Nagły zwrot PSL ws. koalicji. Miało dojść do spotkania Kosiniaka-Kamysza i Schetyny

PO i PSL miały dogadać się w sprawie koalicji przed wyborami parlamentarnymi. Takie nieoficjalne informacje podaje dziennik "Rzeczpospolita".
PO i PSL miały dogadać się w sprawie koalicji przed wyborami parlamentarnymi. Takie nieoficjalne informacje podaje dziennik "Rzeczpospolita". Fot. Grzegorz Bukała / Agencja Gazeta
Platforma Obywatelska dogadała się z Polskim Stronnictwem Ludowym i bardzo możliwe, że koalicja obu partii przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi powstanie już w czwartek – takie informacje podaje dziennik "Rzeczpospolita". Są zaskakujące, zważywszy na wcześniejszą deklarację ludowców o tworzeniu Koalicji Polskiej.


Według nieoficjalnych doniesień "Rzeczpospolitej", obie partie mają wystartować w koalicji w jesiennych wyborach parlamentarnych. W tym sojuszu ma jednak zabraknąć SLD, które być może poszuka mariażu z Wiosną czy partią Razem. Poseł PSL Piotr Zgorzelski potwierdził, że liderzy obu formacji Grzegorz Schetyna i Władysław Kosiniak-Kamysz spotkali się w sprawie koalicji. – Do spotkania doszło we wtorek, zaprezentowaliśmy własne stanowisko, wizję na najbliższe 100 dni do wyborów parlamentarnych – powiedział parlamentarzysta ludowców. Zgorzelski jest zdania, że rozmowy idą dobrze i ogłoszenia ich wyniku można spodziewać się już w czwartek.


Bez SLD?
Z kolei jeden z polityków PO przyznał nieoficjalnie dziennikowi, że w przyszłej koalicji zabraknie Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Dlaczego? Starał się to wyjaśnić Zgorzelski.

– Bardzo szanujemy naszych kolegów z lewicy, nie odbieramy im podmiotowości lewicowej - mają do tego prawo, natomiast na bazie doświadczenia z przegranych wyborów do PE, ze względu na to, że szeroka koalicja od Biedronia do Kosiniaka-Kamysza stanowi rozmycie ideowe, widać, że wyborca nie mógł odnaleźć wyrazistego jednoznacznego programu – powiedział w programie #RZECZoPOLITYCE.


W koalicji ma natomiast znaleźć się inna przedstawicielka lewicy: Barbara Nowacka z jej Inicjatywą Polską. Sojuszu z ugrupowaniami lewicowymi nie wyobrażał sobie także lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz. To deklaracja w zupełnie innym tonie od pomysłu Grzegorza Schetyny, który jest zwolennikiem jak najszerszej koalicji.


Wbrew pozorom, opcja "sojusz bez Sojuszu" może być dla PO najkorzystniejsza. W ostatnim czasie z kręgów Platformy docierały sygnały, że SLD miał stawiać wygórowane warunki dotyczące nie tylko miejsc na listach wyborczych, ale i ustalenia podziału subwencji w nowej umowie koalicyjnej.

źródło: "Rzeczpospolita"