Tak się robi medialną propagandę. Nowy miniserial na HBO to godny następca "Czarnobyla"

Dacie wiarę, że ten aktor grał kiedyś tytułowego "Gladiatora"?
Dacie wiarę, że ten aktor grał kiedyś tytułowego "Gladiatora"? Fot. Materiały prasowe HBO
Skutki niekończących się kłamstw, ignorowania faktów i zawziętej propagandy mogliśmy "podziwiać" w przebojowym "Czarnobylu". Nowy miniserial "Na cały głos", który też możemy oglądać na HBO GO, porusza podobne zagadnienia, ale z innej perspektywy: tabloidowej telewizji Fox News.


7-odcinkowy serial Showtime oparty jest na biograficznej książce pt. "The Loudest Voice in the Room". Producentem i autorem scenariusza jest zdobywca Oscara za głośne "Spotlight" - Tom McCarthy. W główną rolę nieżyjącego już szefa stacji wcielił się Russel Crowe (tak, technika charakteryzacji poszła mocno do przodu). W serialu śledzimy narodziny i budowę medialnej potęgi stacji oraz kontrowersje i skandale z nią związane.
Fox News a fake news
Roger Ailes był - bądźmy szczerzy - błyskotliwym i spostrzegawczym wizjonerem, który równocześnie zrewolucjonizował i zdemolował media. Przy okazji zniszczył życia wielu podwładnych mu kobiet, bo nie umiał trzymać łap przy sobie. W serialu poznajemy go w połowie lat 90. jako 55-latka, który zostaje zwolniony z NBC i w ramach zemsty na byłym pracodawcy startuje z konkurencyjną całodobową stacją informacyjną. Pod skrzydłami magnata medialnego Ruperta Murdocha zmieni losy świata.


Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, gdy słyszę nazwę "Fox News", to kontrowersje. Nawet Donald Trump, któremu stacja pomogła wygrać wybory i potem szerzyła kuriozalną propagandę (np. sugerując, że chmury ułożyły się w kształt prezydenta, by świętować jego urodziny) przyznał niedawno, że jest gorsza niż "Fake News CNN".

Fox News to najpopularniejsza stacja telewizyjna w amerykańskiej kablówce - od wielu lat. Bije na głowę celujące w lewicowych odbiorców CNN. W zeszłym roku ta pierwsza w primetime miała średnio niespełna 2,5 miliona widzów, a druga niecały milion. I tu mamy do czynienia z paradoksem, który z pewnością zdumiewa nawet ekspertów rynku medialnego.
Wypełnić niszę, by rządzić
– Trudno wskazać jedną przyczynę sukcesu Fox News. Widzę trzy najważniejsze: Wykorzystanie rosnącej polaryzacji politycznej Amerykanów za kadencji George'a W. Busha, konsekwentną wyrazistość ideową i przede wszystkim wypełnienie niszy rynkowej – mówił portalowi Gazeta.pl dr Tomasz Płudowski, amerykanista i medioznawca.

O jaką niszę chodziło? Konserwatywnych Amerykanów. Ailes uznał, że nie ma sensu robić telewizji dla wszystkich, a Republikanie, prawica i "prawdziwi patrioci" nie mieli swojego kanału. Z perspektywy lat widać, że był to strzał w dziesiątkę.

W Polsce polaryzacja poglądów w mediach jest podobna do tej w USA, ale żadna stacja nie jest tak radykalna i powszechnie oglądana jak właśnie Fox News. Według artykułu z 2014 roku ogląda ją ponad połowa osób o niekonserwatywnych poglądach. Co ciekawe, jest również w czołówce rankingu zaufania. Wyprzedza ją tylko BBC (ankieta z 2018 roku). Z drugiej strony, w innym badaniu z 2011 roku, 46 proc. ankietowanych nie ufało telewizji Murdocha.
Telewizja tabloidowa
W pierwszym odcinku serialu pada mnóstwo złotych cytatów Roger Ailesa. Miał swój pomysł na telewizję - niekoniecznie musiało się to wiązać z rzetelnością dziennikarską. "Ludzie nie chcą być informowani, ludzie chcą się czuć poinformowani", "Nie obchodzi mnie to, co wypada. Chcę zbudować stację, którą ludzie będą oglądać" – to przykłady. Ich przesłanie jest z powodzeniem stosowane do dziś. Nie tylko w Fox News.


