Przez awarię prądu Manhattan zatonął w ciemnościach. Przerwano m.in. koncert Jennifer Lopez

Manhattan pogrążył się w ciemnościach w wyniku awarii prądu.
Manhattan pogrążył się w ciemnościach w wyniku awarii prądu. Fot. Twitter.com / @ShainaMishkin
Na Manhattanie w Nowym Jorku doszło do ogromnej awarii sieci energetycznej. Wszystko przez pożar transformatora, którego skutkiem był paraliż miasta. Stanęły pociągi metra, prąd nie docierał do mieszkań i biur. Problemy dotknęły w sumie ponad 70 tys. odbiorców.


Pożar transformatora wybuchł około godz. 20:00 czasu lokalnego (2 w nocy czasu polskiego). W efekcie cały Manhattan pogrążył się w ciemnościach. Prądu zabrakło m.in. na Times Square. Konieczna była ewakuacja ludzi, którzy wybrali się na koncerty i inne wydarzenia. W związku z awarią przerwano występ Jennifer Lopez oraz spektakle na słynnym Broadway'u.

Z powodu braku zasilania nie kursowały pociągi metra, wysiadła też sygnalizacja świetlna. Co ciekawe, z tym problemem ludzie poradzili sobie zaskakująco dobrze, bo starali się sami zapanować nad organizacją ruchu na ulicach.

Gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo już zapowiedział śledztwo ws. awarii. Wiadomo, że wywołał ją pożar, ale zdaniem władz sam fakt, że doszło do takiej sytuacji jest "nie do przyjęcia".

Sytuacja była poważna, ponieważ przez brak prądu wiele osób zostało choćby uwięzionych w windach. Na razie nie ma informacji, by ktoś w wyniku tych utrudnień ucierpiał na zdrowiu. W niedzielę około godz. 6 czasu polskiego udało się usunąć awarię.


źródło: "The Guardian"
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
[b]Piknik, różowe włosy, internetowy detoks. [/b] Oto 30 rzeczy, które powinno się zrobić w lato chociaż raz
ALEKSANDRA GERSZ

Piknik, różowe włosy, internetowy detoks. Oto 30 rzeczy, które powinno się zrobić w lato chociaż raz

[b]Hans Solo kontratakuje! [/b] Raper z Pięć Dwa i członek Luxtorpedy o kondycji swojego serca i słuchu
WYWIAD

Hans Solo kontratakuje! Raper z Pięć Dwa i członek Luxtorpedy o kondycji swojego serca i słuchu

Marcin PonikowskiMarcin Ponikowski

Jim Jarmusch jeszcze nigdy nie był tak krytyczny wobec popkultury, swojej ojczyzny, kondycji planety, człowieka i jego ikon, a przede wszystkim względem swoich popularnych kolegów z branży. Wszyscy ci, którzy odsądzają go za film o zombie od czci i wiary w filmowy kunszt, powinni oglądnąć obraz jeszcze raz. Z potrójnym przymrużeniem oka.

MARSZ RÓWNOŚCI W BIAŁYMSTOKU

REAKCJE NA PRZEMOC I AGRESJĘ