
W czasach kryzysu i rosnącego bezrobocia pracodawcy chcą zatrudniać młodych pracowników, ale z kilkuletnim doświadczeniem. Zdaniem rekruterów dla osoby przed trzydziestką zdobycie stałej pracy graniczy niemal z cudem. Firmy wybierają tych kandydatów, którzy przepracowali co najmniej pięć lat na podobnym stanowisku.
REKLAMA
Statystyki Ministerstwa Pracy pokazują, że wśród bezrobotnych najwięcej, bo aż 22,6 proc., stanowią osoby, które mają do pięciu lat stażu pracy. – Pracodawcy szukają albo osób bezpośrednio po szkole, które można zatrudnić na finansowany z urzędu staż, albo chcą zatrudnić specjalistów z konkretnym doświadczeniem – mówi w komentarzu dla "Rzeczpospolitej" Jerzy Bartnicki, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie.
Czytaj również: Headhunterzy nieoficjalnie ostrzegają: Chcesz zmienić pracę, zrób to do września. Później rynek się załamie
Rynek pracy jest dziś taki, że przed trzydziestką trudno o stałą pracę. Na etat można liczyć zazwyczaj dopiero wtedy, kiedy zyska się kilkuletnie doświadczenie.
Doszło do tego, że mówiąc o młodych w szczególnie trudnej sytuacji na rynku pracy, nie myśli się o osobach do 25. roku życia, ale także kilka lat starszych. CZYTAJ WIĘCEJ
Według Zakrzewskiej, firmy doskonale zdają sobie sprawę, że pierwsza praca po szkole jest zazwyczaj zajęciem "mało ambitnym", dlatego nikt przy rekrutacji nie wybiera osób, które przepracowały ledwie kilka, kilkanaście miesięcy.
Trend zatrudniania doświadczonych pracowników widać w ogłoszeniach. Nawet aplikując na stanowiska asystenckie trzeba mieć kilka lat doświadczenia – standardowo 1,5-2 lat, ale, jak mówią rekruterzy, jeśli jest to praca w dużej, międzynarodowej firmie, na podobnym stanowisku trzeba przepracować wcześniej znacznie dłużej.
Jak czytamy w "Rzeczpospolitej", jest pocieszenie dla młodych: ich sytuacja poprawi się po ukończeniu 30. roku życia. Dane pokazują, że osoby, które mają do dziesięciu lat doświadczenia to niecałe 14 proc. zarejestrowanych, więc szansa, że pokona się konkurencję, jest duża.
Źródło: "Rzeczpospolita"
Źródło: "Rzeczpospolita"


