pedofilią – taki właśnie jest rzekomo Kościół w Polsce. Wszystko byłoby idealnie, gdyby nie była to jedna wielka bzdura.
Ten, komu jednak uda się przekroczyć zamknięte na wszystkie spusty drzwi, i znajdzie się wśród nielicznych, którym łaskawie umożliwiono rozmowę z "najważniejszymi", wchodzi na wyższy poziom wtajemniczenia.
Śmierć księdza Cybuli
Kolejnym wątkiem, który mógł umknąć w zalewie odrażających i wstrętnych zachowań księży, jest śmierć jednego z nich. Ks. Franciszek Cybula, m.in. kapelan prezydenta Lecha Wałęsy, umiera właściwie na oczach twórców. Jeszcze scenę, dwa ujęcia wcześniej widzimy jak ksiądz – co prawda już niedomagający – rozmawia ze swoją ofiarą, żeby za chwilę zobaczyć, jak ratownicy pogotowia ratunkowego wynoszą jego ciało na noszach.
Tak, tłumaczenie to kolejny wątek tej opowieści. Tak, ten też można było pominąć, choć absurdy, które słyszeliśmy z ust księży przyznających się do wykorzystywania dzieci szokowały. "To objaw takiej ojcowskiej miłości" – powiedział ksiądz, z którym po latach skonfrontowała się Anna, czyli jego ofiara.
W temacie przepraszania jest jeszcze jedna istotna scena. Trudno nie mieć odruchu wymiotnego, gdy w dziewiętnastej minucie filmu ksiądz unosi się, aby okazać Annie Misiewicz "szacunek"... Chce pocałować kobietę w rękę. Człowiek, który zniszczył jej życie, człowiek, który dawno temu przekroczył wszelkie granice, człowiek który ją dotykał, całował, wykorzystywał.
Przy postaci Anny warto zatrzymać się na dłużej. Jej dramat rozpoczął się, kiedy miała 7 lat. W filmie odważnie mówi o tym, co wydarzyło się za drzwiami plebanii. Dziś 39-letnia kobieta nie ukrywa także tego, że ksiądz zniszczył jej życie, że wciąż ma przez niego koszmary lub nie może spać.
Są też sceny groteskowe. Przykładem takiej jest widok prezydenta Lecha Wałęsy w koszulce z napisem "Konstytucja". Akurat w tym szczególe nie ma nic dziwnego i nic nowego. Przywykliśmy do tego, że tam, gdzie Wałęsa, tam i jego charakterystyczna garderoba.
To też można było przegapić. Napisy końcowe. Właściwie tych kilka zdań idealnie podsumowuje postawę Kościoła. Tego, który manifestuje hasła: "Zero tolerancji dla pedofilów", a który w rezultacie nie ma odwagi odpowiedzieć na trudne pytania.
"Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki odmówił udziału w filmie"
"Kardynał Kazimierz Nycz nie odpowiedział na naszą prośbę o udział w filmie"
"Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź nie odpowiedział na naszą prośbę o udział w filmie"
"Biskup Jan Tyrawa nie odpowiedział na naszą prośbę o udział w filmie"