Żona Sekielskiego o efekcie filmu o pedofili wśród duchownych. "Odzywają się do nas też księża"

Anna Sekielska, żona Tomasza Sekielskiego, przyznała, że są oni zaskoczeni tak wielkim sukcesem dokumentu "Tylko nie mów nikomu".
Anna Sekielska, żona Tomasza Sekielskiego, przyznała, że są oni zaskoczeni tak wielkim sukcesem dokumentu "Tylko nie mów nikomu". Fot. Instagram/wydawnictwo_oddeskidodeski
Anna Sekielska udzieliła Wirtualnej Polsce wywiadu, w którym wypowiedziała się na temat filmu "Tylko nie mów nikomu" w reżyserii jej męża. Przyznała, że sukces dokumentu był dla ich rodziny wielkim zaskoczeniem. Sekielscy nie uniknęli jednak słów krytyki.


Anna Sekielska szczerze przyznała, że są zaskoczeni tak dużym i pozytywnym oddźwiękiem filmu o pedofilii wśród księży. Dokument "Tylko nie mów nikomu" ma już na YouTube ponad 21 milionów wyświetleń.

– Jeszcze przed premierą Tomek z Markiem dywagowali, że jak będzie kilka milionów wyświetleń w ciągu miesiąca, to będzie dobrze – stwierdziła Sekielska w rozmowie z portalem. Powiedziała też, że po premierze dokumentu otrzymała wraz z mężem wiele pozytywnych wiadomości i dużo wsparcia. Nie obyło się jednak bez negatywnych komentarzy.


– Tuż po samym filmie dostałam kilka nieprzyjemnych telefonów. Że działamy na zlecenie opozycji, że chcemy obalić rząd – zaznaczyła. Jak podkreśliła, na szczęście wszystko ucichło po paru dniach od emisji dokumentu.

– Po filmie dostaliśmy bardzo wiele wiadomości. Jest ich tyle, że nie jestem w stanie na nie wszystkie odpowiedzieć. Przysyłają je zarówno moje koleżanki, jak i osoby w wieku ich mam, babć. Odzywają się do mnie także księża – opowiedziała Anna Sekielska.


I dodała: – Marek i Tomek też dostają bardzo dużo wiadomości. Ludzie im dziękują. Piszą, że mają nadzieję, że film coś w końcu zmieni, bo widzą, że sama instytucja Kościoła nie funkcjonuje tak, jak powinna. I to nie jest kwestia wiary.

Żona dziennikarza przyznała, że od premiery "Tylko nie mów nikomu" żyje jak "na haju". – Ludzie na ulicy zatrzymują samochody, tamują ruch, wyciągają do Tomka ręce, żeby mu podziękować. To jest coś zaskakującego – powiedziała.

Sekielska wypowiedziała się także na temat swojej córki, która być może pójdzie w ślady ojca. 17-letnia Julia myśli bowiem o studiach filmowych związanych z reżyserią i montażem.

Zapytana o to, czy jej rodzina jest religijna, odpowiedziała: – Temat tego, czy jesteśmy wierzący czy nie, zawsze był naszą prywatną sprawą – zaznaczyła, dodając również, że nie uczęszcza wraz z mężem i dziećmi do kościoła.

– Teraz piłeczka jest po stronie Kościoła (…) Mam tylko nadzieję, że po filmie wierni zaczną bardziej krytycznie przyglądać się instytucji Kościoła – skomentowała pod koniec wywiadu Anna Sekielska.

Efekt dokumentu
Film braci Sekielskich został opublikowany na YouTube w sobotę 11 maja. Do tej pory wyświetlono go ponad 21 mln razy. Film pokazał także TVN.

W reakcji na produkcję braci Sekielskich głos zabrali hierarchowie polskiego Kościoła. Jako pierwszy ofiary księży-pedofilów przeprosił prymas Wojciech Polak. W wydanym oświadczeniu napisał, że jest głęboko poruszony. Podziękował też wszystkim, którzy mieli odwagę publicznie opowiedzieć o tym, czego doświadczyli.


Z kolei arcybiskup Sławoj Głódź najpierw stwierdził, że "byle czego nie ogląda". A kilka dni później zreflektował się i przeprosił za "niewłaściwe słowa".

Do Polski przyjedzie także arcybiskup Charles Scicluna, który ma zbadać doniesienia o pedofilii wśród księży.

źródło: Wp.pl