PiS poniżone w PE. Krasnodębski odpadł w ostatniej turze wyborów wiceprzewodniczącego

Zdzisław Krasnodębski nie będzie ponownie wiceszefem PE.
Zdzisław Krasnodębski nie będzie ponownie wiceszefem PE. Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Gazeta
Zdzisław Krasnodębski doznał sromotnej klęski w wyborach wiceprzewodniczącego Parlamentu Europejskiego. Europoseł PiS w trzeciej turze przegrał z włoskim eurosceprykiem z Ruchu Pięciu Gwiazd Fabio Massimo Castaldo miażdżącą ilością głosów.


Czternaście stanowisk wiceprzewodniczących Parlamentu Europejskiego obsadzano w środę w trzech turach. Najpierw wybrano jedenastu, wśród których z ogromnym poparciem, bo aż 461 głosów, znalazła się europosłanka EPL Ewa Kopacz (PO). Inaczej z kolei potoczyły się losy drugiego polskiego kandydata, Zdzisława Krasnodębskiego, który startował z ramienia Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (PiS). W pierwszej turze uzyskał jedynie 169 głosów, a w trzeciej, ostatniej turze tylko 85 głosów.

Wygrał z nim włoski eurosceptyk z Ruchu Pięciu Gwiazd Fabio Massimo Castaldo, który uzyskał 248 głosów i tym samym to on został czternastym, ostatnim wiceszefem PE. To ogromny cios i dla konserwatystów w PE jak i samego PiS. Przecież Krasnodębski pełnił tę funkcję w poprzedniej kadencji PE. Widocznie europosłowie uczą się na błędach. Pokazali więc, po ekscentrycznych zachowaniach Ryszarda Czarneckiego jako wiceszefa PE, po których po raz pierwszy w historii odwołano kogokolwiek z tego stanowiska oraz działaniach rządu PiS w Polsce, że politycy tej partii nie budzą ich zaufania.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
[b]Piknik, różowe włosy, internetowy detoks. [/b] Oto 30 rzeczy, które powinno się zrobić w lato chociaż raz
ALEKSANDRA GERSZ

Piknik, różowe włosy, internetowy detoks. Oto 30 rzeczy, które powinno się zrobić w lato chociaż raz

[b]Hans Solo kontratakuje! [/b] Raper z Pięć Dwa i członek Luxtorpedy o kondycji swojego serca i słuchu
WYWIAD

Hans Solo kontratakuje! Raper z Pięć Dwa i członek Luxtorpedy o kondycji swojego serca i słuchu

Marcin PonikowskiMarcin Ponikowski

Jim Jarmusch jeszcze nigdy nie był tak krytyczny wobec popkultury, swojej ojczyzny, kondycji planety, człowieka i jego ikon, a przede wszystkim względem swoich popularnych kolegów z branży. Wszyscy ci, którzy odsądzają go za film o zombie od czci i wiary w filmowy kunszt, powinni oglądnąć obraz jeszcze raz. Z potrójnym przymrużeniem oka.

MARSZ RÓWNOŚCI W BIAŁYMSTOKU

REAKCJE NA PRZEMOC I AGRESJĘ