Czy Durczokowi podczas feralnej jazdy towarzyszyła nieznajoma młoda kobieta?
Czy Durczokowi podczas feralnej jazdy towarzyszyła nieznajoma młoda kobieta? Fot. facebook.com/durczok.kamil

Media rozpisują się na temat wypadku Kamila Durczoka. Wiadomo, że z byłym prezenterem podróżował z jego pies, ale pojawiły się spekulacje, że w BMW jechała również 20-letnia kobieta. "Fakt" zapytał o to w piotrkowskiej prokuraturze, która zajmuje się kolizją z udziałem Durczoka.

REKLAMA
W ostatni weekend na autostradzie A2 w okolicach Piotrkowa Trybunalskiego samochód prowadzony przez Kamila Durczoka wjechał na pachołek oddzielający pasy ruchu. Uszkodzeniu uległo BMW X6M, ale to zaledwie początek tej historii. Na miejscu okazało się, że dziennikarz jest kompletnie pijany – miał 2,6 promila alkoholu w wydychanym powietrzu i według świadków ledwo trzymał się na nogach.
W samochodzie jechał też pies Durczoka, owczarek niemiecki Dymitr, którego policjanci odwieźli do schroniska dla zwierząt, skąd po kilku godzinach odebrał go kolega dziennikarza. Pojawiły się jednak spekulacje, że autem jechała jeszcze tajemnicza młoda kobieta o imieniu Karolina. O jej obecności w chwili wypadku miała świadczyć odpalona poduszka pasażera.
Serwis "Pudelek" podał informację, że Durczok miał jechać z młodą kelnerką, z którą imprezował przez kilka dni w Trójmieście. Zdaniem dziennikarza Tomasza Szymborskiego Karolina ma 20 lat, a po wypadku odwieziono ją do Trójmiasta.
Oficjalnie jednak nikt z Durczokiem oprócz psa nie jechał. Świadkowie pamiętają pijanego dziennikarza, ale nikt nie widział towarzyszki podróży. Przedstawiciele BMW twierdzą, że czasem poduszka pasażera odpala pomimo tego, że fotel jest pusty, dzieje się tak szczególnie przy bardzo silnych uderzeniach.
– Z zeznań osób, które znajdowały się w drugim samochodzie, tym w który uderzył pachołek, nie wynika, by w chwili kolizji w pojeździe pana Durczoka znajdowała się inna osoba – powiedział "Faktowi" Witold Błaszczyk z prokuratury okręgowej w Piotrkowie Trybunalskim. Podkreślił jednak, że wszystko działo się bardzo szybko i niewykluczone, że jeśli faktycznie w aucie dziennikarza ktoś był, to mógł zostać niezauważony.
Prokuratura nie wyklucza, że tego dnia z Kamilem Durczokiem ktoś podróżował. – Ustalono imię prawdopodobnej osoby, ale nie wiadomo, kim ona jest. Nie wiadomo również, kiedy wsiadła i wysiadła – wyjaśnił prokurator Witold Błaszczyk w rozmowie z "Faktem".
źródło: fakt.pl