
Pisarz i krytyk obecnej rzeczywistości społeczno-obyczajowej nie jest już członkiem Kościoła katolickiego. W poście na Facebooku Jacek Dehnel stwierdził, że nigdy nie brał uwagę apostazji, gdyż i tak nie wierzy w Boga ani nie uważa się za członka wspólnoty. Przekonały go jednak do tego ostatnie afery z udziałem kościelnych hierarchów oraz władz.
REKLAMA
Pisarz Jacek Dehnel często komentuje na Facebooku aktualne wydarzenia, nie umykają mu takie sprawy, jak krytyka społeczności LGBT (sam Dehnel w ubiegłym roku poślubił w Londynie swojego wieloletniego partnera Piotra Tarczyńskiego) czy pedofilia księży. I to właśnie te kwestie miały go skłonić do apostazji, czyli wystąpienia z Kościoła katolickiego.
"Rosnąca agresja kościoła katolickiego wobec społeczności LGBT, publiczne wspieranie nacjonalizmu, zaangażowanie w politykę po stronie partii rządzącej, organizowanie propagandowych kampanii kłamstw i oszczerstw, przede wszystkim zaś obrzydliwy, powszechny i systemowy proceder ukrywania gwałtów i molestowania dzieci przez funkcjonariuszy kościoła (...) sprawiły, że moje sumienie nakazało mi odciąć jakiekolwiek więzy, łączące mnie z tą instytucją" – napisał na Facebooku.
Dehnel przyznał, że to właśnie przelało czarę goryczy, gdyż wcześniej uważał apostazję za "kompletnie zbędną", gdyż i tak nie brał udziału w religijnych nabożeństwach i nigdy nie uważał się za członka katolickiej wspólnoty.
"Zgodnie z moim najgłębszym przekonaniem, fakt odprawienia nade mną półrocznym – a zatem nieświadomym i niepytanym o zgodę – jakichś obrzędów, guseł czy zaklęć, nie spowodował żadnych skutków rzeczywistych, ani też nie sprawił, że zaciągnąłem jakiekolwiek zobowiązania wobec takiej czy innej religii" – zauważył pisarz.
Dodał jednak, że nie żałuję tego, iż zmieniły mu się poglądy. "Muszę powiedzieć, że było to zaskakująco miłe i bezproblemowe doświadczenie. (...) Gdyby nie termin dyżurów, do załatwienia w jeden dzień. Polecam" – stwierdził Dehnel.
