
Fani od miesiąca martwią się o Stana Borysa, który zimą przeszedł poważny udar. Muzyk jednak się nie poddaje i przechodzi intensywną rehabilitację. Nie wiadomo jeszcze, czy artysta znowu zaśpiewa, ale Borys nie traci nadziei.
REKLAMA
W lutym tego roku, dzień przed wyjazdem na koncerty w USA, współzałożyciel kultowego zespołu Blackout trafił do szpitala. Stan Borys miał silne bóle głowy, karetkę wezwali jego przyjaciele. Całe szczęście, bo okazało się, że muzyk miał udar mózgu.
Stan zdrowia 77-letniego artysty był ciężki. Lewa strona jego ciała była prawie całkowicie sparaliżowana, Stan Borys nie miał też czucia w ręce. Od kilku miesięcy muzyk przechodzi intensywną rehabilitację, o której opowiedział w "Super Expressie".
– To już prawie pół roku, od kiedy jestem między szpitalem a ośrodkami rehabilitacyjnymi. Bywają dobre i słabsze dni. Ta choroba wymaga czasu i cierpliwości. Odważę się powiedzieć, że minął już najgorszy okres, a najtrudniejsza była niemoc. Lekarze kazali mi odrzucić wszelkie pomoce i wprowadzają rehabilitację, uczącą mnie ruchu kończyn, które były niewładne. Radość jest w tym, że niektóre ćwiczenia mogę wykonywać samodzielnie – opowiadał Borys.
Czy wróci do śpiewania? Jak stwierdził muzyk, jego głos "jeszcze śpi". – Na szczęście nie straciłem mowy ani pamięci. Powtarzam wiersze i piosenki. Mam nadzieję i wiarę w to, że dojdę też do głosu śpiewanego. Żyję pozytywnymi myślami. Lekarze jeszcze nie chcą wypowiadać się z tym temacie – wyznał.
źródło: Super Express