PSL wydało oświadczenie, w którym tłumaczy, dlaczego nie uczestniczy w marszu solidarności z ludźmi LGBT w Białymstoku. Podpisali je m.in. przewodniczący Władysław Kosiniak-Kamysz.
PSL wydało oświadczenie, w którym tłumaczy, dlaczego nie uczestniczy w marszu solidarności z ludźmi LGBT w Białymstoku. Podpisali je m.in. przewodniczący Władysław Kosiniak-Kamysz. fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Władysław Kosiniak–Kamysz, Krzysztof Hetman i Adam Jarubas podpisali się pod oświadczeniem, w którym wyłożone są powody, dla których PSL nie uczestniczy w niedzielnym wiecu w Białymstoku przeciw przemocy wobec ludzi LGBT. Zgromadzenie zwołane przez Lewicę jest odpowiedzią na pobicia i lżenie uczestników Marszu Równości przez członków skrajnej prawicy.

REKLAMA
Swoje oświadczenie liderzy PSL zatytułowali "Ludowcy przeciw wojnie światopoglądowej". Zaczynają od tego, że to ludzie LGBT (czyli lesbijki, geje, osoby biseksualne i transpłciowe) prowokują katolików – zdaniem Ludowców obrażają ich uczucia religijne i profanują symbole.
"Ataki na osoby wierzące nie służą budowie wspólnoty narodowej, pogłębiają podziały w polskim społeczeństwie i są cynicznie wykorzystywane przez TVPiS, kierowanej przez polityka partii rządzącej Jacka Kurskiego, do podgrzewania napięć i wrogich nastrojów między Polakami" – oceniają liderzy PSL.
W następnym akapicie przywódcy partii odnotowują, że rośnie agresja skrajnej prawicy w przestrzeni publicznej. "Opowiadamy się za poszanowaniem godności każdego człowieka. Różnice w poglądach nie mogą być usprawiedliwieniem dla aktów nienawiści, winni muszą zostać ukarani. Oczekujemy natychmiastowych i zdecydowanych działań policji oraz prokuratury" – piszą.
Zdaniem polityków PSL kolejne manifestacje podgrzewają "spory światopoglądowe" i są "częstokroć forum do prowokacji oraz obrażania uczuć religijnych osób wierzących", co zdaniem Ludowców nie ma nic wspólnego z wolnością. Dlatego PSL nie bierze udziału w wiecu przeciw przemocy wobec ludzi LGBT.
źródło: psl.pl