– Apetyt widzów na takie informacje, które wytłumaczą ludziom, jakie mają dla nich skutki, rośnie błyskawicznie – twierdził Rupert Murdoch. Fox News zatem od początku nie przedstawiało jedynie suchych faktów, ale opinie... przepuszczone przez ideologiczne sito. Do tego stawiało też na wyrazistych i pyskatych prowadzących. Takich też zapraszano gości, którzy np. nie bali się w programie na żywo porównać Hilary Clinton do opryszczki.

Obecnie to standard, ale stacja Murdocha od momentu powstania kładła duży nacisk również na stronę wizualną. Serwowała czytelne wykresy i grafiki, a najważniejsze tezy mówiącego prezentowano w punktach. To właśnie Fox jako pierwszy wprowadził, uwielbiane przez stacje informacyjne, paski. Miało to miejsce w czasie ataków na World Center 11 września 2001 roku.

– Przepływ informacji był tak duży, że dziennikarze nie nadążali z ich przekazywaniem. Fox News wprowadził wtedy jako pierwszy pasek informacyjny na dole ekranu – czytamy na stronie reporterzy.info.

Osobny dział - kontrowersje
Na Wikipedii powstała strona dedykowana kontrowersjom wokół Fox News. Oprócz aspektów dotyczących stronniczości i manipulacji, stacja zasłynęła z szeregu skandali seksualnych. Np. zwolniony za oskarżenia o molestowania Bill O'Reilly miał dostać 25 mln dolarów odprawy.

Wiele z seksafer dotyczy samego Rogera Ailesa, który pomimo oskarżeń, doradzał w kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa. Wcześniej ustąpił ze swojego stanowiska szefa Foxa (i jeszcze zgarnął 40 mln dolarów na pożegnanie), a rok później, w 2017 roku zmarł.

Lista przewinień dowodzonej przez niego przez ponad 20 lat stacji jest naprawdę długa, ale jak widać, to nie przeszkadza to widzom w jej namiętnym oglądaniu. Nikt też nie może jej ot tak zamknąć lub nakazać zmiany narracji i przekazu. Fox News jest telewizją prywatną, a prezentowanie własnych opinii jest zagwarantowane w amerykańskiej konstytucji.

Zarzuty skierowane w stronę Fox News:
- otwarte sprzyjanie jednej partii,
- wojnę z Białym Domem zwłaszcza jeśli prezydent nie jest Republikaninem,
- lekceważenie wielu tematów w tym globalnego ocieplenia,
- podawanie fałszywych informacji jak ataku w Bengazi w 2012 roku czy sprzedaż uranu Rosji,
- tworzenie teorii spiskowych w czym przoduje Sean Hannity,
- niski poziom dziennikarstwa,
- jest telewizyjnym tabloidem, zajmuje się plotkami i sensacją.
Czytaj więcej


Zemsta jest słodka
Fox News wystartowało w 1996 roku i obiecywało Amerykanom uczciwość i bezstronność, choć tak naprawdę nigdy nie było to zamiarem jej założycieli. Miniserial "Na cały głos" można interpretować jako tendencyjny paszkwil w myśl przysłowia: "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie". Tak przynajmniej wnioskuję po pierwszym odcinku.

Roger Ailes jest ukazany jako żądny władzy, nerwowy, charyzmatyczny, bezwzględny tyran. Ma wizję, którą pragnie zrealizować za wszelką cenę, nie przejmując się takimi bzdetami jak etyka, a jeśli ktoś mu podpadnie lub nie odda seksualnie, to stawia na nim krzyżyk. Postać jest antypatyczna również ze względu na mocną kreację Russela Crowe'a, którego zmieniono nie do poznania. Tak jak Gary'ego Oldmana w "Czasie mroku" (Winston Churchill), czy Christiana Bale'a w "Vice" (Dick Chenney).
Osobom w targecie Foxa może się nie spodobać to, że Ailes jest atakowany po śmierci, a do tego przez twórcę, który nakręcił film o pedofilii wśród bostońskich księży. I podobnie jak sam główny bohater Roger Ailes, tak i Tom McCarthy nie przejmuje się obiektywizmem. Jednak w przeciwieństwie do stacji informacyjnej, seriale fabularne rządzą się innymi prawami i nie muszą się kurczowo trzymać faktów. Ważne, by się to dobrze oglądało i skłaniało do zgłębienia tematu, a tak jest właśnie w przypadku "Na cały głos".