
Jarosław Gowin w ramach kampanii wyborczej pojechał na wieś pokazać miejscowym, jak to się kosi. Nawet nie zdjął garnituru, tylko złapał za kosę i dalej w pole. Polacy łatwo zauważyli jednak, że w ślad za wicepremierem podążali kamerzysta i technik dźwiękowy.
REKLAMA
"Powiedzieli, że nie dam rady kosić w garniturze :) Ja nie dam rady? Kosa w dłoń i do roboty. Na dowód - zdjęcie z skansenu wsi łowickiej w Maurzycach" – napisał na Twitterze Jarosław Gowin. I rzeczywiście, na dowód publikuje zdjęcie, na którym widać go z kosą w ręku. Problem w tym, czego Polacy dopatrzyli się na zdjęciu oprócz wicepremiera-ministra nauki.
"Czego to się nie zrobi dla kilku głosów, zastanawiam się czy to działa?"; "czysty PR i nic po za tym!"; "A ile hektarów Pan dzisiaj wykosił Panie Jarosławie Gowin? Takie fotki, to jest kpina z rolników i ludzi pracy!" – zauważają komentujący fotografię, na której oprócz Gowina widać jeszcze operatora kamery i technika z mikrofonem. Myśl o tym, że całe zdarzenie jest jedynie ustawką dla mediów jest w zasadzie pierwszą, jaka przychodzi do głowy.
"Czyli pan się po prostu nie kryje skąd panu nogi wyrastają. Sierp i młot. W końcu należy pan do socjalistycznej partii. To jest kpina dla rolników. A śmieliście się, gdy Jerzy Buzek sprzątał las w garniturze. Szczyty hipokryzji" – zauważa jeden z internautów przywodząc wspomnienie zdjęcia byłego premiera, który w garniturze chodził po lesie i zbierał śmieci.
Im bliżej wyborów, tym zapewne będzie więcej takich fotografii. PiS musi zadbać o głosy na wsi, elektorat wiejski może się jeszcze odwrócić od Prawa i Sprawiedliwości skuszony obietnicami PSL z jednej strony, a zjednoczonej lewicy z drugiej.
